fot. Pixabay.com

Rząd Tuska znowu sięga do kieszeni Polaków, by załatać dziurę w budżecie

Tuż przed majówką rząd wprowadził nowy podatek. Wszyscy zapłacimy więcej za nowe smartfony, komputery, telewizory, a także płyty CD czy nawet papier do drukarek. Środki z opłaty reprograficznej mają trafić do artystów, którzy mają rzekome straty związane z piractwem internetowym.

Opłata reprograficzna to mechanizm znany od lat. Rząd zdecydował o rozszerzeniu listy urządzeń, od których będzie pobierana. Będzie to maksymalnie dwa procent wartości produktu, co oznacza, że za nowy telewizor czy smartfon Polacy zapłacą kilkadziesiąt złotych więcej. Minister kultury, Marta Cienkowska, jest innego zadania.

„Kto będzie objęty opłatą reprograficzną? Korporacje. Kto nie będzie? Obywatele. Odbiorcy kultury. To pieniądze, jakie już dawno powinny były trafiać na konta polskich twórców za kopiowanie ich pracy” – napisała minister Marta Cienkowska na X.

Trudno jednak oczekiwać, by producenci, importerzy czy sprzedawcy chcieli się podzielić swoimi zyskami.

Opłatę przerzucą na konsumentów, co przyznał nawet koalicyjny kolega pani minister, poseł Adrian Witczak z KO.

 – Jeśli mówimy o podatku, to tak jest, że realnie on wpływa również na cenę produktu. Z uwagi na to, że zmienia się świat, należy podejmować takie działania – mówił poseł Adrian Witczak.

Środki z nowego podatku mają trafiać do stowarzyszeń zrzeszających artystów, którzy rzekomo tracą na nielegalnym kopiowaniu ich utworów. Tymczasem – według danych UE – Polacy są prawie na końcu listy tych, którzy nielegalnie kopiują treści.

Opłata to absurd – skomentował poseł Sławomir Mentzen z Konfederacji.

 – Tak jakbyśmy np. na wszystkich właścicieli broni nanieśli karną opłatę rekompensującą jakieś straty ofiarom użycie nielegalnego broni, bo jak ktoś ma broń, to w teorii może użyć ją nielegalnie – powiedział poseł Sławomir Mentzen.

Rodzą się też pytania o to, do kogo trafią środki z nowego podatku. Rocznie będzie to nawet 200 milionów złotych. Obecne kierownictwo resortu środowiska wspiera stypendiami wielu skandalistów, m.in. Jana Kapelę.

– Gdzie są małe groby małe płody, czemu was nie grzebią, skoro twierdzą, że jesteście ludźmi – „wyśpiewał” Jan Kapela.

Rząd podwyższa podatek zwykłym rozporządzeniem z pominięciem głowy państwa.

Rządzący wybrali taką ścieżkę, obawiając się weta – zwrócił uwagę poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

– Do tej pory ta sprawa była regulowana rozporządzeniami. Pani minister, jeżeli chciała to zrobić tak szeroko, to powinna przygotować projekt ustawy – stwierdził poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Opłata reprograficzna jest czymś normalnym w UE – przypomniał Piotr Gaglik. Prawnik wskazał jednak, iż jej wdrażanie bez ustawy narusza konstytucję.

 – Zarówno opłaty, jak i podatki, czyli zobowiązania powszechne w stosunku do ludności, wymagają ustawy – zauważył Piotr Gaglik.

Rządowy podatek dotyczy urządzeń, które w zamyśle ich twórców nie były przecież tworzone dla internetowych piratów – podkreślił prof. Adam Szromek, ekonomista.

– Zmienia się zasadniczy cel tego podatku i zamiast podatku reprograficznego mamy tak naprawdę podatek technologiczny – mówił prof. inż. Adam Szromek.

Użytkownicy smartfonów czy telewizorów smart będą obciążeni właściwie podwójną opłatą. Większość z nich uczciwie płaci za dostęp do legalnych treści.

– Platformy streamingowe funkcjonują, a za korzystanie z nich wszyscy korzystający płacą – podsumował poseł Zbigniew Kuźmiuk.

TSUE wskazuje, że opłatę reprograficzną można pobierać tylko przy realnych szkodach dla twórców. Ministerstwo kultury nie podaje jednak takich danych.

TV Trwam News

drukuj