fot. PAP/Darek Delmanowicz

Ks. T. Trzaska: Dla nas – ludzi wierzących – śmierć kogoś bliskiego jest pożegnaniem na pewien czas. Liczymy, że spotkamy się kiedyś po tamtej stornie życia, bo wierzymy w zmartwychwstanie

Wierzymy w to, że my możemy tym osobom dużo pomóc. Możemy pomóc swoją modlitwą, swoją postawą. To jest też dla nas motywacja, żebyśmy tak żyli, żeby też dostać się do nieba, żebyśmy poprzez modlitwę wyjednali sobie to niebo dla kogoś i dla nas samych – wskazał ks. Tomasz Trzaska, suicydolog, współtwórca platformy „Życie warte jest rozmowy”, ekspert Biura ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

 

Śmierć osoby bliskiej to doświadczenie, które dotyka każdego z nas. Rzeczywistość staje się nierealna, pojawiają się setki pytań.  Tymczasem w życiu nie ma nic pewniejszego niż  śmierć. Mimo to boimy się o niej rozmawiać.

–  Każdy z nas kiedyś stanie w tym momencie, w którym przyjdzie odejść z tego świata. Czy to będzie w wieku podeszłym, czy to będzie taki moment, w którym w jakiś sposób nagle ktoś odchodzi, czy na skutek choroby, a jednak boimy się na ten temat rozmawiać. (…) A przecież na tym polega nasze chrześcijańskie życie, że my przez tę bramę śmierci kiedyś przejdziemy i w zasadzie nasza codzienność chrześcijańska to jest taka, że my myślimy cały czas o tym, co będzie po śmierci. Nasze decyzje, nasze życie moralne, życie duchowe, ono cały czas jest ukierunkowane na życie wieczne – zaznaczył ks. Tomasz Trzaska.

Żałoba – jak zauważył gość TV Trwam – nie jest chorobą. To przeżywanie miłości.

My nie mamy żałoby po kimś, kogo nie znaliśmy albo nie kochaliśmy. (…) Jeżeli ktoś odchodzi, to w człowieku na początku pojawia się pewne niedowierzanie; stres, szok, ktoś odszedł, coś się nieodwracalnie zmieniło. (…) To, co człowieka najbardziej stresuje najsilniej, to zazwyczaj jest śmierć. Śmierć współmałżonka czy śmierć rodzica, bo to jest rzecz absolutnie nieodwracalna. Już nie da się nic zrobić więcej. Ale potem pojawiają się czasem też wyrzuty sumienia. Nie zdążyłem się pożegnać, nie zdążyłem przeprosić. Czasem może się pojawić gniew, jak ktoś odchodzi zbyt wcześnie, pojawia się gniew na kogoś, kto spowodował tę śmierć, na przykład na sprawcę wypadku. Może się pojawić gniew również wobec Pana Boga – mówił suicydolog.

Ksiądz Tomasz Trzaska podkreślił, że najlepszym lekarzem w przeżywaniu żałoby jest czas.

Trzeba pozwolić naszemu organizmowi przejść przez te etapy zrozumienia pewnych nieodwracalnych procesów, zrozumienia tego, że czasem ktoś odchodzi i bardzo go po prostu brak. (…) Zrozumienie przychodzi z czasem, akceptacja przychodzi z czasem, ale będą takie rodzaje śmierci czy żałoby, które będą bolały bardzo długo i one niekiedy wręcz mogą nosić znamiona wydarzenia traumatycznego, które potem się może przerodzić w coś mocniejszego – zwrócił uwagę gość „Rozmów niedokończonych”.

Jednak – jak dodał –  nie zawsze czas leczy rany i przychodzi zrozumienie. Niekiedy trzeba skorzystać z pomocy psychologa czy psychotraumatologa, który pomoże przejść przez tę żałobę, Szczególnym rodzajem żałoby jest żałoba po samobójstwie bliskiej osoby.

Śmierć samobójcza jest jedynym rodzajem śmierci, w którym występuje element autoagresji, ale to też mówił święty Augustyn, a potem Katechizm, że jest to pewien rodzaj występku nie tylko przeciwko miłości, ale i przeciwko Bogu. Dla osoby, która odbiera sobie życie, śmierć nie jawi się jako pragnienie, cel do osiągnięcia, tylko jako ratunek przed bólem, ucieczka przed bólem. (…) Żałoba też jest zupełnie inna, bo ona jest obarczona ogromnym ładunkiem poczucia winy, pytania: dlaczego, wyrzutów sumienia, wstydu i pewnej społecznej reakcji – akcentował kapłan.

Dlatego tak ważne jest wsparcie osób, które pogrążone są w żałobie po samobójstwie bliskiej osoby oraz modlitwa.

Mamy sporo do zrobienia jako Kościół. Modlimy się często i w wypominkach, i w ogóle w modlitwie wiernych za ofiary wypadków, katastrof, wojen, chorób, Dajemy komunikat rodzinom zmarłych: pamiętamy o was. Natomiast czy modlimy się za osoby, które odebrały sobie życie? Myślę, że nie – powiedział suicydolog.

Dla nas – ludzi wierzących – śmierć kogoś bliskiego jest pożegnaniem na pewien czas.

Liczymy, że spotkamy się kiedyś po tamtej stronie życia. To jest dla nas główny argument, wierzymy w zmartwychwstanie. I wierzymy w to, że my możemy tym osobom dużo pomóc. Możemy pomóc swoją modlitwą, swoją postawą. To jest też dla nas motywacja, żebyśmy tak żyli, żeby też dostać się do nieba, żebyśmy poprzez modlitwę wyjednali sobie to niebo dla kogoś i dla nas samych – podkreślił ks. Tomasz Trzaska.

radiomaryja.pl

drukuj