Wypowiedź red. Wojciech Reszczyńskiego, członka Zarządu Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podczas wysłuchania publicznego w Brukseli ws. dyskryminacji TV Trwam

Rynek prywatnych mediów elektronicznych w Polsce tworzył się na początku lat 90., w okresie zwanym „transformacją systemu”, czyli wprowadzania gospodarki wolnorynkowej w miejsce socjalistycznej, centralnie planowanej. Prywatne media ogólnopolskie, głównie telewizje, zakładali ludzie powiązani historycznie i kapitałowo z byłym komunistycznym aparatem władzy i tajnych służb specjalnych. Byli też nadawcy mniejsi nadawcy, prywatni, radiowi. Ja też się w tym środowisku znajdowałem. Jednak z biegiem lat to środowisko było eliminowane. Zastępowane przez duże prywatne sieci.

 

 

W 1993 roku powstała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, konstytucyjny organ państwa, złożony z przedstawicieli prezydenta, sejmu i senatu, która zgodnie z ustawą ma: „stać na straży wolności słowa w mediach, samodzielności nadawców i interesów odbiorców”. KRRiT przyznała koncesje tym nadawcom radiowo-telewizyjnym, którzy dzięki przychylności władzy i przewadze nomenklaturowego kapitału rozpoczęli jako pierwsi nadawanie swoich programów i zdobywanie rynku mediów.

To wówczas, w wyniku dyskryminacyjnych decyzji KRRiT, jedyne ogólnopolskie radio katolickie „Radio Maryja” nie mogło utworzyć ogólnopolskiej sieci nadawczej. Większość bowiem częstotliwości dużych mocy przydzielono dwóm prywatnym ogólnopolskim spółkom radiowym. Katolickie radio zostało zmuszone budować latami swoją sieć za pomocą nadajników małej mocy. I nadal – o. Tadeusz Rydzyk może to potwierdzić – nie ma takiej sieci, jaką mają inne prywatne, liberalne, ogólnopolskie stacje radiowe.

Dziś sytuacja się powtarza. Wprowadzenie nowej technologii naziemnego cyfrowego nadawania programów telewizyjnych otworzyło przed katolicką TV Trwam, (właściciel – Fundacja Lux Veritatis), o 9 letnim sprawdzonym dorobku, szansę powiększenia swojego audytorium, korzystającego dotychczas z płatnych usług sieci kablowych i sygnału satelitarnego. Decyzją KRRiT na pierwszym, najważniejszym multipleksie znalazły się trzy programy telewizji publicznej, dwa programy dotychczasowych prywatnych ogólnopolskich nadawców oraz dwa programy świeżo powstałych prywatnych spółek powiązanych z nimi kapitałowo i programowo.

Eliminując jedynego katolickiego nadawcę, TV Trwam, z powszechnego cyfrowego odbioru, KRRiT podtrzymała oligopol prywatnych stacji ogólnopolskich budowany we wczesnych latach 90. dzięki politycznemu wsparciu elit, które tak jak dawniej tak i dziś wywierają decydujący wpływ na kształt systemu medialnego w Polsce. Główne media w Polsce to spółki o postkomunistycznym rodowodzie prezentujące tę samą lewicową, liberalną wizję świata. W katolickim kraju (90% Polaków to katolicy) odmówiono koncesji jedynej katolickiej telewizji.

KRRiT naruszyła tym samym 6 generalnych zasad demokratycznego państwa, między innymi:



1. Równości podmiotów w procesie koncesyjnym. Widzimy, że są przedmioty uprzywilejowane, lepsze, nomenklaturowe. Oparte na związkach z postkomunistycznym biznesem, zasiedziałe w interesie reklamowym. I te gorsze niezwiązane z grupami, które decydują o rynku medialno-reklamowym w Polsce.

2. Obiektywizmu i rzetelności w ocenie wniosków koncesyjnych. Przekonaliśmy się, że wnioski koncesyjne w procesie koncesyjnym w Polsce są nie tylko formalnością, ale fikcją. Nie maja żadnego wpływu na decyzje koncesyjne. Podejmowane są bowiem przez środowiska biznesowo-medialne i polityczne wg. klucza uzgodnionego we własnym gronie.

3. Pluralizmu światopoglądowego w mediach. Jak wytłumaczyć fakt, że w Polsce, kraju katolickim nie ma ogólnopolskiej katolickiej stacji. To fakt szczególnie oburzający, ale dość charakterystyczny dla współczesnych tendencji w Europie, narastającej fali laicyzacyjnej. Obiecałem sobie i wielu ludziom, którzy wiedzieli, że wybieram się do Brukseli, by wyraźnie powiedzieć tym którzy decydują o tych laicyzacyjnych tendencjach antychrześcijańskich. By powiedzieć, że jeśli chrześcijaństwo będzie nadal marginalizowane, jeżeli będzie degradowana nasz cywilizacja łacińska będziemy mieli cywilizację islamską.

4. Prymatu interesu odbiorców, nad interesem nadawców. Obserwujemy ewidentne naruszenie podstawowego przepisu – który cytowałem na początku – zawartego w ustawie o rtv.

5. Różnorodności oferty programowej. Jak może być różnorodna oferta programowa skoro nie znalazła miejsca na multipleksie jedyna pretendująca do tego telewizja katolicka. W związku z tym nie ma różnorodności oferty programowej. Chciałbym tylko powiedzieć czego nie ma w TV Trwam. Nie ma: przemocy, przewrotności, pornografii, satanizmu, politycznej poprawności – neocenzury, propagandy, kłamstwa i komercji. Chociaż fundacja mogłaby mieć reklamy. Ale to już jest inny problem dlaczego biznes nie chce się reklamować w katolickich mediach.

6. Wolności słowa i wyznania głoszonego poprzez media. Reasumując, jeżeli nie ma obiektywizmu, obiektywności, pluralizmu, nie ma prymatu interesu odbiorów, nie ma różnorodności oferty programowej to nie ma wolności słowa. Tym samym nie ma demokracji w Polsce, która pod tym względem jest ułomna, problematyczna.

 

Red. Wojciech Reszczyński

 

drukuj