S. Horbaczewski: Część założeń budżetu na 2026 r. jest bardzo ryzykowna, chociażby przez uwzględnianie przychodów jeszcze niezagwarantowanych ustawowo
Deficyt to nie jest coś abstrakcyjnego. Deficyt też trzeba sfinansować. O tym się bardzo często nie mówi. To jest tylko i wyłącznie kwestia czasu, kiedy on będzie sfinansowany, no i oczywiście kwestia kosztu tego czasu, kosztu opóźnienia sfinansowania deficytu. Wydaje się, że może być z tym bardzo duży problem, bo część założeń, które są przewidziane w tym budżecie, jest bardzo ryzykowna, chociażby przez uwzględnianie przychodów jeszcze niezagwarantowanych ustawowo – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ekonomista Sławomir Horbaczewski.
Do Sejmu wpłynął projekt ustawy budżetowej na przyszły rok. Rząd zaproponował rekordowo wysokie wydatki budżetu państwa na poziomie niemal 919 mld złotych. To znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi latami.
– Wydatki planowane na 2026 rok w wysokości około 919 miliardów złotych przy dochodach zakładanych na poziomie około 647 miliardów złotych mogą przerażać, bo zwróćmy uwagę, że ta różnica, czyli deficyt budżetowy, to prawie 272 miliardy złotych. To jest bardzo duża różnica. Oczywiście deficyt to nie jest coś abstrakcyjnego. Deficyt też trzeba sfinansować. O tym się bardzo często nie mówi. (…) To jest tylko i wyłącznie kwestia czasu, kiedy on będzie sfinansowany, no i oczywiście [kwestia – radiomaryja.pl] kosztu tego czasu, kosztu opóźnienia sfinansowania deficytu. Zakładając więc deficyt z góry, ten, kto go wykłada, godzi się na to, że w przyszłości ktoś będzie musiał go sfinansować. Tutaj bym był bardzo ostrożny, jeżeli miałbym określać ten budżet jako bezpieczny. Raczej wydaje mi się, że jest pytanie zasadnicze, czy rzeczywiście rząd panuje nad tym, czy rząd przewiduje, co się wydarzy, i czy rząd (…) – głównie minister finansów, bo to jest jego zadanie (…) – jest w stanie zapanować nad tym, co się wydarzy w przyszłości. Wydaje się, że może być z tym bardzo, bardzo duży problem, bo część założeń, które są przewidziane w tym budżecie, jest bardzo ryzykowna, chociażby przez uwzględnianie przychodów jeszcze niezagwarantowanych ustawowo – mówił Sławomir Horbaczewski.
Mowa o przychodach ze zwiększonej akcyzy oraz z [podwyżki podatku CIT dla banków].
Ekonomista uważa, że podwyższenie CIT to bardzo doraźny sposób na pozyskanie środków.
– „Chcemy uniknąć opodatkowania polskich rodzin” – tych słów używa rząd, tłumacząc próbę wprowadzenia takiego, a nie innego podatku. To jest oczywiście kontrproduktywne, bo banki obsługują gospodarkę, banki obsługują konsumentów, banki obsługują rodzinę. Jakiekolwiek nakładanie dodatkowych podatków na banki komplikuje sytuację, bo banki będą szukały zrównoważenia tegoż. Na marginesie powiem: pamiętajmy o tym, że w ponad 50 proc. banki w Polsce są kontrolowane przez Skarb Państwa – pośrednio czy bezpośrednio, czyli to jest takie przekładanie z kieszeni do kieszeni. To jest sztuczne zwiększanie budżetu poprzez ściąganie tych środków, które są zabierane firmom, gdzie – jak powiedziałem – ponad 50 proc. kontroli ma Skarb Państwa, także pośrednio. Mamy tzw. właściciela ostatecznego, jakim jest Skarb Państwa. Banki dzisiaj już zapewniają ponad 50 proc. wpływów pożyczkowych Skarbu Państwa – podkreślił ekspert.
Zmiany podatkowe dotyczące banków wiązać się będą również ze zwiększeniem biurokracji, co wprowadzi chaos w przepisach.
– Zupełnie niepotrzebnie. Rząd powinien dążyć do upraszczania przepisów, a nie do ich komplikowania, bo w ogóle gospodarka to bardzo skomplikowany system naczyń połączonych. W jednym miejscu coś się zmieni, we wszystkich innych miejscach coś się również zmienia, chcąc, nie chcąc. W związku z tym wprowadzanie tego typu podatku to (…) rozpaczliwe chwytanie się deski na wzburzonym morzu, a nie patrzenie na to, jak sobie poradzić docelowo. (…) Jest stare powiedzenie, że na wzburzonym morzu kapitanowi, który nie wie, dokąd chce płynąć statkiem, jak tym statkiem zarządzać, nawet poprawa pogody nie pomoże – zwrócił uwagę Sławomir Horbaczewski.
Zdaniem ekonomisty w kwestii budżetu na przyszły rok powinniśmy zadać sobie pytanie, czy „kapitan” wie, „do którego portu płynie”. Rząd zdaje się bowiem działać bez celu, bez dalekosiężnej perspektywy rozwoju państwa polskiego.
Całość rozmowy ze Sławomirem Horbaczewskim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



