J. Mosiński o zapowiedzi HGW ws. skargi do Trybunału Praw Człowieka: Ciężar odpowiedzialności coraz bardziej ją przygniata

Prezydent Warszawy będzie skarżyć komisję weryfikacyjną do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Hanna Gronkiewicz-Waltz – w Radiu ZET – powtórzyła, że nie stawi się przed komisją, bo uważa ją za niekonstytucyjną. Nie zrezygnuje też z pełnionej funkcji.

Odpowiedzialnością za to, co się działo w Warszawie ws. reprywatyzacji obarcza – i tu cytat – „wszystkie pokolenia polityków od 1989 r., którzy nie uchwalili ustawy reprywatyzacyjnej”. Zdaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz mamy do czynienia z „pełzającym zamachem stanu” i rządem autorytarnym.

Brak prawa nie jest usprawiedliwieniem jego łamania – czego dopuszcza się Hanna Gronkiewicz-Waltz – powiedział poseł PiS-u Jan Mosiński, członek komisji weryfikacyjnej. Polityk odniósł się też do zapowiedzi prezydent Warszawy ws. skargi do Europejskiego Trybunału.

– W którym to momencie te prawa człowieka są zagrożone w przypadku Hanny Gronkiewicz-Waltz? Ja nie widzę takiego działania ze strony komisji weryfikacyjnej. Wręcz przeciwnie, to pani Hanna Gronkiewicz-Waltz działa niezgodnie z prawem, twierdząc, że jesteśmy organem niekonstytucyjnym. Przypomnijmy, Sejm wybrał komisję konstytucyjną, przyjął ustawę, a więc najważniejszy organ ustawodawczy w Polsce potwierdza legalność naszego działania. Natomiast inne, przepraszam za kolokwializm, fanaberie polityczne pani Hanny Gronkiewicz-Waltz nie zasługują na komentarz, najlepiej spuścić kurtynę milczenia. Pani prezydent, że tak powiem, troszeczkę się już szamoce w sidłach. Podejrzewam, że ciężar odpowiedzialności coraz bardziej ją przygniata. Kwestią czasu jest, kiedy prokurator zapewne wezwie panią prezydent miasta stołecznego Warszawy na przesłuchanie – podkreślił Jan Mosiński.

Prezydent stolicy poinformowała, że nie wszyscy politycy PO namawiają ją do stawienia się przed komisją. Tłumaczyła skąd rozbieżności w tej sprawie między nią, a przewodniczącym PO Grzegorzem Schetyną.

„Myślę, że jest historykiem, a nie prawnikiem i stąd nasza różnica w poglądach” – wyjaśniła.

Dodała, że nikt w partii nie stawia jej ultimatum, a jej odejście z PO raczej utrudniłoby życie partii, a nie je ułatwiło.

RIRM

drukuj