IPN na nowo policzy Sybiraków
Instytut Pamięci Narodowej zechce zweryfikować przybliżone dane dotyczące
liczby Polaków wywiezionych na Wschód – zadeklarował wczoraj w Białymstoku p.o.
prezes IPN Franciszek Gryciuk. Komisja historyczna Związku Sybiraków określiła,
że w latach 1939-1941 wywieziono na Wschód 1 mln 350 tys. osób. Według
dotychczasowych ustaleń IPN – tylko około 400 tys. obywateli polskich.
Deklaracja IPN jest odpowiedzią na apel prezesa Związku Sybiraków Tadeusza
Chwiedzia, który przed 10. Międzynarodowym Marszem Żywej Pamięci Polskiego
Sybiru apelował do historyków o podjęcie rzetelnych badań dotyczących liczby
Polaków wywiezionych na Wschód, gdyż obecnie panuje duża rozbieżność między
danymi podawanymi przez Związek Sybiraków i przedstawianymi przez historyków.
Komisja historyczna Związku Sybiraków przeprowadziła skrupulatną analizę
dokumentów archiwalnych, m.in. tak trudno dostępnych, jak dane wywiadu Armii
Krajowej, dokumenty z archiwum polskiego w Londynie, a nawet materiały z
Głównego Urzędu Statystycznego RP. Związek Sybiraków w oparciu o te i inne dane
określił liczbę obywateli wywiezionych na Wschód na 1 mln 350 tys. osób.
Tymczasem Instytut Pamięci Narodowej podaje, że w latach 1939-1941 wywieziono
tam około 400 tys. obywateli polskich.
– Te przetargi o liczbę wywiezionych, które prowadzą niektórzy historycy, także
ci z IPN, są dla Sybiraków obraźliwe. Instytut podaje zaniżoną liczbę
wywiezionych. Jak nas poinformował, opiera się jedynie na danych przekazanych mu
przez Rosjan z archiwów sowieckich. Dziwi nas, że tak poważna instytucja daje
wiarę jedynie stronie rosyjskiej, przecież jeszcze nie tak dawno według nich,
zbrodni katyńskiej dokonali Niemcy – powiedział "Naszemu Dziennikowi" Tadeusz
Chwiedź. – My wiemy, że te sowieckie dane są zafałszowane, zaniżone. Prosty
przykład dotyczy mojej rodziny. Wywieziono z niej trzy osoby, w wykazie
sowieckim podano, że jedynie dwie. Tak samo zrobiono np. z rodziną śp. Mariana
Jonkajtysa. Wywieziono z niej osiem osób, a w sowieckiej ewidencji jest
informacja, że tylko cztery – dodał.
Ustaloną przez Związek Sybiraków liczbę wywiezionych prezes Chwiedź podał w
oficjalnym piśmie m.in. do IPN, PAN, Urzędu Kombatantów i Osób Represjonowanych
oraz do Stowarzyszenia "Karta" – do tej pory żadna z tych instytucji na to pismo
nie odpowiedziała. – Podczas debaty w Sejmie na ten temat, jaka odbyła się dwa
lata temu, zabrałem głos jako przedstawiciel Związku Sybiraków. Podczas tego
przemówienia ostro zaprotestowałem przeciwko dziwnej tendencji panującej wśród
historyków, która polega na zaniżaniu z każdym rokiem liczby osób wywiezionych
na Sybir. Powiedziałem wówczas, że jeżeli te manipulacje dalej będą iść w tym
kierunku, to za parę lat dojdzie do sytuacji, że zacznie się głośno mówić, iż
Rosjanie nikogo nie wywieźli na Sybir – podkreślił prezes Związku Sybiraków.
Około 13 tysięcy osób z kraju i zagranicy wzięło wczoraj udział w 10. Marszu
Żywej Pamięci Polskiego Sybiru, który zorganizowano w tym roku pod hasłem
"Tragiczne skutki agresji Sowietów na Polskę". Celem jubileuszowego Marszu było
upamiętnienie 70. rocznicy trzech pierwszych wywózek na Wschód, 70. rocznicy
zbrodni katyńskiej, a także upamiętnienie ofiar katastrofy prezydenckiego
samolotu pod Smoleńskiem. Uroczystości zakończyły się przy Grobie Nieznanego
Sybiraka, jedynym tego rodzaju mauzoleum w Polsce. Jego najważniejszą częścią
jest kilkumetrowy krzyż, przy którym znajdują się urny z prochami nieznanych
osób, które zginęły w Związku Sowieckim. Na okalającym go murze umieszczono
tablice z nazwiskami tych, którzy nie wrócili z zesłania. Pod pomnikiem
Nieznanego Sybiraka odsłonięto wczoraj także kolejne tablice upamiętniające dwie
ofiary kwietniowej katastrofy pod Smoleńskiem: ostatniego prezydenta RP na
uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz sekretarza generalnego Związku
Sybiraków Edwarda Duchnowskiego. Odsłonięto również tablicę poświęconą pamięci
zmarłego w 2007 roku Ryszarda Reiffa, wieloletniego prezesa Związku.
Adam Białous, Białystok
