Dr hab. K. Polejowski o niedoszłej skandalicznej aukcji w Niemczech: To jest bulwersujące i to jest niemoralne, że można na tym, co zostało ukradzione, co przynależy potomkom, rodzinom ofiar, jeszcze zarobić
Te dokumenty są dowodami niemieckich zbrodni popełnianych na polskich obywatelach – czy to Polakach, czy obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego – i są częścią machiny zbrodni, którą Niemcy zrealizowali i wdrożyli na okupowanych ziemiach polskich – powiedział dr hab. Karol Polejowski, pełniący obowiązki prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
W programie dr hab. Karol Polejowski odniósł się do skandalicznej decyzji niemieckiego Domu Aukcyjnego Felzmann z Neuss, który planował sprzedaż ponad sześciuset przedmiotów z okresu II wojny światowej. Miały to być dokumenty i pamiątki po ofiarach niemieckich obozów koncentracyjnych, a także zamordowanych przez Rosjan w ramach Zbrodni Katyńskiej. Ceny wywoławcze przedmiotów rozpoczynały się od kilkuset euro [czytaj więcej].
– Mówimy o dwojakiego rodzaju dokumentach. Po pierwsze, o dokumentach wytworzonych przez niemiecki aparat represji, przez struktury niemieckiego państwa, które okupowało ziemię polską i to są dokumenty, które powinny znaleźć się w polskich archiwach czy polskich muzeach. Po drugie, mówimy o komplecie dokumentów prywatnych, prywatnych listów, które nigdy nie dotarły do adresatów, bo zostały po prostu skradzione i wywiezione do Niemiec, zapewne tuż kiedy III Rzesza upadała. Ktoś po prostu je zabrał, schował być może na strychu i dzisiaj drugie, trzecie pokolenie uznało, że można jeszcze na tym zarobić. To jest bulwersujące i to jest niemoralne, że można na tym, co zostało ukradzione, co przynależy potomkom, rodzinom ofiar, jeszcze zarobić – mówił dr hab. Karol Polejowski.
Gość programu „Polski punkt widzenia” podkreślił, że dokumenty są dowodami niemieckich zbrodni popełnianych na polskich obywatelach – czy to Polakach, czy obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego – i są częścią tej całej machiny zbrodni, którą Niemcy zrealizowali i wdrożyli na okupowanych ziemiach polskich.
Dom Aukcyjny Felzmann ostatecznie odwołał aukcję. Jej zablokowania domagał się m.in. Instytut Pamięci Narodowej. Gość TV Trwam zauważył, iż to nie pierwsza tego typu sytuacja.
– Tych przypadków, kiedy wystawia się na aukcję dokumenty z okresu II wojny światowej, prywatne również, jest wiele. Wystarczy wejść na jeden z takich portali, który zajmuje się handlem, znana marka, żeby przekonać się, że tego typu dokumentów jest zdecydowanie więcej w obiegu (…). W przypadku Niemców i Republiki Federalnej Niemiec mówimy o państwie, które jest prawnym spadkobiercą III Rzeszy i jako takie ponosi też odpowiedzialność za to, co obecnie dzieje się na jego terytorium. Niemcy mają tak rozwiązaną sprawę – zawsze się tym zasłaniają – że to jest prywatna własność. Każdy, kto jest właścicielem takiej rzeczy, może nią dowolnie dysponować. Również może wystawić ją na aukcję – zaznaczył dr hab. Karol Polejowski.
Prezydent RP Karol Nawrocki oczekuje od polskiego rządu, żeby zażądał zwrotu, w ostateczności wykupił wszystkie pamiątki po Ofiarach zbrodni niemieckich na ziemiach polskich, a koszt tego przedsięwzięcia doliczył do ogólnego rachunku reparacyjnego!
Niemcy wywołały II wojnę…— Rafał Leśkiewicz (@LeskiewiczRafa) November 16, 2025
Pełniący obowiązki prezesa Instytutu Pamięci Narodowej zwrócił uwagę, że pomimo że Dom Aukcyjny Felzmann wycofał się z aukcji, to należy zadać pytanie, jakie kolejne kroki powinna podjąć strona polska, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego razem z Ministerstwem Spraw Zagranicznych?
– Z jednej strony mówi się, że trzeba podjąć próbę wykupienia tego i sprowadzenia do Polski. Tylko ktoś może powiedzieć, z jakiej racji płacić za to? Z drugiej strony nasze głębokie poczucie moralności, zwykłej uczciwości, powoduje, iż oczekujemy, że Niemcy po prostu nam to oddadzą, niczego w zamian nie żądając. Wierzę w to, iż te dokumenty wrócą do Polski. One stąd pochodzą; szczególnie te prywatne rzeczy. Jeszcze raz powiem, to jest handel kradzionymi rzeczami. To się nazywa paserstwo. Oficjalne dokumenty wytworzone przez struktury państwa niemieckiego muszą się znaleźć w archiwum, chociażby w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, który ustawowo jest zobowiązany do zbierania, przechowywania oraz zabezpieczania tego typu dokumentów. Z kolei prywatne rzeczy powinny – w moim głębokim przekonaniu – wrócić do rodzin, do potomków, do krewnych. To jest ich własność – mówił dr hab. Karol Polejowski.
radiomaryja.pl




