Zakłamywanie historii. Instytut Pileckiego broni komunistycznego zbrodniarza
Instytut Pileckiego umniejsza rolę komunistycznego zbrodniarza Maksymiliana Schnepfa, którego oddział mordował Polaków w trakcie Obławy Augustowskiej. Instytucja, którą powołano do walki o prawdę historyczną i polskie interesy, po zmianie władzy przestała realizować swoje zadania.
Obława Augustowska to największa po II wojnie światowej zbrodnia na Polakach. Popełniona przez Armię Czerwoną we współpracy z polskimi kolaborantami sowietów. Jej głównym celem było wymordowanie podziemia niepodległościowego na wschodzie Polski – przypomniał Piotr Sutowicz, historyk.
– Tych ludzi mordowano za to, że mogli i stanowili rdzeń antykomunistycznej elity – mówił Piotr Sutowicz.
W 80. rocznicę obławy w Augustowie otwarto muzeum poświęcone ofiarom zbrodni. Na wystawie nie ma jednak wzmianki o jednym z komunistycznych zbrodniarzy – Maksymilianie Schnepfie. Na pytania w tej sprawie Instytut Pileckiego odpowiedział w skandaliczny sposób.
„Porucznik Maksymilian Schnepf dowodził jednostką Ludowego Wojska Polskiego o wielkości 110-160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby, z których część nigdy nie wróciła do domu. W Obławę zaangażowanych było 45 000 żołnierzy, udział jednostki Schnepfa stanowi jedynie 2 promile tych sił” – napisał Instytut Pileckiego.
Wpis wywołał ogromne oburzenie. To rozmywanie odpowiedzialności za zbrodnie – mówił dr Bartosz Czajka, historyk.
– Jest w ten sposób jakoś relatywizowana, a nie powinno mieć to miejsca i zbrodnia powinna zostać nazwana po imieniu – zaznaczył dr Bartosz Czajka.
Opozycja domaga się dymisji w Instytucie Pileckiego oraz w resorcie kultury, który go nadzoruje.
– Nie można mierzyć polskiej pamięci, polskiej polityki historycznej promilami – zauważył prof. Piotr Gliński, poseł PiS.
– Ten człowiek był zbrodniarzem, ale w sytuacji, kiedy zbrodniarzem jest ojciec i teść pupilków Donalda Tuska, prawda przestaje mieć znaczenie i rodzi się propaganda – zauważył Sebastian Kaleta, poseł PiS.
Maksymilian Schnepf to nieżyjący już ojciec Ryszarda Schnepfa – dyplomaty starającego się o posadę ambasadora Polski we Włoszech. To także teść Doroty Wysockiej-Schnepf, prezenterki TVP w likwidacji związanej z „Gazetą Wyborczą”.
– Bardzo się cieszę, że widzę przed sobą arcykapłankę propagandy. Nie jest to pierwszy raz w historii, gdy osoba nazwiskiem Schnepf przepytuje Polaków – zwrócił uwagę Krzysztof Stanowski, były kandydat na prezydenta RP, podczas jednej z prezydenckich debat.
Na pytanie dziennikarza TV Trwam o relatywizowanie zbrodni popełnionych przez Maksymiliana Schnepfa były marszałek Senatu Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej odpowiada:
– Jeżeli był pan kiedykolwiek w wojsku, to wie pan, co znaczy rozkaz. Niech pan rozpatruje to wszystko w kontekście – mówił Tomasz Grodzki.
🚨 „Kierownictwo @InstPileckiego jest wskazane po to, aby dociekało prawdy, a nie uprawiało propagandę” – mówi @profGrodzki
Na pytanie o „promilowym” udziale jednostek Schnepfa były marszałek senatu odpowiada: „Jeśli był Pan w wojsku, to wie, co znaczy rozkaz”. @RadioMaryja… pic.twitter.com/FJZIST6tGW
— Jakub Więcław (@wieclaw_kuba) July 17, 2025
W wyniku Obławy Augustowskiej zginęło co najmniej dwa tysiące Polaków. Misją Instytutu Pileckiego powinno być przywracanie tożsamości i szacunku ofiar totalitaryzmów, a nie tłumaczenie zbrodniarza Schnepfa.
– On dowodził jedynym oddziałem Wojska Polskiego, który w tej obławie brał udział i musiał doskonale wiedzieć, co robi i czyim interesom służy – zaznaczył dr Bartosz Czajka, historyk.
Skandaliczny wpis został usunięty przez Instytut Pileckiego. Jego autor ma stracić pracę. Państwowa jednostkowa kilkukrotnie publikowała i usuwała swoje wyjaśnienia.
„Naszym celem wpisu nie było ani bagatelizowanie, ani zakłamywanie historii. Podane wielkości są zgodne z badaniami upowszechnianymi m.in. przez IPN” – napisał Instytut Pileckiego.
Dyrektorem Instytutu Pileckiego jest prof. Krzysztof Ruchniewicz. Większość swojej kariery naukowej spędził w Niemczech. Nigdy nie ukrywał swojej niechęci do Instytutu utworzonego przez rząd PiS, aby bronić polskiej prawdy historycznej. Nowy wiceszef instytutu Łukasz Mieszkowski kwestionuje nawet bohaterstwo patrona podmiotu rotmistrza Witolda Pileckiego.
– On w misję do Auschwitz został w jakimś stopniu wrobiony – powiedział Łukasz Mieszkowski, zastępca dyrektora Instytutu Pileckiego.
Takie wypowiedzi dla byłej prezes Instytutu, prof. Magdaleny Gawin, to jawne działanie na szkodę Polski.
– Odebrał mu jego podstawową cechę dobrowolności, która sprawia, że mówimy o nim „ochotnik do Auschwitz”. Tego negacjonizmu trudno nawet znaleźć za granicą, ale on jest w Polsce – zauważyła prof. Magdalena Gawin.
Dorobek i możliwości Instytutu Pileckiego są celowo zaprzepaszczane. Zagraniczne oddziały stoją puste. Usuwane są wystawy prezentujące prawdę historyczną o niemieckich i sowieckich zbrodniach na Polakach.
– To jest realizowanie niemieckiej polityki historycznej. Nie pierwszy raz w Polsce – podkreślił prof. Piotr Gliński.
Do skandalicznego wpisu i kontrowersyjnych działań nowych władz Instytutu Pileckiego nie odniósł się do tej pory premier Donald Tusk.
TV Trwam News



