fot. PAP/Tomasz Wiktor

Polskie szpitale coraz bardziej zadłużone. MZ, szukając oszczędności, zamierza likwidować m.in. część oddziałów położniczych  

Dyrektorzy szpitali powiatowych liczą, że Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze w tym miesiącu zapłaci im za nadwykonanie świadczeń medycznych. Szpitale popadają w długi z powodu rosnących cen energii, a także rosnących wynagrodzeń.

Nie mamy za co leczyć i tak być nie może – powiedział Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Szpitali Powiatowych.

Szpitale powiatowe znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Długi wynoszą ponad 14,5 mld złotych. Rośnie zadłużenie wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, dostawców energii oraz wody. Tym, co najbardziej obciąża szpitalne budżety, są wynagrodzenia.

Są szpitale, które 90 proc., a nawet 95 proc. swoich przychodów przeznaczają na wynagrodzenia, czyli nie mają za co leczyć – przyznał Waldemar Malinowski.

Pensje w szpitalach rosną, bo sukcesywnie rośnie m.in. minimalne wynagrodzenie. W przyszłym roku będzie to wzrost kosztów o 10 mld złotych.  Wydatki są i będą duże – przyznał Jakub Szulc, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Realizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu konsumuje cały przyrost przepisów składki do NFZ – zauważył Jakub Szulc.

A to oznacza, że szpitale będą się dalej zadłużać, aby kupić leki, środki medyczne czy opłacić prąd. Na spotkaniu z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia dyrektorzy szpitali powiatowych otrzymali obietnice uregulowania dotychczasowych długów do końca miesiąca.

Narodowy Fundusz Zdrowia postara się w jak najszybszym czasie zapłacić te nadwykonania – powiedział prezes Ogólnopolskiego Związku Szpitali Powiatowych.

Ministerstwo, szukając oszczędności, zamierza między innymi likwidować część porodówek.

Mówimy o aglomeracji metropolitarnej, gdzie znajdują się trzy oddziały szpitalne porodowe oddalone od siebie o 5-7 kilometrów. Jeśli każdy z nich ma po 400 porodów, to nie ma sensu ich wszystkich utrzymywać – zapowiedział Jerzy Szafranowicz, wiceminister zdrowia.

Likwidacja porodówek ma odbyć się na zasadzie dobrowolności. Pytanie, jak to sprawdzi się w praktyce?

TV Trwam News

drukuj