Obraz autorstwa Freepik

[Jestem w Kościele] Między miłością a prawdą. Duszpasterstwo LGBT+

„Moje dziecko jest LGBT+. Po pierwsze i najważniejsze: Kocham Cię…” – to hasło rekolekcji dla rodziców dzieci homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych, które mają się odbyć w przyszłym roku, a które wywołały skrajne emocje. Można sprowadzić je do dwóch stanowisk: miłość bez prawdy kontra prawda bez miłości. Oczywiście to fałszywa alternatywa, bo można znaleźć w tym złoty środek.

Faktem jest, że osób deklarujących się jako homoseksualne, biseksualne czy transpłciowe jest coraz więcej, także w rodzinach katolickich. Nawet jeśli zamkniemy oczy, to problem nie zniknie, więc trzeba znaleźć tu duszpasterską odpowiedź zarówno dla takich ludzi, jak i ich rodzin oraz bliskich. Podkreślam – duszpasterską odpowiedź, bo nauczanie Kościoła jest w tej sprawie jasne. Doktryna w tych kwestiach się nie zmieni, bo zmienić się nie może, gdyż jest oparta na Objawieniu Bożym. To jednak nie znaczy, że ludzie o takich skłonnościach są wykluczeni z Kościoła czy potępieni. Nie, Bóg chce zbawienia każdego człowieka, bo każdego kocha i o każdego walczy tak samo, niezależnie od życiowych zawirowań. I takie samo powinno być nasze (Kościoła) podejście.

Stąd  uważam, że sam pomysł zorganizowania takiego wydarzenia jest godny uwagi. Tym bardziej szkoda, że dyskusja nt. wspomnianych rekolekcji zboczyła na takie, a nie inne tory. Mam tu na myśli chociażby wpis Kai Godek, która porównała organizatorów wydarzenia do pedofilów. Co z tego, że ta pani broni prawdy o nauczaniu Kościoła, skoro czyni to w tak obrzydliwy sposób, posługując się językiem bez krzty miłości. To przykład na to, jak łatwo zapomnieć, że prawda nie jest kijem bejsbolowym, którym okłada się grzesznika po głowie. Prawda czasem boli, to fakt, ale to nie znaczy, że ten kto ją wypowiada, może jeszcze dokładać tego bólu.

Z drugiej strony można mieć zastrzeżenia do niektórych elementów związanych z rekolekcjami. Chodzi m.in. o użycie na plakacie wydarzenia tęczowej flagi, czyli symbolu środowiska LGBT. Uważam jednak, że to nie jest wystarczający powód, aby rozdzierać szaty. Realnych zagrożeń należy upatrywać tam, gdzie na duszpasterskim podejściu i towarzyszeniu się nie kończy, za to pojawiają głosy domagające się zmiany nauczania Kościoła lub wprost je odrzucające. To działalność m.in. organizacji takich jak „Wiara i Tęcza” (której przeciwieństwem jest całkowicie ortodoksyjny ruch „Courage”, założony w USA). Co ciekawe, część tego rodzaju środowisk również krytycznie odnoszą się do inicjatywy rekolekcji, tylko z powodów o 180 stopni innych niż wspomniana Kaja Godek. To właśnie postawa, którą nazwałem na wstępie miłością bez prawdy: utwierdzanie człowieka w grzechu, a co za tym idzie – ryzykowanie życiem wiecznym.

Już prawie 40 lat temu Kongregacja Nauki Wiary pod wodzą ks. kard. Josepha Ratzingera zachęcała biskupów, by rozwijali w swoich diecezjach duszpasterstwo obejmujące osoby homoseksualne będące w pełnej zgodzie z nauczaniem Kościoła. Jak to wygląda w praktyce w naszym kraju? To raczej pytanie retoryczne. Oby dobrym owocem dyskusji nt. wspomnianych rekolekcji było rzeczywiste objęcie tych osób i ich bliskich opieką duszpasterską, która łączy to, co powinno być nierozłączne – prawdę i miłość.

Wojciech Grzywacz

drukuj