fot. flickr

Rafał Trzaskowski rzucił się w wir pracy w Warszawie. M. Szczerba szykował się do roli włodarza stolicy?

Po wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski zajął się sprawami Warszawy, ale nie widać go w roli wiceszefa Platformy Obywatelskiej. Były kandydat na prezydenta, w przeciwieństwie do swoich partyjnych kolegów, nie zabiega o ponowne przeliczenie głosów. 

Pierwszego czerwca tuż po ogłoszeniu wstępnych, sondażowych wyników wyborów prezydenckich w sztabie Rafała Trzaskowskiego zapanowała euforia.

– Będę prezydentem wszystkich Polaków, będę waszym prezydentem – mówił Rafał Trzaskowski.

Rzeczywistość okazała się inna. Rafał Trzaskowski przegrał wybory i rzucił się w wir pracy. W mediach społecznościowych chwali się nowymi inwestycjami, nawiązując przy tym do swoich kampanijnych wpadek.

– Bon jour komunikacyjni przyjaciele, nie telekomunikacyjni o tym pamiętamy. Jeśli dziś jest 28 czerwca tzn., że ruszył tramwaj stąd z pętli na Stegnie – napisał włodarz stolicy.

 

Prezydent jest teraz bliżej Warszawiaków.

– Dzisiaj można go codziennie spotkać na ulicach Warszawy lub w obowiązkach związanych z funkcją prezydenta – wskazał Mariusz Witczak, poseł KO.

Jednak Rafał Trzaskowskiego nie pokazuje się dziś w roli wiceprzewodniczącego PO i nie udziela się w dyskusjach politycznych. W przeciwieństwie do swoich partyjnych kolegów, nie podważa wyniku wyborów prezydenckich. Rafał Trzaskowski pogodził się z porażką.

– Uznał wynik wyborów, pogratulował niezbyt ostentacyjnie zwycięstwa Karolowi Nawrockiemu – zauważył Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

Według wicemarszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, Rafał Trzaskowski słusznie powstrzymuje się od komentarzy. Poseł Platformy Obywatelskiej, Roman Giertych, swoją narracją uderza we własne ugrupowanie.

– Ingerując i prezentując bardzo radyklane poglądy w sprawie liczenia głosów, tak naprawdę krytykował ministra Adama Bodnara – stwierdził Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu.

Podważanie wyniku wyborów prezydenckich przez PO szkodzi samemu Rafałowi Trzaskowskiemu.

– Rafał Trzaskowski mógłby jednak zaapelować do Romana Giertycha i Donalda Tuska czy ministra Adama Bodnara, żeby nie ośmieszali Rafała Trzaskowskiego – oznajmił dr Mirosław Habowski, politolog.

Przekonanie o tym, że Rafał Trzaskowski wygra wybory, było w Platformie Obywatelskiej na tyle duże, iż w Warszawie pojawiły się plakaty „Warszawa wybiera Europę”, a obok był wizerunek europosła KO, Michała Szczerby. Pojawiły się sugestie, że polityk przygotował swoją kampanię na wybory nowego prezydenta stolicy, jeszcze przed wyborem nowego prezydenta Polski.

– Ktoś w PO na głowę upadł – akcentował Adam Bielan, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.

Europoseł Michał Szczerba skorzystał z unijnych bezzwrotnych środków na promocję unijnych polityków i frakcji. Środki te nie mogą być jednak wykorzystywane na cele kampanijne. Jeśli PE uzna, że taki był rzeczywisty cel, to polityka będą czekały duże wydatki.

– Pieniądze zostały wydane, to są – rozumiem – spore pieniądze, ten zwrot musiałby się odbywać z własnych środków posła Michała Szczerby – wyjaśnił Zbigniew Kuźmiuk.

Reklamy z wizerunkiem Michała Szczerby pojawiają się na nośnikach firmy, której prezesem jest Michał Marcinkiewicz, członek sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego. Sam europoseł utrzymuje, że to wyłącznie kampania informacyjna na temat korzyści Warszawy z obecności w Unii Europejskiej.

TV Trwam News

drukuj