Sędzia Z. Drożdżejko: Jeżeli ustawa ministra Żurka weszłaby w życie, to każdy sędzia, który będzie miał sprawę polityczną, najpierw się zastanowi, czy za swój wyrok zostanie usunięty z pracy, czy nie
Podstawową gwarancją niezawisłości sędziowskiej jest jego nieusuwalność. (…) wprowadzenie zasady, że jednak można usunąć jakąś grupę sędziów, która nam się nie podoba, bo jest niezależna od nas, tak naprawdę oznacza likwidację niezawisłości sędziowskiej, likwidację niezależnych sądów, likwidację rządów prawa. Jeżeli ta ustawa weszłaby w życie, to każdy sędzia, jeżeli będzie miał sprawę polityczną (…) najpierw się zastanowi, czy za swój wyrok zostanie usunięty z pracy, czy nie. I potem wybierze takie rozwiązanie, które zapewni mu ciągłość pracy – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja sędzia Zygmunt Drożdżejko, prezes Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”, odnosząc się do projektu tzw. ustawy praworządnościowej, zaprezentowanej przez ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka.
Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Waldemar Żurek, zaprezentował główne założenia projektu ustawy „o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025”. Minister przekonywał, że proponowane rozwiązania mają na celu „uregulowanie skutków uchwał neoKRS wydanych w latach 2028-2025”.
Ten projekt ustawy oparty jest na kłamstwie – wskazał sędzia Zygmunt Drożdżejko.
– Już w samym tytule mówi się o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu (…). Przywrócić można coś, co istniało. Jeżeli coś nie istniało, czyli innymi słowy – jeżeli nie istniał niezależny i bezstronny sąd, to nie można takiego sądu przywrócić. Tak jest, ponieważ musimy sobie powiedzieć zasadniczo, że wszystkie powołania sędziów, a w szczególności do Sądu Najwyższego, do 2017 roku włącznie, były obarczone różnymi poważnymi wadami prawnymi. Oczywiście do tej pory nikt tego nie kwestionował, ponieważ jest w konstytucji przewidziana zasada nieusuwalności, nieprzenoszalności sędziego. W związku z tym panowała powszechna zgoda, że nawet jeżeli były jakieś nieprawidłowości w procesie powoływania, to jednak ta zasada nieusuwalności sędziego, ta stałość stanowiska sędziego jest na tyle ważna, na tyle istotna, na tyle kluczowa, że nie można tego kwestionować – podkreślił gość „Aktualności dnia”.
Jednym z podstawowych założeń ustawy jest podział sędziów na trzy grupy. Osoby, które ukończyły Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, byli referendarze i asystenci zachowają status sędziego, choć zostali powołani przez nową KRS. Sędziowie, którzy awansowali przy udziale nowej Rady, po dwóch latach od wejścia w życie ustawy wrócą do swoich macierzystych sądów. Natomiast Sędziowie Sądu Najwyższego powołani po 2017 roku od razu stracą swoje stanowiska. Będą mogli powrócić, ale w wyniku nowego konkursu.
– W ogóle stworzenie tego podziału jest pewnym fałszem intelektualnym, że mamy jakiekolwiek różnice między tymi osobami. (…) W szczególności odnoszę się do tej pierwszej grupy, której niejako darowano, ponieważ tutaj rządzący wychodzą z założenia, że skład KRS był ukształtowany w określony sposób. I dlatego te powołania są nieważne czy też nieskuteczne w ocenie ministra sprawiedliwości. Jeżeli jednak to sam sposób ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa miałby być nieprawidłowy, to nie ma żadnych podstaw do różnicowania sędziów, którzy przeszli przez tę procedurę. Nie można jednocześnie twierdzić, że osoba, która wcześniej nie pełniła stanowiska sędziego, a została sędzią, ona jest nieprawidłowa i jest do wyrzucenia. Natomiast asesor, który przeszedł procedurę przed tą samą KRS – to już jest wszystko w porządku. Jest tutaj sprzeczność sama w sobie – zwrócił uwagę prezes Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”.
Ustawodawca, regulując skutki prawne dla byłych adwokatów i radców, nie zapewnił im możliwości powrotu na poprzednie stanowiska – podkreślił sędzia Zygmunt Drożdżejko.
– Mianowicie okazuje się, że oni mogą się ubiegać. Oni wskutek wejścia w życie tej ustawy nawet nie mieliby możliwości automatycznego powrotu na wcześniej zajmowane stanowiska radcy prawnego czy też wykonywania zawodu radcy prawnego bądź adwokata, ponieważ tam jest, że może się ubiegać. Nie zagwarantowano też właściwego prawa odwołania dla sędziów, ponieważ przewidziano możliwość odwołania się od tej decyzji, ale można się odwołać nie tyle od samego faktu jego odwołania czy też pozbawienia mocy uchwały podjętej w stosunku do niego, tylko można się odwołać od skutków, czyli że ktoś błędnie zakwalifikował konsekwencje decyzji dotyczącej jego usunięcia ze stanowiska – wyjaśnił gość Radia Maryja.
Tzw. ustawa praworządnościowa zakłada również likwidację skargi nadzwyczajnej.
– Skarga nadzwyczajna służyła do eliminowania sprzecznych z prawem, popełnionych wskutek błędów orzeczniczych, pewnych wyroków, które wywołują bardzo daleko idące konsekwencje. Jakie sprawy były uwzględniane w tej skardze? To przede wszystkim sprzeczne postanowienia spadkowe, co uniemożliwiało stronom tak naprawdę przez bardzo wiele lat uregulowanie spraw majątkowych. Drugą kwestią są kwestie tzw. lichwiarskich odsetek – zaznaczył prezes Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”.
Jeżeli przepisy proponowane przez ministra Waldemara Żurka weszłyby w życie, można by wówczas mówić o końcu państwa prawa – ocenił sędzia Zygmunt Drożdżejko.
– Podstawową gwarancją niezawisłości sędziowskiej jest jego nieusuwalność. To nie jest jakiś przywilej dany sędziom. Chodzi o to, że sędzia nie może się bać utraty pracy, jeżeli wyda wyrok niekorzystny dla władzy. Zatem wprowadzenie zasady, że jednak można usunąć jakąś grupę sędziów, która nam się nie podoba, bo jest niezależna od nas, tak naprawdę oznacza likwidację niezawisłości sędziowskiej, likwidację niezależnych sądów, likwidację rządów prawa. (…) Jeżeli ta ustawa weszłaby w życie, żaden sędzia przez wiele lat nie będzie pewny swojej przyszłości. I ja Państwu gwarantuję: jeżeli ta ustawa weszłaby w życie, to każdy sędzia, jeżeli będzie miał sprawę polityczną – a pamiętajmy, że jest dzisiaj wiele spraw, które można zakwalifikować jako sprawy polityczne – najpierw się zastanowi, czy za swój wyrok zostanie usunięty z pracy, czy nie. I potem wybierze takie rozwiązanie, które zapewni mu ciągłość pracy – przekonywał rozmówca Radia Maryja.
Całą rozmowę z sędzią Zygmuntem Drożdżejko w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].
radiomaryja.pl




