fot. PAP/EPA

Wiceminister gospodarki Ukrainy zagroził odwetem Polsce, Słowacji i Węgrom za blokowanie rozmów ws. przedłużenia bezcłowego handlu między UE a Kijowem

W czerwcu wygasa współpraca między Unią Europejską a Ukrainą w zakresie bezcłowego handlu. Rozmowy w sprawie jej przedłużenia przeciągają się, m.in. ze względu na sprzeciw Polski, Słowacji oraz Węgier. Kijów zaczął więc naciskać na państwa Wspólnoty, a wiceminister gospodarki Ukrainy, Taras Kaczka, zagroził odwetem państwom blokującym porozumienie w sprawie bezcłowego handlu.

Wraz z rozpoczęciem wojny za wschodnią granicą Polski, Unia Europejska otwarła swój rynek na bezcłowy handel z Ukrainą. Podjęta wtedy współpraca ma wygasnąć w czerwcu 2025 roku. Kijów zaczął więc naciskać na państwa Wspólnoty w sprawie przyspieszenia prac dotyczących przedłużenia bezcłowego dostępu rynku UE.

Frustrację związaną z powolnym tempem rozmów w tej sprawie wyraził ukraiński wiceminister gospodarki. 13 marca Taras Kaczka zagroził odwetem wobec krajów, które będą blokować porozumienie między Ukrainą a Unią Europejską. Wskazał przy tym na Polskę, Słowację i Węgry.

„Brak postępów w rewizji umowy handlowej zmusi nas do podjęcia kroków w celu wyrównania bilansu handlowego. Niestety, te decyzje będą najmniej przyjemne dla krajów, które obecnie politycznie spowalniają negocjacje w sprawie wolnego handlu” — powiedział 13 marca Taras Kaczka, cytowany przez portal kresy.pl.

Z kolei dzień później, 14 marca, wiceminister gospodarki złagodził stanowisko Kijowa. Przekonywał przy tym, że Ukraina więcej importuje od krajów członkowskich, aniżeli eksportuje. Wartość kupowanych dóbr – według przedstawionych przez Kaczkę danych – wynosi 35,7 mld dolarów, natomiast sprzedawanych około 25 mld dolarów.

„My tylko pracujemy nad pozytywnym planem z Unią Europejską. Mam nadzieję, że jak najszybciej zintegrujemy Ukrainę z rynkiem wewnętrznym Wspólnoty. (…) Znalezienie rozwiązania leży we wspólnym interesie UE i Ukrainy. W czasach globalnych turbulencji handlowych musimy skupić się tylko na tym, jak poprawić handel” – mówił Taras Kaczka.

Bezcłowy handel znacząco dotknął Polskę, co uwidoczniło się m.in. na rynku przewozowym. Ukraińscy przewoźnicy przejęli bowiem znaczną część rynku, który zajmowali wcześniej polscy przedsiębiorcy.

Jeszcze bardziej problemy uwidoczniły się w rolnictwie. Polski rynek został zalany ukraińskimi produktami rolnymi, które nie spełniają rygorystycznych norm unijnych. W efekcie zboże gorszej jakości, ale jednocześnie tańsze, sprawiało problemy polskim rolnikom przy sprzedaży ich dóbr za godziwą cenę.

W odpowiedzi państwa Europy Środkowej – w tym Polska, Węgry i Słowacja – zaczęły ograniczać napływ ukraińskich produktów rolnych, co spotkało się z krytyką m.in. Tarasa Kaczki, który zaczął porównywać Polskę do putinowskiej Rosji. Oskarżał też państwa walczące o swoją gospodarkę o łamanie zobowiązań międzynarodowych. Ten sam wiceminister po tym, jak na granicy polsko-ukraińskiej doszło do wysypania zboża z trzech ukraińskich ciężarówek, zagroził polskim przewoźnikom, mówiąc, że nie zdziwi go, jeśli dojdzie do agresywnych działań wobec polskich ciężarówek.

Rozmowy między Unią Europejską a Ukrainą na temat przedłużenia bezcłowego dostępu do rynku Wspólnoty zaplanowane są na 9 kwietnia.

kresy.pl/radiomaryja.pl

drukuj