fot. PAP/Rafał Guz

Z. Kuźmiuk: Jeżeli jakieś gospodarstwo domowe zaciąga tzw. chwilówkę, to z reguły bardzo trudno jest z niej wyjść, bo często oprocentowanie i koszty odsetkowe po jakimś czasie przekraczają wartość pożyczonych pieniędzy

Proces gwałtownego wzrostu tzw. chwilówek trwa tak naprawdę od 2024 roku. W ubiegłym roku ich wartość była aż o 50 proc. wyższa niż w 2023 roku. To jest sygnał gwałtownego pogarszania się sytuacji materialnej gospodarstw domowych, w związku z tym próbują się one ratować krótkoterminowymi pożyczkami. Chwilówki są bardzo wysoko oprocentowane. Rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął pewne ograniczenia, które na szczęście obowiązują. W przypadku tych firm dochodzą jeszcze koszty pozapożyczkowe, teraz mogą doliczać maksymalnie 20 proc., wcześniej nie było żadnego ograniczenia. Mimo racjonalizacji w dalszym ciągu są to niesłychanie drogie pieniądze. Jeżeli jakieś gospodarstwo domowe zaciąga tzw. chwilówkę, to z reguły bardzo trudno jest z niej wyjść, bo często oprocentowanie i koszty odsetkowe po jakimś czasie przekraczają wartość pożyczonych pieniędzymówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, ekonomista, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Polacy coraz częściej decydują się na zaciąganie kredytów. Tylko w styczniu firmy pożyczkowe  udzieliły tzw. chwilówek na kwotę ponad miliarda złotych. Jest to o ponad 30 procent więcej niż w ubiegłym roku.

Proces gwałtownego wzrostu tzw. chwilówek trwa tak naprawdę od 2024 roku. W ubiegłym roku ich wartość była aż o 50 proc. wyższa niż w 2023 roku. To jest sygnał gwałtownego pogarszania się sytuacji materialnej gospodarstw domowych, w związku z tym próbują się one ratować krótkoterminowymi pożyczkami. Chwilówki są bardzo wysoko oprocentowane. Rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął pewne ograniczenia, które na szczęście obowiązują. W przypadku tych firm dochodzą jeszcze koszty pozapożyczkowe, teraz mogą doliczać maksymalnie 20 proc., wcześniej nie było żadnego ograniczenia. Mimo racjonalizacji w dalszym ciągu są to niesłychanie drogie pieniądze. Jeżeli jakieś gospodarstwo domowe zaciąga tzw. chwilówkę, to z reguły bardzo trudno jest z niej wyjść, bo często oprocentowanie i koszty odsetkowe po jakimś czasie przekraczają wartość pożyczonych pieniędz – wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk.

Gospodarstwa domowe decydują się na zaciąganie kredytów przede wszystkim ze względu rosnących cen życia.

Pogorszenie sytuacji materialnej rodzin wynika przede wszystkim z dosyć gwałtownego wzrostu cen żywności. Mniej zamożne gospodarstwa wydają coraz więcej pieniędzy na żywność, a w szczególności na koszty utrzymania mieszkań – zauważył ekonomista.

Sytuacja materialna rodzin w Polsce pogarsza się coraz bardziej. Rosnące koszty życia dotykają najbardziej emerytów, którzy będą musieli jeszcze bardziej zaciskać pasa. Rząd Donalda Tuska zwaloryzował świadczenie emerytalno-rentowe tylko o 5,5 procent.

– Ten rok nie wróży nic dobrego. Słyszymy zapewnienia rządzących, że mamy wzrost gospodarczy, ale sytuacja materialna obywateli nie poprawia się. Pierwszego marca będzie waloryzacja świadczeń emerytalno-rentowych i o ile w tamtym roku wynosiła ona ponad 12 proc., to w tym roku wyniesie tylko 5,5 proc. Najniższe świadczenie wzrośnie o niecałe 100 złotych. Co więcej, za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadziliśmy waloryzację kwotowo-procentową, a więc najniższe świadczenia były waloryzowane kwotą, a najniższa kwota wynosiła 250 złotych. Dla wyższych świadczeń była waloryzacja procentowa. To dawało możliwość mniej zamożnym gospodarstwom, by podwyżka ich świadczeń była znacząca – akcentował poseł PiS.

Całą rozmowę z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj