Biomasa czy geotermia?

W 2010 roku w krajach UE udział energii ze źródeł odnawialnych ma osiągnąć 12 proc. ogólnego zużycia energii

10 maja 2000 r. Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej wydały dyrektywę w sprawie promocji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych na wewnętrznym rynku energii elektrycznej. Zobowiązuje ona państwa UE do osiągnięcia w 2010 roku 12-procentowego udziału energii ze źródeł odnawialnych w ogólnym zużyciu energii brutto. Dla uzyskania tego celu ustalono, że państwa członkowskie powinny w 22 procentach czerpać energię elektryczną z tych źródeł. Dyrektywa nakłada na Polskę szczególne zobowiązania. Na jej wypełnienie pozostały nam niecałe 3 lata.

Jaka jest polityka rządu w tym względzie? Czy zdążymy wypełnić zalecenia UE? Takie pytania postawiliśmy prof. Ryszardowi Kozłowskiemu, specjaliście od energii odnawialnej z Instytutu Inżynierii Materiałowej Politechniki Krakowskiej. – Obawiam się, że nie wypełnimy tej dyrektywy, gdyż nasze kolejne rządy zbyt chaotycznie do tego podchodzą. Mimo naszych apeli podnoszonych w tej sprawie brak jest reakcji – mówi profesor. Według niego, obecny rząd opiera się na ekspertach z poprzedniego układu, którzy promują elektrownie jądrowe niemające nic wspólnego z energią odnawialną.

Profesor Kozłowski przez pięć lat był polskim przedstawicielem w największym projekcie energetyki europejskiej COST 522. Zastanawiało go, dlaczego Niemcy odchodzą od energetyki jądrowej. Okazało się, że według ich danych zasoby uranu na świecie skończą się w ciągu kilku dziesięcioleci. Zatem forowanie teraz energetyki jądrowej nie jest dla nas rozwiązaniem.

– Niemieckie ministerstwo nauki potwierdziło natomiast nasze odkrycia olbrzymich zasobów wód geotermalnych na terenie Polski – informuje Kozłowski. Jego zdaniem, na 80 procentach powierzchni kraju są poprzez geotermię warunki do równoczesnego uruchomienia produkcji prądu i ciepła – trudno zrozumieć dlaczego nie może tego pojąć kolejna ekipa rządowa. – Jest to energia odnawialna wielokrotnie tańsza od energii w krajach UE, to jedyna szansa rozwoju Polski – podkreśla profesor. Jednak, jego zdaniem, rząd jakby unika dyskusji na ten temat, nie dotrzymuje terminów rozmów.

O to, czy Polska zdąży się dostosować do wymogów UE, spytaliśmy Andrzeja Kanię, dyrektora Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki. – Rok 2010 jest terminem windykacyjnym, natomiast wiążący jest dla nas rok 2020, kiedy to powinniśmy czerpać aż 20 proc. energii ze źródeł odnawialnych – uspokaja dyrektor. Według niego, niezwiązane są z tym jednak jakieś sankcje, gdyż jest to tzw. cel wskaźnikowy – czyli wskazane by było, żeby takie zamiary realizować. Dla Polski jest w tej chwili przygotowywany potencjał produkcji energii z odnawialnych źródeł, z którego wynika, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć tych 20 proc. w tym roku. – Jednak stopień obowiązujących proporcji tej energii w poszczególnych krajach może być różnie określany – podkreśla dyrektor. Drugi problem według niego to niekonkurencyjność cen energii ze źródeł odnawialnych – jest ona po prostu na dzień dzisiejszy droższa.

O kierunkach rozwoju polskiej energetyki odnawialnej poinformował nas Tomasz Surma, starszy specjalista w Ministerstwie Gospodarki. – Myślę, że biomasa ma największe możliwości, jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej, ciepła oraz biopaliw. Drugie miejsce będzie zajmować energetyka wiatrowa, a trzecie – wodna – tłumaczy. W przypadku złóż wód geotermalnych, to zdaniem Surmy mają one zbyt niską temperaturę, żeby można je było wykorzystać do produkcji energii elektrycznej. Natomiast są już teraz rozwiązania promujące geotermię do produkcji ciepła.

Jacek Dytkowski
drukuj