fot. Katarzyna Cegielska

Prof. P. Skrzydlewski: Demoralizacja ludzi, jaka dzisiaj zachodzi, nie tylko odbiera obywatelom wszelkie siły, ale przede wszystkim rozum, czyniąc z nich bezimienną i powolną masę

Demoralizacja ludzi, długotrwała i systematyczna, jaka dzisiaj zachodzi, nie tylko odbiera obywatelom wszelkie siły, ale przede wszystkim rozum, czyniąc z nich bezimienną i powolną masę, którą można łatwo i tanio zarządzać przez emocje metodą kija i marchewki. Przecież ojczyzna to nie masa ludzi przeżuwająca kulturowy fast food, karmiona głupotą z mediów, ale rozumni, cnotliwi i dojrzali obywatele – mówił w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja prof. Paweł Skrzydlewski, filozof, rektor Akademii Zamojskiej. 

Feliks Koneczny uważał, że do przetrwania państwa i narodu potrzebne są cztery czynniki: moralność obywateli, nauka, rodzima produkcja oraz własna armia.

– Czynniki te, zdaniem filozofa, musimy odkryć, jeśli z należytą uwagą poznajemy życie społeczne i jego losy. Muszą one występować razem i być do siebie proporcjonalnymi, bo całe życie społeczne – tak jednostkowe, jak i zbiorowe – nie może trwać za długo, jeśli zabraknie tych czynników i ich harmonii, proporcji. Przywołujemy dziś naukę Konecznego, aby uświadomić sobie, że różne projekty partyjne i rządowe, zachęcające nas tylko do rozwoju armii, i to rozwoju na kredyt u obcych i zasadniczo wrogich nam podmiotów, rozwoju polegającego na kupnie sprzętu wojskowego, nie mogą przynieść nic dobrego, gdy pozostałe elementy zostaną osłabione, a nawet zlekceważone i zniszczone – mówił prof. Paweł Skrzydlewski.

Filozof zwrócił uwagę na niszczenie moralności narodu, jakiego dopuszcza się obecny rząd.

– Demoralizacja ludzi, długotrwała i systematyczna, jaka dzisiaj zachodzi, nie tylko odbiera obywatelom wszelkie siły, ale przede wszystkim rozum, czyniąc z nich bezimienną i powolną masę, którą można łatwo i tanio zarządzać przez emocje metodą kija i marchewki. Koneczny wyjaśniał, że czynnik drugi, własna nauka, nie jest mniej ważna niż armia i inne elementy. Chodzi bowiem o to, że nauka jako zorganizowane i cenne poznanie prawdy, nie tylko jest warunkiem istnienia edukacji i komunikacji kultury własnej, ale w ogóle rozumności człowieka. Przecież ojczyzna to nie masa ludzi przeżuwająca kulturowy fast food, karmiona głupotą z mediów, ale rozumni, cnotliwi i dojrzali obywatele. Są nimi przede wszystkim dumni i silni ojcowie rodzin, łączący miłość do ojczyzny z miłością swej rodziny, swego mienia, swej ojcowizny – podkreślał rektor Akademii Zamojskiej.

Z kolei rodzima produkcja decyduje o suwerenności państwa i narodu.

– Bez produkcji własnej zawsze będziemy zależni, podlegli obcym, a zatem niesuwerenni, zniewoleni. Produkcja własna, czyli własna gospodarka narodowa – tak prywatna, jak i uspołeczniona, również państwowa, z własnym handlem – musi obejmować wiele spraw, ale przede wszystkim produkcję rolną, produkcję żywności dla Polaków. Bez niej można z łatwością zagłodzić i sterylizować całe społeczeństwo, zmuszając je do niewoli i to w bardzo krótkim czasie – mówił felietonista Radia Maryja.

Własna produkcja ma również znaczenie dla obronności. Armia musi mieć bowiem proporcjonalną do siebie produkcję. Oprócz tego, o sile armii decydują też inne czynniki decydujące o sile państwa: rozwinięta nauka i moralność osób ją tworzących.

Całości felietonu prof. Pawła Skrzydlewskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj