TVN bez kary za kłamliwy reportaż nt. o. Tadeusza Rydzyka. Dr J. Hajdasz: Niepokojący sygnał wobec odpowiedzialności mediów
Uchylenie kary nałożonej przez KRRiT na stację TVN za materiał uderzający w o. Tadeusza Rydzyka to – zdaniem dr Jolanty Hajdasz – decyzja, która rodzi poważne pytania o standardy odpowiedzialności mediów w Polsce. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ostrzega, że takie wyroki mogą prowadzić do dalszej degradacji mediów.
Dr Jolanta Hajdasz zwraca uwagę, że sądy w swoich rozstrzygnięciach coraz częściej pomijają realny wpływ przekazu medialnego na opinię publiczną.
– Wyrok naprawdę jest zaskakujący i zadziwiający. […] Już sam tytuł wystarczy do tego, żeby poczuć się osobą, której dobre osobiste są naruszane, której wizerunek jest niszczony. […] Tytuł sugeruje, że mamy do czynienia z jakimś notorycznym – powiem wprost – przestępcą, który po prostu jest taki sprytny, że wymyka się wymiarowi sprawiedliwości – wskazuje dr Jolanta Hajdasz.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich ocenia, że nie był to pojedynczy błąd dziennikarski, a celowe działanie rozłożone w czasie.
– To się nie mieści w żadnych standardach wolności słowa i wolności mediów, dlatego że zawsze wiąże się ona z odpowiedzialnością, a tutaj mamy rozłożone w czasie, permanentne działanie nastawione na to, żeby kogoś zniszczyć. Ja czasem jestem dość tolerancyjna, jeśli chodzi o błędy dziennikarskie, o działanie, powiedzmy, pod presją czasu. Czasami wydajemy w artykule wyroki zbyt wcześnie […], napiszemy coś dosadniejszym słowem. Taki jest współczesny świat mediów. […] A tutaj mamy rozłożone w czasie permanentne działanie na to, żeby kogoś zniszczyć – dodaje.
Dr Jolanta Hajdasz tłumaczy, że przekaz telewizyjny działa w sposób znacznie bardziej złożony niż prosty zapis słów czy faktów. W jej ocenie to właśnie emocje, obrazy i sugestie – a nie suche informacje – kształtują ostateczny odbiór materiału przez widzów.
– Sześćdziesiąt procent tego, co zapamiętamy z przekazu telewizyjnego, to jest właśnie działanie na podświadomość […]. Nie zapamiętamy cyfr, nie zapamiętamy nazwisk osób, które występują – bo taka jest specyfika tego przekazu – ale będziemy wiedzieć, czy ktoś jest dobry czy zły, mądry czy głupi, czy coś jest wesołe czy smutne, warte naszej uwagi czy też nie. […] Tak naprawdę sąd wykazuje się tutaj nieznajomością reguł komunikowania masowego, współczesnego. Przechodzi obok czegoś, co jest ewidentnym naruszeniem dobra osobistego – zwraca uwagę dr Jolanta Hajdasz.
Cała rozmowa z gościem „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




