fot. Monika Tomaszek

Ks. abp M. Mokrzycki: Można powiedzieć, że prawda się obroni, ale obronić musimy ją my w sobie samych i wobec świata. W przeciwnym razie stajemy się bezbarwnym, ciemnym tłumem, który w milczeniu patrzy, jak to, co jest najcenniejsze, zostaje skazane na zapomnienie i zasypanie w grobie

Postać naszego świętego rodaka i jego dziedzictwo staje się przedmiotem ataków i można powiedzieć, że prawda się obroni, ale obronić musimy ją my w sobie samych i wobec świata. W przeciwnym razie stajemy się bezbarwnym, ciemnym tłumem, który w milczeniu patrzy, jak to, co jest najcenniejsze, zostaje skazane na zapomnienie i zasypanie w grobie – powiedział ks. abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski i wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II, podczas homilii wygłoszonej z okazji odpustu ku czci św. Jana Pawła II w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

W liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II oraz 47. rocznicę inauguracji pontyfikatu Papieża Polaka odbyły się uroczystości odpustowe w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Mszy świętej o godz. 12.00 przewodniczył ks. abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski i wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II, który wskazał, że w rocznicę inauguracji pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II chcemy sięgnąć do jego życia, aby zaczerpnąć z niego zachętę do kształtowania swojej drogi według tego, co podpowiada nam mądrość Boża. Idzie ona z pomocą tym, którzy uwierzyli i z nadzieją wznoszą swe oczy ku górze, skąd nadejść ma dla nich pomoc – mówił.

– Nie można się oprzeć przekonaniu, że póki mieliśmy wśród nas tego zwiastuna pokoju, jakim był Ojciec Święty, niezwykle żywo doświadczaliśmy opieki Bożej i mocy ramienia Pana. Nie jest jednak tak, że dary Boże ograniczają się do nielicznych i do określonego czasu. One złożone są również w nas i dla nas. Potrzeba jednak wiary, by do nich dotrzeć i aby w nas zajaśniały całą swoją mocą. Jan Paweł II to człowiek, którego Kościół daje nam czcić jako świętego, to znaczy zwycięzcę, którego grzech nie wziął w niewolę. Kiedy staramy się objąć całe życie Karola Wojtyły, widzimy przede wszystkim człowieka wiary i miłości Boga, wielkiego szacunku do drugiego człowieka, miłośnika życia i wiedzy. Na tych głównych punktach polegała również jego świętość – podkreślił ks. abp Mieczysław Mokrzycki.

Metropolita lwowski zwrócił uwagę, że od lat dziecięcych postępowanie Karola Wojtyły motywowała wiara, a w sposób wyjątkowy jego modlitwą stała się każda Msza święta jako najważniejsza ze wszystkiego, do której przygotowywał się zawsze i długo.

Wraz z miłością Boga szła cześć i nabożeństwo do Najświętszej Marii Panny. Różaniec stał się umiłowaną modlitwą Karola Wojtyły. W każdy piątek ksiądz, biskup, a potem papież odprawiał drogę krzyżową. Przywiązanie w miłości do Boga otwierało go na drugiego człowieka. Nigdy nie przechodził obok nikogo obojętnie. Zawsze zauważył, pamiętał. Opowiadała mi pewna pani, która jako chórzystka często uczestniczyła w audiencjach środowych, że musiała mieć dłuższą przerwę z powodu choroby i operacji. Kiedy po ponad trzech miesiącach znów pojawiła się w auli Pawła VI, Ojciec Święty spojrzał na nią, zatrzymał się na chwilę i powiedział: Wróciłaś! Uśmiechnął się i poszedł dalej. Przez takie drobne, ludzkie gesty podnosił człowieka, budując w nim ducha. To może są drobne rzeczy, ale to one najlepiej pokazują wrażliwość. Dziś potrzeba i nam takiej wrażliwości – zauważył wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II.

Kapłan zaznaczył, że dzisiaj dużo mówi się o wolności i człowieku wyzwolonym. To ostatnie wyzwolenie rozumie się jednak jako wolność od, a więc wolność od poddawania się nakazom, przepisom, władzy rodzicielskiej, państwowej. Wolność od przykazań albo umoralniających kazań księży. Od tego, co powiedzą ludzie, od zobowiązań podjętych jak na przykład w zawarciu związku małżeńskiego albo w powołaniu do życia dziecka – mówił ks. abp Mieczysław Mokrzycki.

– U niektórych rodzi się bunt. Chcą wolności, ale nie mają pojęcia, czym ona tak naprawdę jest. Chcą iść łatwą drogą, bez przeszkód dla tego, co własną miarą wyznaczą i określą. Łatwo wówczas dojść do tego, że jest się samemu miarą prawdy. Ty masz swoją prawdę i ja mam swoją. Taka postawa z gruntu była obca Janowi Pawłowi II. Nie moja prawda skrojona na własną miarę, ale prawda wieczna, przewyższająca wszystko inne była przedmiotem jego kontemplacji i dążeń. Tylko ona była w stanie poszerzyć wolność i horyzont życia poza granicę własnych możliwości i wyobrażeń aż ku wieczności – podkreślił metropolita lwowski.

Ks. abp Mieczysław Mokrzycki dodał, że człowiek, który poznaje prawdę, bywa jednak niewygodny, ponieważ zwykle zaczyna samodzielnie myśleć i czyniąc człowieka wolnym, ta sama prawda wyzwala go od zależności i podległości tym, którzy chcą narzucić określony sposób myślenia, ukierunkowany zwykle na czerpanie korzyści.

– Tak ukształtować świadomość ludzi i kulturę, aby nie myśleli samodzielnie – to cel wielu ideologii. Taki był komunizm, ale taki jest również dzisiejszy sposób formowania naszego światopoglądu. Jednym z zasadniczych sposobów dla osiągnięcia zamierzonego efektu jest ograniczenie dostępu do wiedzy. Z jednej strony człowiek myślący samodzielnie jest niejako skazany na samotność. Wówczas proponuje mu się, aby otworzył tylko drzwi do tego pomieszczenia, w którym myślenie i idee są wyznaczone przez innych. Czy starczy takiemu człowiekowi siły, aby nie porzucić prawdy w imię bycia z innymi? Z drugiej strony czyha niebezpieczeństwo poszukiwania prawdy tylko wysoko i daleko. Jednak Bóg, który jest prawdą, jest na wyciągnięcie ręki, bo jego obraz jest w człowieku i stworzeniu – wskazał kapłan.

Wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II podkreślił, że Ojciec Święty budził u ludzi głód Boga, bo tylko w Bogu człowiek może znaleźć zaspokojenie swoich pragnień i jeśli nie Chrystus będzie cię wiódł i wyjaśniał twoje życie, zrobią to za ciebie inni, ale czy prawdziwie?

– W życiu Papieża Polaka wypełniają się jako fundament jego wielkości i świętości trzy filary. Są nimi miłość Boga, miłość człowieka oraz miłość nauki i piękna, w którym przejawia się jego prawda. Postać naszego świętego rodaka i jego dziedzictwo staje się przedmiotem ataków i można powiedzieć, że prawda się obroni, ale obronić musimy ją my w sobie samych i wobec świata. W przeciwnym razie stajemy się bezbarwnym, ciemnym tłumem, który w milczeniu patrzy, jak to, co jest najcenniejsze, zostaje skazane na zapomnienie i zasypanie w grobie. Jeśli nie my, to kamienie wołać będą, jak nie utracić dziedzictwa tego pontyfikatu – akcentował przewodniczący Mszy świętej okazji odpustu ku czci św. Jana Pawła II.

radiomaryja.pl

drukuj