Lech Wałęsa był wtórnym analfabetą?
Czy Lech Wałęsa był wtórnym analfabetą, niezdolnym do napisania zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa? Tak twierdzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie w uzasadnieniu umorzenia śledztwa przeciw pierwszemu przewodniczącemu „Solidarności”, któremu zarzucono składanie fałszywych zeznań.
W lutym 2016 roku Maria Kiszczak zgłosiła się do Instytutu Pamięci Narodowej z ofertą sprzedaży dokumentów SB, które przechowywał jej mąż, gen. Czesław Kiszczak. Instytut odrzucił ofertę kupna, a dokumenty zabezpieczył, w tym zobowiązanie „Bolka” do współpracy z Służbą Bezpieczeństwa z 21 grudnia 1970 roku. Lech Wałęsa po ujawnieniu tego zobowiązania i innych dokumentów z szafy Kiszczaka stwierdził, że są one sfałszowane.
– Na tej podstawie prokuratorzy IPN wszczęli postępowanie wyjaśniające, przeprowadzili badanie wyjaśniające dotyczące autentyczności tych dokumentów – tłumaczy dr Rafał Kościański, rzecznik IPN.
Dokumenty – jak dodaje dr Rafał Kościański – zbadali eksperci z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie im. Jana Sehna, którzy stwierdzili, że zobowiązanie do współpracy z SB zostało nakreślone ręką Lecha Wałęsy. Potwierdzili też, że Lech Wałęsa podpisał 17 pokwitowań odbioru pieniędzy z okresu 1971-1974 i 29 donosów. W ramach postępowania wyjaśniającego zeznania złożył pierwszy szef „Solidarności” i podtrzymał, że zobowiązanie z „teczki Kiszczaka” jest fałszywe. Wszczęto więc postępowanie w sprawie składania przez Lecha Wałęsę fałszywych zeznań. W 2023 przejęła je od Prokuratury IPN Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która teraz umorzyła sprawę. Śledczy podważyli ustalenie biegłych z Instytutu Sehna.
„Prokurator wskazała, że opinia ta wcale nie jest kategoryczna, jeśli chodzi o przypisanie autorstwa badanych zapisów i podpisów Lechowi Wałęsie” – czytamy w stanowisku prokuratury.
Prokuratura uznała, że biegli nie dysponowali wpływowymi próbami pisma Lecha Wałęsy z lat 70-tych, z którymi można byłoby porównać dokumenty z „Teczki Kiszczaka”. Natomiast materiał porównawczy z lat 80-tych, według śledczych, to były głównie fałszywki, które preparowała SB dla potrzeb skompromitowania przewodniczącego „Solidarności”. Do umorzenia śledztwa w sprawie Lecha Wałęsy odniósł się rzecznik IPN.
– To postanowienie prokuratorskie w żaden sposób nie podważa ustaleń podjętych przez prokuratorów IPN – zaznacza dr Rafał Kościański.
IPN zwraca też uwagę, że prokuratora, który twierdzi, że „wnikliwie wypunktowała błędy metodologiczne” specjalistów z Instytutu Sehna, nie przedstawiła wyników ekspertyzy, która podważałaby ustalenia ekspertów z Krakowa. Podważeniem ustaleń biegłych z Instytutu Sehna zdziwiony jest redaktor Marek Formela.
– Trzeba niebywałej brawury, żeby zdyskwalifikować tak pospiesznie ustalenia Instytutu Sehna, którego ekspertyzy, badania są podstawą dziesiątków wyroków w Polsce – podkreśla red. Marek Formela.
Argumentem, który w komunikacie prokuratury może szokować, jest uznanie przez śledczych Lecha Wałęsy za wtórnego analfabetę. Napisano to wprost.
„ Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70-tych, długich rękopisów. Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego >>Solidarność<<, były pisane dla niego przez inne osoby” – napisano w oświadczeniu prokuratury.
TV Trwam zapytała polityków koalicji rządzącej, czy prokuratura pomogła laureatowi Nagrody Nobla, czy wręcz przeciwnie, ale nie chcieli się do tego tematu odnosić.
– Nie znam tematu – twierdzi Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.
– Przed chwilą dowiedziałam się od koleżanki o tej sprawie i o tym wątku, więc wolałabym się nie wypowiadać – mówi Dorota Olko, poseł Lewicy.
Określenie przez prokuraturę Lecha Wałęsy jako wtórnego analfabetę zaskoczyło doradcę prezydenta, Sławomira Mazurka.
– Dzięki pracy historyków, dzięki pracy Instytutu Pamięci Narodowej o Lechu Wałęsie wiemy więcej i wszelkie działania instytucji, które próbują mu pomóc, tak naprawdę mu szkodzą, bo dziś cała Polska się śmieje z Lecha Wałęsy – zauważa Sławomir Mazurek.
Do swego wtórnego analfabetyzmu odniósł się w mediach społecznościowych Lech Wałęsa.
„(…) a więc ponad dziesięć lat nie pisałem, w praktyce, żadnych tekstów, poezji, prozy co nie oznacza, że nie rozwijałem się intelektualnie!” – przekonuje Lech Wałęsa.
Z koeli historyk Sławomir Cenckiewicz podkreśla, że w latach 70-tych Lech Wałęsa pisał petycje do władz. Z decyzji prokuratury Okręgowej w Warszawie ucieszył się minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Waldemar Żurek.
„Przez lata upolityczniony aparat państwa ścigał legendę >>Solidarności<<, celowo ignorując fakty i elementarną logikę” – napisał w mediach społecznościowych Waldemar Żurek.
Umorzenie śledztwa w sprawie Lecha Wałęsy, jak podkreśla redaktor Marek Formela, jest decyzją polityczną.
– Środowiskom, które są związane z obecną koalicją rządzącą, bardzo zależy na tym, aby mieć rekwizyt w postaci Lecha Wałęsy na kampanię wyborczą w przyszłym roku, żeby Lech Wałęsa mógł w tej kampanii występować jako jeden z autorytetów politycznych, związanych z przemianami w Polsce – ocenia red. Marek Formela.
Według ustaleń IPN Lech Wałęsa podjął współpracę z SB pod koniec grudnia 1970 roku po masakrze robotników na Wybrzeżu. Tę współpracę zakończył w 1976. W latach 80-tych nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, był natomiast przez nią inwigilowany. Pierwszy przewodniczący „Solidarności”, twierdzi, że nie współpracował z tajnymi służbami, choć kilkukrotnie w publicznych wypowiedziach mówił, że „coś podpisał”.
TV Trwam News




