M. Przeworska: Obawiam się, że 20 grudnia U. von der Leyen poleci do Brukseli i faktycznie podpisze umowę handlową z Mercosur
Na dobrą sprawę nie mamy ani jednej rzeczy, ani jednego aspektu, ani jednego sektora, który na tej umowie handlowej mógłby zyskać. Mamy cały szereg sektorów polskiego rolnictwa, które na tej umowie stracą. Co ciekawe, nawet jak spojrzymy na analizy unijne, to Polska jest tym krajem, który na umowie handlowej z krajami bloku Mercosur straci najbardziej – powiedziała Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
18 grudnia w Brukseli odbędzie się wielki protest rolników z całej Europy. Francja próbuje zbudować mniejszość blokującą z krajów członkowskich, które sprzeciwiają się porozumieniu wynegocjowanemu przez Komisję Europejską.
– Francja – w sumie jako jedyny kraj – walczy o to, żeby ta umowa nie została podpisana, żeby nie została ratyfikowana. Jednak mimo najszczerszych chęci i ogromów starań, obawiam się, że 20 grudnia Ursula von der Leyen poleci do Brukseli i faktycznie tę umowę podpisze – zaznaczyła Monika Przeworska.
Francuscy rolnicy co chwilę wznawiają masowe protesty.
– Też sam rząd działa bardzo aktywnie na rzecz blokowania tej decyzji. Nie dalej jak w niedzielę tamtejszy premier wysłał jasny komunikat do całego Parlamentu Europejskiego. Wzywa w nim, żeby zaniechać takiego szybkiego procedowania i żeby te wszystkie terminy grudniowe odłożyć na styczeń, by dopiero wtedy usiąść do procedowania klauzul ochronnych i rozporządzenia, które o tych gwarancjach bezpieczeństwa mówi – podkreśliła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Także polscy rolnicy sprzeciwiają się podpisaniu umowy pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur. Obawiają się, że unijny rynek zostanie zalany tanią żywnością z Ameryki Południowej.
– Na dobrą sprawę nie mamy ani jednej rzeczy, ani jednego aspektu, ani jednego sektora, który na tej umowie handlowej mógłby zyskać. Mamy cały szereg sektorów polskiego rolnictwa, które na tej umowie stracą. Co ciekawe, nawet jak spojrzymy na analizy unijne, to Polska jest tym krajem, który na umowie handlowej z krajami bloku Mercosur straci najbardziej. Faktycznie Francuzi starają się w jakiś sposób zabezpieczyć swoje interesy. Mówią o hamulcach bezpieczeństwa, mówią o tym konkretnym rozporządzeniu, które jest obecnie procedowane. Tylko też warto wspomnieć, co w tych gwarancjach bezpieczeństwa jest. Mianowicie ostatnio zostały ustanowione te progi, które mówią o tym, że jeżeli o 5 proc. rok do roku wzrośnie nam import produktów rolno-spożywczych z kraju bloku Mercosur, albo cena importowana będzie o 5 proc. niższa niż ta, która się w Unii Europejskiej utrzymywała, to będzie można uruchomić mechanizmy obronne. Tylko problem jest taki, że sam wniosek o to, żeby te klauzule ochronne zostały utworzone, musi być złożony na czyjś wniosek. Jeśli z kolei spojrzymy na to, kto ma to złożyć, jak ma to złożyć, to na dobrą sprawę cała Komisja Europejska, cała Unia Europejska totalnie „umywa ręce”. Cała odpowiedzialność za ewentualne mechanizmy bezpieczeństwa są przekładane na państwa członkowskie, na organizacje producenckie – wskazała Monika Przeworska.
Wniosek o uruchomienie takiej procedury musi złożyć grupa, która reprezentuje co najmniej 50 proc. łącznej produkcji w Unii Europejskiej.
– To jest fizycznie niemożliwe, żeby w ogóle zawnioskować o uruchomienie takiej procedury. To 5 proc. faktycznie odnosi się do tych raportów, które przez Komisję Europejską będą przygotowywane, w związku z czym będą odnosiły się do wszystkich sumarycznych danych eksportowych i importowych z Unii Europejskiej – dodała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Całej rozmowy z Moniką Przeworską można wysłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




