Pozorny sukces rządu Donalda Tuska
Premier Donald Tusk ogłasza sukces i przekonuje, że podatek ETS2 został rozbrojony. W rzeczywistości wejście w życie nowego unijnego podatku klimatycznego zostało odroczone o zaledwie rok. Dla opozycji to żaden sukces, bo finalnie Polacy i tak zapłacą więcej za benzynę i ogrzewanie.
Unijni ministrowie środowiska uzgodnili nowy cel klimatyczny. Redukcja emisji CO2 o 90 proc. do 2040 roku. Polska głosowała przeciw, ale nie zbudowała mniejszości blokującej. Rząd ogłasza jednak sukces.
– Mamy to już wstępnie zapisane, że ETS2 zostanie przesunięty w czasie – wskazała minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska.
Ale tylko o rok. Z 2027 na 2028 rok. Choć polski rząd zabiegał o przesunięcie wejścia w życie nowego unijnego podatku przynajmniej o trzy lata. Do końca roku Komisja Europejska ma przedstawić „rewizję” wdrażania systemu. To jednak tylko początek ścieżki legislacyjnej – zaznaczył poseł PiS, Paweł Sałek.
– Żeby dokonać takiej zmiany w prawie muszą być ponowne decyzje Parlamentu Europejskiego, Rady UE, a także wniosek legislacyjny KE. To oznacza, że dzisiaj od strony prawnej to, co dzisiaj opowiada pani minister Kloska, co ma być wielkim sukcesem, nie jest żadnym sukcesem – podkreślił poseł Paweł Sałek.
Przyznaje to po pytaniu TV Trwam minister Paulina Hennig-Kloska.
– Czy dalej będą negocjacje? Tak, ale my zamierzamy ostro w tych negocjacjach powalczyć – wskazała Paulina Hennig-Kloska.
Wejście w życie podatku ETS2 nie w 2027 roku tylko w 2028 oznaczałoby tyle, że dzięki Brukseli rząd Donalda Tuska nie musiałby wprowadzać w roku wyborczym nowego podatku. Komisja Europejska, widząc nastroje w poszczególnych krajach, stosuje metodę salami – zwrócił uwagę prof. Władysław Mielczarski.
– Zarówno klauzula, na którą Polska naciska rewizyjna, jak również odłożenie wejścia tego ETS-u nie zmieniają głównych celów Unii Europejskiej – zaznaczył prof. Władysław Mielczarski.
Unijny komisarz ds. klimatu zaznacza, że czasowe ustępstwa nie staną na drodze do osiągnięcia zeroemisyjności.
– Przebieg procesu decyzyjnego nie ma znaczenia. Na końcu liczą się tylko liczby. UE pozostaje ambitna w dążeniu do neutralności klimatycznej – wskazał unijny komisarz ds. klimatu, Wopke Hoekstra.
Potencjalne przesunięcie o rok niczego w sensie strategicznym nie zmienia – wskazuje ekspert ds. energetyki, Wojciech Jakóbik. Dodaje, że Polska nie ma mechanizmów przygotowujących gospodarkę na system ETS2.
– ETS2 przynosi takie obciążenia, które będzie trudno udźwignąć sektorom transportu, sektorowi ciepłowniczemu. Bez odpowiedniego wsparcia te sektory nie przetrwają polityki klimatycznej – mówił Wojciech Jakóbik.
Od 2027 lub 2028 roku zapłacimy kilkadziesiąt euro za każdą tonę emisji CO2. Zwiększy się cena gazu do ogrzewania domu oraz paliw na stacjach – o nawet 80 groszy na litrze. Z kolei ci, którzy opalają domy węglem, będą musieli liczyć się z podwyżką cen surowca o nawet 400 zł za tonę.
TV Trwam News



