fot. PAP/EPA

Brazylia w imię „ratowania klimatu” karczuje las deszczowy

Władze w Brazylii zdecydowały o wycince kilku tysięcy hektarów puszczy amazońskiej pod budowę autostrady. Ma ona ułatwić dotarcie politykom z całego świata na szczyt klimatyczny.

 

Lasy deszczowe Amazonii są nazywane płucami świata. Obejmują teren sześciu milionów kilometrów kwadratowych w dziewięciu krajach. Są domem dla tysięcy gatunków roślin i zwierząt. Brazylijskie władze postanowiły jednak wyciąć tysiące hektarów puszczy. Wszystko po to, by ułatwić przejazd do miasta, które będzie gospodarzem szczytu klimatycznego COP30.

– Absurd totalny. To pokazuje jak zakłamani ludzie zajmują się klimatem i jaki poziom hipokryzji tam panuje – podkreślił Michał Woś, poseł PiS.

Szacuje się, że w mieście Belém pojawi się ok. 50 tys. osób, w tym wierchuszka polityków z całego świata.

– Kiedy dochodzi do spotkania tych, którzy roszczą sobie prawo do rządzenia światem, to oni stosują inne standardy wobec siebie i wobec nich są stosowane inne standardy – wskazał ekolog, dr Grzegorz Chocian.

Podwójne standardy widać także w Europie. Od 2035 roku obowiązywać ma zakaz rejestracji nowych aut spalinowych, ale będzie wyjątek dla właścicieli luksusowych i sportowych samochodów. Reszta społeczeństwa będzie musiała przesiąść się do aut elektrycznych, które zresztą niewiele mają wspólnego z ochroną przyrody – zaznacza dr inż. Bogdan Sedler.

– To są dziesiątki ton ziemi, którą trzeba wydobyć z rudą, która zawiera metale ziem rzadkich, po to żeby wyprodukować akumulator samochodowy. Już nie mówiąc o moralnym obliczu, bo np. w Afryce nad ich wydobyciem pracują nieletni – akcentował dr inż. Bogdan Sedler.

Ci sami politycy czy celebryci, którzy w imię walki ze zmianami klimatu, przekonują zwykłych ludzi do wyrzeczeń, sami latają odrzutowcami czy podróżują samochodami o wysokim spalaniu. Jednocześnie nie widząc w tym niczego nadzwyczajnego.

– Trzymamy się celu neutralności klimatycznej do 2050 roku – mówiła Ursula von der Leyen.

Za dwa lata w życie wejdzie podatek ETS2, czyli tzw. mały handel uprawnieniami emisji CO2. To będzie „ekologiczne” drenowanie kieszeni obywateli – podkreśla poseł PiS, Paweł Sałek.

– Będzie on dotyczył wszystkich gospodarstw domowych w Polsce, gdzie jest użytkowany węgiel albo paliwa kopalne. Z tego tytułu też będą opłaty, zatem cena energii elektrycznej i ciepła będzie wzrastać – tłumaczył były wiceminister klimatu i środowiska, Paweł Sałek.

W ujęciu globalnym Europa emituje ok. 8 proc. gazów cieplarnianych.

TV Trwam News

drukuj