fot. PAP/EPA

Czesi stawiają warunki zaporowe w ramach porozumienia ws. kopalni Turów

Nie ma porozumienia Polski z Czechami w sprawie Turowa. Polski rząd podkreśla, że to Czesi stawiają warunki zaporowe i chcą przeforsować zapis, że dwustronna umowa nie będzie mogła zostać wypowiedziana.

17 rund negocjacji to za mało, by osiągnąć porozumienie pomiędzy państwami, które wiele razy wspólnie manifestowały swoją przyjaźń. Dziś o przyjaźni trudno mówić, gdy Czechy stawiają Polskę pod ścianą w sprawie Turowa. Kopalnia gwarantuje Polsce bezpieczeństwo energetyczne. [czytaj więcej] 

– Powinno to się dobrze skończyć, ale będzie nas kosztować – podkreśla prof. Halina Pawlak-Kruczek z Politechniki Wrocławskiej.

Polska propozycja, jaka trafiła do Czechów, to miliony złotych wydane m.in. na wsparcie dla budowy infrastruktury wodnej. Minister Michał Kurtyka, szef resortu klimatu i środowiska, przekonuje, że propozycja rządu odpowiada na oczekiwania społeczności lokalnej, ale jest nie do zaakceptowania na szczeblu centralnym.

– W ostatniej chwili, w sytuacji, w której mamy eskalację żądań, widzimy, że nie ma woli politycznej – wskazuje w RMF FM Michał Kurtyka.

Dlatego prof. Halina Pawlak-Kruczek mówi, że o porozumienie byłoby łatwiej bez zaangażowania rządów obu państw.

– Być może prościej byłoby, gdyby to było negocjowane na poziomie lokalnym, czyli między dyrekcją kopalni i elektrownią, bo one są razem (a stroną czeską i lokalną społecznością – red.) – zaznaczyła prof. Halina Pawlak-Kruczek.

Na taki scenariusz już za późno, bo w ocenie polskiego rządu spór o Turów to rozgrywka polityczna, w obliczu toczącej się w Czechach kampanii wyborczej. Czechy za brak porozumienia winią Polskę.

„Polska zgłosiła w ostatniej chwili prośbę, aby umowa obowiązywała tylko przez 2 lata. Ale w kopalni Turów wydobycie jest planowane przez 22 lata!” – podkreśla Jakub Kulhanek, minister spraw zagranicznych Czech.

Z tymi słowami nie zgodził się Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych.

„Nie proponowaliśmy <<umowy na 2 lata>>. Nasza oferta to umowa obowiązująca do końca działalności górniczej, z możliwością wypowiedzenia – na wypadek nadużywania jej przez którąś ze stron” – zaznacza Paweł Jabłoński.

Polska podtrzymuje, że możliwość wypowiedzenia umowy to standard międzynarodowy.

– Nie możemy, żaden polski minister, nie zgodzi się nigdy na podpisanie umowy, która de facto jest niewypowiadalna – stwierdza dla RMF FM Michał Kurtyka.

– Był tylko jeden taki przypadek, kiedy mieliśmy umowę na dostawy gazu z Rosjanami. To jest jedyny przypadek, gdzie strony mówiły, że nie będzie możliwości wypowiedzenia takiej umowy – podkreśla Piotr Wawrzyk, wiceminister spraw zagranicznych.

Wiceminister Piotr Wawrzyk wskazuje, że porozumienie na dziś wydaje się dalekie. W jego ocenie dojdzie do niego dopiero po wyborach. Wtedy, kiedy w Pradze uformuje się nowy rząd. Zwraca też uwagę, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajmie się sprawą w ciągu nadchodzących tygodni. Wciąż, nie jest powiedziane, że Polska zapłaci kary, jakie nałożyła na nią wiceprezes Trybunału.

– Jeżeli Trybunał uzna, że kary o niewykonanie środków tymczasowych, zostały niesłusznie nałożone, to wtedy tych kar nie będzie w ogóle potrzeby płacenia – dodaje Piotr Wawrzyk.

Kara, jakiej chce Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to silne uderzenie w Polską suwerenność i bezpieczeństwo energetyczne. Minister Michał Kurtyka informuje, że rząd stara się o uchylenie środków tymczasowych, powołując się na napiętą sytuację na rynku energii. [więcej]

TV Trwam News

drukuj