fot. X/@AndrzejMaciej24

A. Maciejewski: W Niemczech zatracają się poglądy centrowe, a polityka na gruncie brukselskim przestała istnieć

CDU w obecnej formule jako partia polityczna nie trafia do młodego pokolenia. Młodzież wybiera coś skrajnego na prawo albo na lewo. Centrum w Niemczech się gdzieś zatraca, a polityka na gruncie brukselskim, forsowana już nie tylko przez Helmuta Kohla, ale i przez Angelę Merkel, przestała istnieć. W CDU mają bardzo duży problem, bo muszą się na nowo zdefiniować i określić – zaznaczył Andrzej Maciejewski, politolog, w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

W Niemczech odbyły się wybory regionalne. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim poza parlamentem znalazła się CDU, a więc formacja kanclerza Friedricha Merza. Bardzo dobry wynik adnotowała AfD, a w Berlinie zwyciężyła skrajnie lewicowa partia Die Linke.

– CDU, która od zakończenia wojny była czołową partią niemiecką, nie wygrała tych wyborów. Trzeba spojrzeć na to jak na pewien trend. Wnioski z tych wyników politycy niemieccy z CDU powinni wyciągnąć. Tu już nie ma przypadków, nawet jeżeli mówimy o Berlinie, czyli o stolicy, miejscu istotnym dla kultury Niemiec, gdzie CDU też nie wygrywa, a wygrywa skrajnie lewicowa partia Die Linke – powiedział Andrzej Maciejewski.

W Niemczech na czoło wychodzą więc dwie całkowicie przeciwstawne sobie partie – skrajnie prawicowa AfD oraz skrajnie lewicowa Die Linke. Gość Radia Maryja ocenił, że jest to „bardzo ważne wydarzenie socjologiczne”.

– Młodzież wybiera coś skrajnego na prawo albo na lewo. CDU w obecnej formule jako partia polityczna nie trafia do młodego pokolenia. To nie jest ich pierwszy punkt. I to jest pokazanie, że społeczeństwo niemieckie naprawdę się już zmieniło. (…) Środek gdzieś się zatraca, a polityka na gruncie brukselskim, forsowana już nie tylko przez Helmuta Kohla, ale i przez Angelę Merkel, przestała istnieć. (…) W CDU mają bardzo duży problem, bo muszą się na nowo zdefiniować i określić, a jednocześnie bardziej wsłuchać się w to, co mówi społeczeństwo niemieckie – zwrócił uwagę.

Odbyły się także wybory w Federacji Rosyjskiej. Wybory do Dumy Państwowej, a więc niższej izby parlamentu, wygrała partia Jedna Rosja. Politolog podkreślił, że o tym wydarzeniu mówiło się, iż to są wybory, które bardziej przypominają referendum.

– Rosja to jest pewien stan umysłu i warto mieć na tym względzie to podejście, że Władimir Putin to Rosja. To, że naród rosyjski od lat wybiera tak, a nie inaczej, to pokazuje typową mentalność rosyjską – to nasza władza, która daje nam gwarancje na gruncie (…) międzynarodowym tego, że jesteśmy krajem, którego państwa europejskie się boją. Dzisiaj wszystko, co się dzieje na gruncie europejskim, jest oblane wielkim strachem przed Rosją. Dlaczego Putin szanuje Turków? Bo kiedy był motyw naruszenia granicy przez samolot rosyjski, Turcy go zestrzelili i był koniec dyskusji. W końcu okazało się, że Turcja jest fajna. Rosjanie szanują silnych i tych, których mają prawo się bać i obawiać. (…) Wybory są pewnym dopięciem tego, że to, co się dzieje w Rosji, obywatele akceptują i to jest dla nich gwarant bezpieczeństwa, tak jak oni to rozumieją – wskazał Andrzej Maciejewski.   

Całą audycję z udziałem Andrzeja Maciejewskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj