Z. Kuźmiuk: Jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna zaskarżone części tegorocznego budżetu, to obowiązkiem władzy jest dostosować się do tego rozstrzygnięcia
Poseł Zbigniew Kuźmiuk wskazał, że jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna zaskarżone części tegorocznego budżetu, to obowiązkiem władzy jest dostosować się do tego rozstrzygnięcia. W przeciwnym razie będzie to oznaczało pogłębianie destabilizacji w Polsce – podkreślił polityk PiS.
Szefowa Kancelarii Prezydenta, Małgorzata Paprocka, poinformowała, że prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę budżetową na 2025 r. i przesłał część jej zapisów do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk przyznał w TV Trwam, że spodziewał się niepodpisania ustawy. Widać – jak dodał – że prezydent wziął pod uwagę racje ogólniejsze, takie jak waloryzacja emerytur od 1 marca i nie chciał niepokoić m.in. pracowników sfery budżetowej.
Nie ulega jednak wątpliwości, że te części budżetowe które zostały skierowane do Trybunału są niezwykle bulwersujące – podkreślił polityk Prawa i Sprawiedliwości.
– Przecież w części dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego na płace sędziów jest kwota 0 procent. Mówiąc szczerze, nie bardzo wyobrażam sobie, jak nowy przewodniczący Trybunału poradzi sobie z tą kwestią, bo przecież zaczął się nowy rok, sędziom trzeba wypłacać wynagrodzenie. Zresztą mówi o tym wręcz konstytucja. Zobaczymy, jakie będzie ostatecznie rozstrzygnięcie, ale śmiem twierdzić, że budżet w takim kształcie, to jest swoista prowokacja wobec prezydenta, także wobec instytucji opisanych w polskiej konstytucji – podkreślił poseł Zbigniew Kuźmiuk.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk przypomniał, że TK ma dwa miesiące na rozpatrzenie skargi. Jeśli uzna te części budżetu za niekonstytucyjne, to obowiązkiem władzy wykonawczej jest natychmiastowe dostosowanie ustawy do tych rozstrzygnięć – podkreślił polityk.
Wówczas – jak wskazał – powinny pojawić się dodatkowe środki budżetowe dla TK i KRS. Zbigniew Kuźmiuk nie wyklucza jednak scenariusza, w którym władza nie uzna wyroku TK. To jednak – jak podkreślił – oznaczałoby pogłębianie destabilizacji w Polsce i uderzanie w fundamenty demokracji.
RIRM




