Przedstawiciele KO szukają dowodów na rzekome sfałszowanie wyborów prezydenckich
Trwają poszukiwania dowodów na sfałszowanie wyborów przez zwolenników Romana Giertycha. Potwierdzeniem mają być zdarzające się błędy komisji wyborczych.
Podczas drugiej tury wyborów prezydenckich jedna z komisji wyborczych w Krakowie popełniła błąd. Wysłała do Państwowej Komisji Wyborczej protokół, w którym ponad tysiąc głosów Rafała Trzaskowskiego przypisała Karolowi Nawrockiemu. Sytuację wykorzystali politycy Platformy Obywatelskiej, a zwłaszcza Roman Giertych. Rozkręcili akcję propagandową o fałszowaniu wyborów.
„W całym kraju biedaczki z PiS mylili się. I przypadkowo zawsze na swoją korzyść. To nie jest pomyłka, tylko jawne przestępstwo!” – brzmi jeden z ostatnich wpisów Romana Giertycha opublikowanych na portalu X.
Roman Giertych i jego zwolennicy spod znaku „Silnych razem” uznali każdy wzrost poparcia dla Karola Nawrockiego w porównaniu z pierwszą turą jako fałszerstwo. Temat podchwyciła też prorządowa prezenterka mediów publicznych, Dorota Wysocka-Schnepf.
– Kiedy w jednej komisji dostał o tysiąc więcej i jemu spada, to ten tysiąc nie znika, tylko przybywa Rafałowi Trzaskowskiemu. Ta różnica to jest 180 tysięcy. I jeszcze parę liczb. Jeżeli w jednej komisji jest tysiąc, to wystarczy 180 komisji, żeby dojść do punktu przecięcia. A komisji w skali kraju jest ponad 32 tysiące – mówiła na antenie TVP Info Dorota Wysocka-Schnepf.
Politycy Platformy Obywatelskiej zachęcali do zgłaszania partii nieprawidłowości przy wyborach. Zrobiła to szefowa sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego, Wioleta Paprocka. Jeszcze przed pierwszą turą przygotowali specjalną stronę protestwyborczy2025.pl.
– Rzeczywiście jest tak, że tych wiadomości od obywateli dostajemy coraz więcej w zakresie wątpliwości – powiedział poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej.
Tonący brzytwy się chwyta – stwierdził z kolei socjolog dr Jakub Koper.
– Przegrany jeszcze myśli, że zawróci kijem Wisłę i jeszcze coś uzyska, ale nic z tego się nie zadzieje – zaznaczył dr Jakub Koper.
Do błędów w komisjach wyborczych odniósł się w internetowym wpisie premier Donald Tusk.
„Każdy zgłoszony przypadek nieprawidłowości w liczeniu głosów jest sprawdzany i analizowany. Ewentualne fałszerstwa są badane i będą ukarane. Protesty trafią do Sądu Najwyższego. Rozumiem emocje, ale zakładanie z góry, że wybory zostały sfałszowane nie służy polskiemu państwu” – napisał premier Donald Tusk.
D. Tusk: Zakładanie z góry, że wybory zostały sfałszowane, nie służy polskiemu państwuhttps://t.co/g4djvPEWO3
— Radio Maryja (@RadioMaryja) June 6, 2025
Platforma Obywatelska i Rafał Trzaskowski nie wytłumaczyli się dotąd z filmów promujących rządowego kandydata i atakujących konkurentów z prawicy, za które nie wiadomo kto zapłacił kilkaset tysięcy złotych, a były publikowane na stronach związanych z młodzieżówką PO. Rząd musi też wziąć odpowiedzialność za ograniczenie nam środków na kampanię – podkreślił poseł Michał Wójcik z PiS.
– Wybory nie były absolutnie równe i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zostaliśmy pozbawiani dotacji, subwencji – wskazał poseł Michał Wójcik.
Szereg nadużyć w czasie niedzielnego głosowania odnotował Ruch Kontroli Wyborów. To mlin. brak wszystkich pieczęci na karcie, źle zamknięta urna czy osoby nieżyjące umieszczone w spisie wyborców.
– Ponieważ przepisy prawne są takie, że można by unieważnić wybory w sądzie tylko wtedy, jeżeli fałsze i nieprawidłowości mają istotny wpływ na ogólny wynik wyborów, to oczywiście mowy o tym nie ma – powiedział Józef Orzeł z Ruchu Kontroli Wyborów.
Do Sądu Najwyższego wpłynęło już 21 protestów wyborczych. Czas na ich składanie upływa 16 czerwca.
TV Trwam News



