Paraliż komunikacji po pożarze w warszawskim metrze
Pożar w warszawskim metrze sparaliżował komunikacje w stolicy. Przez wiele godzin nie działały obie linie metra. Nie wiadomo, kiedy podziemny pociąg będzie znów w pełni dostępny dla mieszkańców.
Po północy straż pożarna otrzymała alarm z systemów przeciwpożarowych o zadymieniu stacji metro racławicka. Z pomieszczenia technicznego wydobywał się gęsty dym, który utrudniał pracę przybyłych na miejsce strażaków.
– W sumie na miejscu pracowało naszych 16 ekip i około 45 strażaków. Konieczne było łączenie napięcia, więc praca przy oświetleniu awarii w pierwszych godzinach, a następnie w całkowitych ciemnościach – mówił bryg. Karol Kroć, rzecznik prasowy Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.
Pożar uszkodził urządzenia kluczowe dla sterowania warszawskim metrem.
– W wyniku pożaru uszkodzeniu uległy urządzenia związane z zasilaniem i sterowaniem ruchem pociągów, stąd mamy tak duże utrudnienia w ruchu – wyjaśniła Monika Beuth, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy.
Awaria całkowicie wstrzymała ruch na pierwszej linii metra. Przez klika godzin nie działa też druga linia. Miasto uruchomiło komunikację zastępczą.
– Jesteśmy przygotowani na utrzymywanie dziś, jeśli będzie potrzeba także w kolejnych dnia komunikacji zastępczej – wskazał Tomasz Kunert, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego.
Pasażerowie narzekali jednak na zbyt małą liczbę alternatywnych połączeń autobusowych i tramwajowych. Miasto nie skorzystało też z systemu rządowego powiadamiania kryzysowego, aby wysłać widomości SMS o utrudnieniach. Okoliczności awarii bada policja.
– Ze wstępnych ustaleń wynika, że do pożaru doszło na skutek awarii technicznej. My nigdy jako Policja nie wykluczamy żadnych okoliczności i oczywiście zawsze mamy obowiązek sprawdzić każdy sygnał – podkreślił mł. insp. Robert Szumiata, rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji.
Do pożaru kabli mogło doprowadzić ich uszkodzenie lub kiepska jakoś izolacji.
– To również może być wynik nadmiernego przy takim pogodzie obciążenia sieci i nie trzymanie napięcia ani częstotliwości. Wtedy rzeczywiście mogło uszkodzić sam, nagrzać się sam przewód miedziany – analizowała prof. dr hab. inż. Halina Pawlak Kruczek z politechniki wrocławskiej.
Sprawa musi być dokładnie zbadana.
– Ryzyko tak zwanego ataku hybrydowego czy wojny hybrydowej jest olbrzymie Wskazana jest maksymalna ostrożność w takiej sytuacji, przy takim położeniu – akcentował mec. Jacek Figurski, prawnik.
Władze Warszawy nie są w stanie określić, kiedy czynna będzie cała pierwsza linia mera. Ruch został przywrócony na razie krótkich odcinkach. Pociągi drugiej linii metra działają z mniejszą częstotliwością.
TV Trwam News



