fot. PAP/Piotr Polak

Pos. M. Kurowska o swojej interwencji w AWS: Podjęłam się tego protestu, żeby zwrócić ludziom uwagę na to, że państwo nam się sypie, a my śpimy, my nic nie robimy

Co chwila widzimy, jak minister Waldemar Żurek łamie prawo. To jest jakieś szaleństwo, które trzeba zatrzymać. Dlatego podjęłam się tego protestu, żeby zwrócić ludziom uwagę na to, że państwo nam się sypie, a my śpimy, my nic nie robimy. Protestuję przed rektoratem, przed drzwiami do gabinetu – mówiła w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja poseł Maria Kurowska z Prawa i Sprawiedliwości, która od tygodnia przebywa na terenie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w ramach interwencji poselskiej, protestując przeciwko bezprawnemu przejmowaniu kolejnych instytucji przez ekipę Donalda Tuska.

Poseł Maria Kurowska od siedmiu dni przebywa w budynku Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Prowadzi tam interwencję poselską mającą na celu niedopuszczenie do siłowego przejęcia uczelni przez wysłanników ekipy Donalda Tuska po tym, jak minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zdecydował o odwołaniu Rektora-Komendanta AWS, dr. Michała Sopińskiego i o powołaniu na jego miejsce prof. Sławomira Cudaka.

– Ta decyzja jest nieprawna. Ona jest ze złamaniem prawa.  (…) Ta decyzja o odwołaniu Michała Sopińskiego nie została mu doręczona. Potem Żurek uciekał przed tym, aby mu wręczyć. Natomiast powołał nowego człowieka, czyli pana Sławomira Cudaka i niby zrobił go rektorem, a tymczasem (…) on nie miał takiej kompetencji (…). Każdego rektora każdej wyższej uczelni powołuje senat [tej uczelni – radiomaryja.pl]. Wybiera senat, a nie minister sprawiedliwości. Mało tego, Sopiński miał zabezpieczenie konstytucyjne. To jest organ najwyższy w naszej ojczyźnie.  Jak więc minister sprawiedliwości może złamać postanowienie najwyższego organu, jaki jest w Polsce? To jest po prostu takie złamanie prawa, że doszłam do wniosku, że to jest katastrofa; nasze państwo się posypie. Jeżeli w państwie nie ma dobrego przestrzegania prawa, to to państwo nie istnieje. To jest po prostu „róbta, co chceta”. To jest samowolka. Co chwila widzimy, jak minister łamie prawo (…). To jest tylko jeden przykład łamania prawa, tego jest mnóstwo. Uznałam więc po prostu, że to jest sprawa zasadnicza [w kwestii – radiomaryja.pl] tego, czy Polska będzie, czy Polski nie będzie, bo nierząd stoi bezprawiem, a my musimy mieć rząd, a nie nierząd. Dlatego podjęłam tę interwencję poselską – mówiła polityk PiS.

Parlamentarzystka prowadzi głodówkę, ponieważ nie przyjmuje pożywienia od osób innych niż posłowie Prawa i Sprawiedliwości, również prowadzący interwencję poselską w AWS. Osoby te nie są jednak wpuszczane do środka przez wysłanników Donalda Tuska.

Jej interwencja to protest przeciwko bezprawnemu przejmowaniu kolejnych instytucji przez koalicję rządzącą.

– To jest jakieś szaleństwo, które trzeba zatrzymać. Dlatego podjęłam się tego protestu, żeby zwrócić ludziom uwagęna to, że państwo nam się sypie, a my śpimy, my nic nie robimy. Więc (…) ta interwencja jest połączona z tym, że protestuję przeciwko temu na uczelni, właśnie tu, przed rektoratem, przed drzwiami do gabinetu – podkreśliła Maria Kurowska.

Jak zaznaczyła polityk, fizycznie powstrzymywała prof. Sławomira Cudaka przez wtargnięciem do rektoratu.

– Była sytuacja taka, że pan rektor [prof. Sławomir Cudak – radiomaryja.pl] przyszedł, zaczął ze mną rozmawiać i nagle tak zbliża się do mnie. Ja sobie myślę: „O matko, co on się tak do mnie zbliża?”. I nagle posunęłam się, a on się dalej zbliżał. Pomyślałam sobie: „Kurczę, on chce jednak otworzyć drzwi do tego rektoratu. Ja muszę ustać”. I ustałam, byliśmy w odległości pięciu centymetrów, pierś do piersi, ale ustałam, ale rektor nie ustał. I usiadł na kanapie i wtedy ja rozłożyłam ręce poziomo, żeby bronić [wejścia do rektoratu – radiomaryja.pl], bo to jest przestrzeń, gdzieś półtorametrowa, a on nie może dotknąć, bo (…) mam immunitet poselski. W ten sposób broniłam tego, żeby on nie otworzył tych drzwi, których ja strzegę – relacjonowała parlamentarzystka PiS.

Rektor-uzurpator jednak dostał się do środka przez dziurę wybitą w ścianie.

– A więc przez wybitą ścianę pan Sławomir Cudak wszedł do tego rektoratu, stanął przede mną znowu i z uśmiechem zwycięstwa mówi: „Jestem Rektorem-Komendantem, jestem w rektoracie”. Ja mu odpowiedziałam, że rektora nie czyni gabinet – każdy mógłby sobie wejść do gabinetu i mówić, że jest rektorem. (…) On się po prostu z tego gabinetu włamał, wybili ścianę, żeby go po prostu do tego rektoratu wprowadzić, a on jest tylko uzurpatorem rektora, a nie rektorem. Drodzy Państwo, co mogę powiedzieć więcej? (…) Mam filmik, na którym go nagrywam, kiedy on się buja się w fotelu (…), a więc chodzi o prestiż (…). A ja się zastanawiam, co w tej sytuacji zrobić, bo myślę, że to nie jest tak, że rektorat czyni rektora. Nie. To rektor czyni rektorat. Czyli trzeba być najpierw zgodnie z prawem wybranym na rektora, a potem dopiero przyjść i [wejść – radiomaryja.pl] właściwymi drzwiami, a nie wybijanymi w ścianie. Szanowni Państwo, te drzwi, przy których ja jestem, są dalej zamknięte. Nikt jeszcze [ich – radiomaryja.pl] nie otwierał – zaznaczyła polityk.

Całość rozmowy z poseł Marią Kurowską jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj