fot. PAP/EPA

Tragiczny pożar w Szwajcarii. Wśród rannych Polak

Sylwester w jednym ze szwajcarskich kurortów narciarskich zamienił się w dramat. W południowo-zachodniej części kraju wybuchł pożar.

Sylwester to czas radości, zabawy i hucznych imprez. Niestety, to również noc pełna zagrożeń. Nieostrożne używanie fajerwerków, alkohol oraz duża liczba ludzi w jednym miejscu często prowadzą do wypadków. Służby ratunkowe co roku apelują o rozwagę, jednak nie zawsze udaje się uniknąć tragedii. Do dramatycznych wydarzeń doszło w Szwajcarii. W noc sylwestrową w popularnym kurorcie narciarskim Crans-Montana wybuchł pożar.

Naoczni świadkowie relacjonowali, że zabawa sylwestrowa przerodziła się w paniczną walkę o przetrwanie. Według zeznań w jednym z klubów w piwnicy budynku zabrakło dostępnych wyjść ewakuacyjnych, co pogłębiło chaos.

– Niektórzy są ranni i nie wiemy, gdzie są. Niektórzy zaginęli. Modlimy się za nich i to prawdziwy szok – mówił świadek zdarzenia.

40 osób to ofiary śmiertelne, a 119 jest rannych. Jak informują lokalne władze, większość poszkodowanych to młodzi ludzie w wieku od 16 do 26 lat. Do dramatycznych wydarzeń odniósł się prezydent Szwajcarii, Guy Parmelin. Złożył kondolencje rodzinom ofiar.

– Nasze myśli są z rodzinami, które pogrążone są w żałobie. Niektóre wciąż nie wiedzą, czy ich dzieci zmarły, inne przebywają w szpitalu w ciężkich warunkach i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wszystko przebiegło jak najszybciej i najskuteczniej – podkreślił Guy Parmelin.

Oficjalnie przyczyna pożaru pozostaje niejasna. Władze regionu wykluczyły, by był nią zamach terrorystyczny.

– Wszystko wskazuje na to, że pożar wybuchł od żarzących się świec lub flar umieszczonych na butelkach szampana – wskazała Beatrice Pilloud, Prokurator Naczelny Szwajcarii.

Relacje świadków sugerują, że pożar mógł wybuchnąć od iskier zimnych ogni dotykających łatwopalnego sufitu.

– Kobieta weszła na ramiona innej kobiety, trzymając w rękach dwie butelki, a fajerwerki właśnie wybuchały. Kobieta machała nimi za wysoko, przez co uderzyły w sufit, który nagle się zapalił – relacjonował świadek zdarzenia.

Wiele ofiar zmaga się z rozległymi oparzeniami, które wymagają operacji, a w kilku przypadkach również przeszczepu. Szwajcaria nie jest w stanie przyjąć wszystkich pacjentów, dlatego niektórzy już teraz są operowani w różnych krajach Europy, w tym w Niemczech.

– Czekamy na pierwszego pacjenta, który zostanie przeniesiony do naszego szpitala. To specjalny mechanizm leczenia urazów, który powstał w sytuacji, gdy jeden kraj nie jest w stanie leczyć wszystkich pacjentów po takiej katastrofie. Czekamy na pacjentów z rozległymi obrażeniami, z dużymi powierzchniami oparzeńpoinformował prof. dr med. Frank Siemers, Kierownik Kliniki Chirurgii Plastycznej oraz Centrum Leczenia Oparzeń.

Wśród ofiar są osoby różnej narodowości. 80 z nich jest w stanie krytycznym. Szwajcarska policja poinformowała, że w wyniku obrażeń popożarowych hospitalizowany jest jeden Polak. Nasz kraj jest gotów pomóc Szwajcarii. Rząd poinformował, że na prośbę Szwajcarii specjalistyczna pomoc może zostać udzielona w polskich szpitalach 14 poszkodowanym.

TV Trwam News

drukuj