M. Przeworska: Sytuacja w polskim i europejskim rolnictwie jest trudna. Mamy problem z opłacalnością, bo ceny płodów rolnych są niezadowalające, a jednocześnie koszty produkcji szybują w górę
Sytuacja w polskim i europejskim rolnictwie jest trudna. Mamy problem z opłacalnością, bo ceny płodów rolnych są niezadowalające, a jednocześnie koszty produkcji szybują w górę. Dodatkowo dochodzi to, co działo się i dzieje się na stacjach benzynowych. Każdy wyjazd w pole to jest ogromny wydatek. Wszyscy łapią się za kieszenie i zastanawiają się, jakim cudem mają przy tych cenach wyjść na swoje i zarobić. Rolnicy oczekiwali pomocy ze strony państwa i właśnie pomoc nawozowa wydawała się tą, która podreperuje budżety domowe, ale niestety tak nie będzie, chyba że ministerstwo pójdzie po rozum do głowy – mówiła Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Rząd zapowiadał rolnikom dopłaty do nawozów sięgające nawet 500 zł do hektara. Po publikacji 30 września cen referencyjnych okazało się jednak, że w praktyce wsparcie może być nawet dziesięciokrotnie niższe. Rolnicy pytają, po jakich cenach trzeba było kupować nawozy, żeby otrzymać obiecane 500 złotych.
– 30 września został opublikowany załącznik do rozporządzenia zawierający ceny referencyjne, czyli wyznacznik cen, od których będą obliczane potencjalne dopłaty czy zwroty dla producentów rolnych. Okazało się, że szumnie zapowiadane 500 zł od hektara to będzie w rzeczywistości 50 zł od hektara. Wynika to tylko i wyłącznie z tego, że ceny referencyjne, które zostały opublikowane przez ministerstwo – zdaniem rolników – są znacząco zawyżone. Wszyscy pytają głośno, gdzie trzeba było kupować nawozy, żeby uzyskać 500 zł dopłaty. Suma summarum obiecywano wielkie pieniądze, a nagle okazało się, iż ich nie będzie, a jak będą, to dużo mniejsze. Z interpelacji Michała Wosia wynika jednak, że pieniądze są, tylko nie na rolników. Okazało się, że Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ubiegłym roku na premię wydała ponad 155 mln zł. Nie sądzę, żeby pracownicy dostali te hojne premie, co za tym idzie, jest to ogromny skandal – wskazała Monika Przeworska.
Sytuacja polskich rolników jest coraz trudniejsza. Ceny płodów rolnych nie gwarantują opłacalności, a koszty produkcji, w tym paliwa, rosną. Każdy wyjazd w pole oznacza dziś kolejny poważny wydatek, dlatego rolnicy liczyli na realne wsparcie państwa.
– Sytuacja w polskim i europejskim rolnictwie jest trudna. Mamy problem z opłacalnością, bo ceny płodów rolnych są niezadowalające, a jednocześnie koszty produkcji szybują w górę. Dodatkowo dochodzi to, co działo się i dzieje się na stacjach benzynowych. Każdy wyjazd w pole to jest ogromny wydatek. Wszyscy łapią się za kieszenie i zastanawiają się, jakim cudem mają przy tych cenach wyjść na swoje i zarobić. Rolnicy oczekiwali pomocy ze strony państwa i właśnie pomoc nawozowa wydawała się tą, która podreperuje budżety domowe, ale niestety tak nie będzie, chyba że ministerstwo pójdzie po rozum do głowy – akcentowała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Polityczne komunikaty mogą tworzyć obraz, w którym rolnicy mają dopłaty niemal do wszystkiego. Kiedy jednak przyjrzymy się szczegółom i sprawdzimy, kto faktycznie może liczyć na wsparcie, obraz ten wygląda zupełnie inaczej. Okazuje się, że dostęp do pomocy nie jest ani tak powszechny, ani tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać.
– Nasze społeczeństwo jest obecnie karmione PR-ową papką na temat tego, jak to rolnicy mają dobrze i jak powinni się cieszyć. Spoglądając na komunikaty, które słyszymy ze strony rządu, to na dobrą sprawę wychodzi, iż gospodarze mają dopłaty do wszystkiego. Tylko jak przejdziemy od ogółu do szczegółu i zweryfikujemy, kto faktycznie dostanie dofinansowanie, to wcale nie jest oczywiste, a sytuacja na polskiej wsi jest po prostu trudna – zauważyła gość „Aktualności dnia”.
Całą rozmowę z Moniką Przeworską można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



