Minister sprawiedliwości chce utworzyć zespoły prokuratorów do walki z tzw. mową nienawiści. Opozycja alarmuje: Chodzi o walkę z wolnością słowa
Minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, szykuje zespół prokuratorów do walki z tzw. mową nienawiści. Opozycja ma obawy, że to kolejna próba walki z wolnością słowa.
Nowy pomysł ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, Waldemara Żurka, zakłada, że w trzynastu prokuraturach w całej Polsce powstaną dwu-trzyosobowe specjalne zespoły śledczych do specjalnych zadań. Prokuratorzy będą zajmować się przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami, czyli tzw. mową nienawiści. „Rzeczpospolita” zaprezentowała katalog takich czynów.
„Znieważenie z powodu przynależności narodowej, przestępstwa z nienawiści, rasizm, propagowanie totalitaryzmu czy publiczne pochwalanie wojny napastniczej, czy publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, a także przestępstwa pospolite, w których sprawca działa z powodu przynależności grupowej” – wskazała „Rzeczpospolita”.
Opozycja alarmuje – rząd chce zamknąć usta swoim krytykom.
– Zawsze tak jest, że kiedy przychodzi do władzy Donald Tusk, to najpierw rozpoczyna się katastrofa gospodarcza, a później cenzurowanie internetu – mówił Krzysztof Ciecióra, poseł PiS.
Posłowie koalicji rządowej przekonywali, że specjalni prokuratorzy są potrzebni w dobie mediów społecznościowych.
– Dzisiaj widzimy, że w internecie szerzy się fala nienawiści, hejtu, nieprawdy i powinno to być pod szczególnym nadzorem – stwierdził Adrian Witczak, poseł KO.
Kodeks karny jednak określa kary przestępstwa i kary za szaklowanie, znieważenie czy kłamstwo.
Tzw. mowa nienawiści nie jest prawnie uregulowana – zwrócił uwagę Piotr Gaglik, prawnik.
– To kompletnie nie jest definiowane i definiowalne w sensie prawdy. Każdy prawnik powinien się bardzo mocno zastanowić, do czego my zmierzamy – powiedział Piotr Gaglik.
Tymczasem Senat przyjął przepisy, które pozwolą urzędnikowi zależnemu od władzy usuwać treści z internetu bez zgody sądu. To też – zdaniem koalicji rządowej – ma pomóc w walce z wirtualną przestępczością.
– Nie ma możliwości zareagować i zdjąć takiej treści z internetu. To jest jasny dowód na to, że trzeba było uruchomić mechanizm, który jednak pozwoli, żeby państwo polskie mogło w takich sytuacjach reagować – oznajmił Maciej Żywno, wicemarszałek Senatu z Polski 2050.
Jest obawa, że dzięki proponowanym przepisom usuwane będą treści krytyczne wobec rządu czy sił politycznych sprawujących władzę w Unii. Usuwaną będą wpisy sprzeczne z narzucaną przez lewicę ideologią, w tym gender. Na takie zagrożenia zwróciła uwagę doradca prezydenta RP, Beata Kempa.
– Przypomnijmy fakt z powodzi, kiedy młodego człowieka zatrzymano, potem wypuszczono tak naprawdę bez środków do życia, który dokumentował, co dzieje się, jeśli idzie o powódź, że nie ma żadnej pomocy, że sytuacja jest dramatyczna – podsumowała Beata Kempa.
Młody mężczyzna alarmował w mediach społecznościowych o grasujących w popowodziowym Lądku Zdroju szabrownikach. Za wpis został zatrzymany przez policję, przesłuchany i zabrano mu telefon. Ustawa trafiła na biurko prezydenta. Karol Nawrocki nazwał wcześniej te przepisy próbą ograniczenia przez rząd wolności słowa.
TV Trwam News



