fot. PAP/Rafał Guz

Prof. M. Gawin o niedawnym wpisie Instytutu Pileckiego wybielającym zbrodniarza M. Sznepfa: Aptekarska dokładność niczemu nie służy. To było bardzo obraźliwe dla rodzin ofiar

Aptekarska dokładność niczemu nie służy, ale po drugie to było bardzo obraźliwe dla rodzin ofiar i dlatego też bardzo to przeżyłam. Jak mówimy o tych dwóch promilach, to jakby liczba ofiar jest mała – pod warunkiem, że w tej liczbie nie ma twojego ojca, matki, sióstr albo braci – mówiła w czwartkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prof. Magdalena Gawin, współzałożycielka i była dyrektor Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, komentując niedawne wpisy Instytutu (znajdującego się pod nowym zarządem z nadania obecnej władzy), które wybielały komunistycznego zbrodniarza, por. Maksymiliana Sznepfa, zaznaczając, że jego udział procentowy w obławie augustowskiej był niewielki. Wpisy stanowiły odpowiedź na oburzenie, że w Domu Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej nazwisko tej osoby nie znalazło się wśród innych odpowiedzialnych za masakrę.

Po tym, jak na części ekspozycji w Domu Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, poświęconej zbrodniarzom odpowiedzialnym za tę masakrę, zauważono brak nazwiska por. Maksymiliana Sznepfa, w sferze publicznej pojawiły się zdecydowane głosy oburzenia. Odpowiadając na nie we wpisach na platformie X, Instytut Pileckiego zarządzający Domem Pamięci, zaczął wyliczać, że udziałem por. Maksymiliana Sznepfa i jego ludzi był tylko niewielki ułamek całej zbrodniczej operacji – niejako wybielając komunistycznego oprawcę. Dodatkowo przytoczone dane były zaniżone.

– Już w czwartek pani Danuta Kaszlej, tj. historyk, która zajmuje się obławą augustowską od wielu, wielu lat ze swoim mężem, Zbigniewem Kaszlejem, napisała, że oddziały Sznepfa aresztowały nie 21 osób, tylko co najmniej 50 osób i ma na to historyczne źródła. Po pierwsze ta aptekarska dokładność niczemu nie służy, ale po drugie jeszcze myślę, że to było bardzo obraźliwe dla rodzin ofiar i dlatego też bardzo to przeżyłam. Jak mówimy o tych dwóch promilach, to jakby liczba ofiar jest mała – pod warunkiem, że w tej liczbie nie ma twojego ojca, matki, sióstr albo braci – zwróciła uwagę prof. Magdalena Gawin.

Instytut Pileckiego usunął wpisy poświęcone Domowi Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, ale nie przeprosił za relatywizowanie zbrodni.

Od razu pojawiły się przypuszczenia, że brak nazwiska por. Maksymiliana Sznepfa wśród innych zbrodniarzy jest spowodowany tym, że obecnie jego syn, Ryszard Schnepf, robi dyplomatyczną karierę i jest szykowany przez obecnych rządzących na ambasadora Polski we Włoszech, a jego synowa, Dorota Wysocka-Schnepf, jest naczelną dziennikarką TVP w likwidacji.

– Oczywiście dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za winy swoich rodziców. Nie możemy winić bezpośrednio dzieci. Ten problem można byłoby rozwiązać w taki sposób, że pan ambasador Schnepf powinien po prostu jasno odciąć się i potępić działalność swojego ojca. Myślę, że to by bardzo dużo załatwiło. Natomiast takich słów nigdy Polacy nie usłyszeli i to jest moim zdaniem problem (…), dlatego że oczywiście dzieci nie mogą ponosić odpowiedzialności, ale mogą po prostu odciąć się od niechlubnej czy nawet zbrodniczej działalności swoich rodziców i tyle – mówiła była dyrektor Instytutu Pileckiego.

Prof. Magdalena Gawin została pozbawiona swojej funkcji nagle i bezpodstawnie w kwietniu 2024 roku.

–  Reprezentowałam instytucję (…), która zgromadziła tysiące dowodów zbrodni rosyjskich podczas inwazji na Ukrainę, która podpisała umowy z bardzo poważnymi partnerami zagranicznymi i zgromadziła, ściągnęła do Polski miliony skanów. To są również dowody zbrodni niemieckich podczas II wojny światowej, ale także sowieckich, dlatego że podpisaliśmy umowę z Hoover Institute i dzięki temu mogliśmy przepisywać, tłumaczyć świadectwa Polaków z okupacji 1939-1941. Podpisaliśmy umowę z Bundesarchiv. Prowadziłam dwie inwestycje i każdy minister, który ma minimum doświadczenia w nadzorze nad instytucjami kultury bądź ośrodkami badawczymi, przed planowaną dymisją poprosiłby o rozmowę. Ja zostałam zwolniona w trybie dwuminutowym – zaznaczyła rozmówczyni TV Trwam.

Po zwolnieniu dyrektor Instytutu najbardziej ucierpiał jego oddział w Augustowie.

– Zmuszono w zasadzie do odejścia kierownik inwestycji, pojawiły się gigantyczne konflikty, żądania finansowe, pojawił się pełnomocnik z tytułem magistra historii, który tam jeździł, który rozkazywał kobiecie mającej CV większe niż można sobie wyobrazić. Pojawił się bardzo negatywny stosunek do pracowników. Rok temu ten pełnomocnik dyrektora usiłował uniemożliwić obchody 12 lipca. Tam jest dużo starszych osób, które na te obchody czeka, dla których to jest wielkim świętem – zaznaczyła prof. Magdalena Gawin.

Zdaniem rozmówczyni TV Trwam Dom Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej został otwarty tylko dlatego, że w chwili jej odwołania trwały już prace wykończeniowe. Inne aktywności Instytutu Pileckiego zostały w zasadzie wygaszone. Nowy szef Instytutu odwołał m.in. wystawę o polskich stratach wojennych i zagrabionych przez Niemców dziełach sztuki, jaka miała być prezentowana w Berlinie. Nie funkcjonują również placówki w Stanach Zjednoczonych i Szwajcarii.

Nie działa również powołane przez Instytut Pileckiego Centrum Dokumentowania Zbrodni Rosyjskich na Ukrainie im. Lemkina, którego działalność nie powinna być w żaden sposób kontrowersyjna dla rządzących, a nawet pożądana w świecie zachodnim.

Najprawdopodobniej zaniedbano też podjęte w ramach działalności Instytutu poszukiwania Sprawiedliwych Ukraińców, którzy ratowali Polaków podczas rzezi Wołyńskiej, gdyż zawsze w czerwcu przyznawane były tym osobom odznaczenia, a w tym roku nic takiego nie miało miejsca.

Wszystko to obrazuje skrajnie negatywny stosunek obecnych rządzących do polskiej polityki historycznej – podobnie jak próby zniszczenia Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu.

radiomaryja.pl

drukuj