fot. PAP/Radek Pietruszka

Ograniczanie lekcji religii w szkołach przez MEN

Minister Barbara Nowacka za rozsądne uważa swoje działania odnośnie lekcji religii. Lekceważy tym samym nie tylko porządek prawny w Polsce, ale i tysiące osób, które mówią głośno, że chcą wychowania do wartości. 

 

Od pierwszego września szkolne lekcje religii będą odbywały się nie dwa razy w tygodniu jak do tej pory, ale raz – na początku lub na końcu zajęć. Te decyzje za niezgodne z prawem uznał Trybunał Konstytucyjny. Minister edukacji, Barbara Nowacka, tych wyroków nie uznaje, pomimo że są one ostateczne i mają moc powszechnie obowiązującą. Lekceważy przy tym również głosy rodziców, którzy upominają się o swoje prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi  przekonaniami, katechetów i strony kościelnej.

– Co ty kobieto sobie wyobrażasz? Że Polska to jest twój folwark albo co? Co to ma znaczyć? – pytał o. Tadeusz Rydzyk CSsR, założyciel i dyrektor Radia Maryja podczas pielgrzymki na Jasną Górę.

 

Szefowa resortu edukacji dalej brnie w zaparte.

„Jedna lekcja religii w szkole na pierwszej lub ostatniej lekcji od 1 września 2025 to po prostu rozsądne działanie” – napisała na platformie X Barbara Nowacka.

To próba zamknięcia ust katolikom, którzy w Polsce stanowią zdecydowaną większość – zaznaczył poseł PiS, Przemysław Czarnek.

To są stare metody komunistyczne, takie traktowanie ludzi, Kościoła jako trzeciego sortu, poniżanie ich, niedostrzeganie ich praw. To robili przodkowie i poprzednicy pani Nowackiej. Nic dziwnego, to są ostatnie dni Nowackiej w ministerstwie. To się wszystko zmieni – mówił Przemysław Czarnek, były minister edukacji.

Zmiany, które forsuje minister Barbara Nowacka, będą oznaczały cięcia etatów. Stowarzyszenie Katechetów Świeckich zainicjowało zbiórkę podpisów w obronie religii i etyki w szkole. Projekt, już jest w Sejmie. Poparło go pół miliona osób.

TV Trwam News

drukuj