J. Karandziej: Nie można milczeć wobec tego, co się dzieje w polskiej szkole, gdyż jeżeli zabiorą nam następne pokolenie, to zabiorą nam Polskę
Przychodzą takie sytuacje, takie godziny, gdzie już nie można milczeć, nie można być obojętnym i trzeba w jakiś sposób zareagować. Podjęliśmy głodówkę, bo to już jest czas ostateczny i nie można milczeć wobec tego, co się dzieje w polskiej szkole, gdyż jeżeli zabiorą nam następne pokolenie, to zabiorą nam Polskę – mówił w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Jan Karandziej, opozycjonista z czasów PRL.
Od 8 września opozycjoniści z czasów PRL, Jan Karandziej i Stanisław Oroń, prowadzą w siedzibie częstochowskiej „Solidarności” protest głodowy. Stanowi on odpowiedź na zmiany w polskiej edukacji dotyczące m.in. zideologizowanej edukacji zdrowotnej, ograniczenia znaczenia historii i klasycznych lektur, a także rugowania religii ze szkół. To ostatnie wiąże się ze zlekceważeniem przez rządzących głosu Polaków wyrażonego w obywatelskim projekcie „Tak dla religii i etyki w szkole”.
– Przychodzą takie sytuacje, takie godziny, gdzie już nie można milczeć, nie można być obojętnym i trzeba w jakiś sposób zareagować. My już jesteśmy trochę podeszli w latach, więc nie możemy biegać zbytnio po ulicy i uganiać się z karabinami, jak w powstaniu. Postanowiliśmy użyć naszej jedynej broni, którą posiadamy i którą można wpłynąć na sumienia naszych rodaków, czyli podjęliśmy głodówkę, bo to już jest czas ostateczny i nie można milczeć wobec tego, co się dzieje w polskiej szkole, gdyż jeżeli zabiorą nam następne pokolenie, to zabiorą nam Polskę – mówił Jan Karandziej.
Działania rządu protestujący nazywają demoralizacją.
– Ktoś musi zacząć krzyczeć, jeżeli się zaczyna demoralizacja naszych dzieci, nastawianie dzieci przeciwko rodzicom, bo mają taki program w tym wszystkim, żeby również urządzać lekcje, gdzie będą uświadamiać dzieciom na siłę, że jak coś się w domu dzieje nie tak, to żeby rodzicom mówić i wymagać od nich, że mają służyć dzieciom. (…) Demoralizacja postępuje mocno, jest to w naszych szkołach coraz bardziej widoczne i nie możemy ustąpić, musimy z tym walczyć – podkreślił opozycjonista z czasów PRL.
Głodówka nie ma ustalonych ram czasowych. Jan Karandziej i Stanisław Oroń zamierzają protestować „ile Pan Bóg da”. Jak zaznaczył gość „Aktualności dnia”, działanie dawnych opozycjonistów to apel do Polaków, aby zrozumieli powagę sytuacji.
– Jeżeli to zrozumieją, niewątpliwie staną po odpowiedniej stronie i zrozumieją, że to może być naprawdę (…) ostatnie pokolenie, które reprezentuje Polskę. Bez kodu kulturowego, bez dobrego wychowania dzieci, niestety trudno liczyć, że Polska będzie taka, jak powinna być – tradycyjna – stwierdził rozmówca Radia Maryja.
Całość rozmowy z Janem Karandziejem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl


