fot. Jakub Szymczuk/KPRP

M. Przydacz: Świat dominowany przez liberałów i lewicę odchodzi do lamusa

Justin Trudeau oddaje władzę w przeddzień przejęcia władzy w Waszyngtonie przez Donalda Trumpa. W Niemczech rośnie opcja prawicowa, także we Francji pojawia się centroprawica. To pokazuje, że świat dominowany przez liberałów i lewicę odchodzi trochę do lamusa. Natomiast nie znaczy to, że z tego nowego świata wyrośnie samo dobro. Aby tak było, trzeba o nie walczyć i pokazywać aktywność Polski – podkreślił Marcin Przydacz, poseł PiS i były szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

Na początku programu poseł Marcin Przydacz odniósł się do [wstrzymywania przez rządzących wypłaty subwencji dla Prawa i Sprawiedliwości].

– Dyskutujemy ciągle o sprawach naruszeń przepisów, a co w międzyczasie dzieje się z cenami energii, cenami w sklepach? Właśnie o to chodzi Donaldowi Tuskowi, abyśmy nieustannie rozmawiali o tzw. rozliczeniach PiS, a nie przypominali, jak źle w ostatnich miesiącach zaczęło się żyć Polakom (…). Już po pierwszym roku rządów okazuje się, że jest więcej przeciwników niż zwolenników rządu Donalda Tuska (…), ale wybory jeszcze przed nami. Teraz trzeba starać się, aby nie zabetonowano sceny politycznej, tzn., aby nie było tak, że premier wyśle swojego wiceprzewodniczącego [Rafała Trzaskowskiego] do Pałacu Prezydenckiego, bo wtedy trudno będzie o utrzymanie systemu demokratycznego – mówił gość TV Trwam.

1 stycznia [Polska przejęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej]. Inauguracja tego wydarzenia odbyła się bez udziału prezydenta Andrzeja Dudy, a premier Donald Tusk zrezygnował już z organizacji unijnego szczytu w Warszawie.

– Nie jest tak, że teraz Polska będzie „rozdawać karty” w Unii Europejskiej, natomiast ta prezydencja ma istotną rolę zwłaszcza w kontekście zawirowań w Berlinie i Paryżu. Tę próżnię można dziś wypełniać, starając się budować wyższą pozycję Polski. Mam jednak wrażenie, że dzisiejszy rząd nie ma na to pomysłu i planu. Pytanie, czy w ogóle ma taką ambicję. Pan Bartłomiej Sienkiewicz powiedział kiedyś w Krakowie w jednej z rozmów z intelektualistami, że Polska powinna zaakceptować to, że jest peryferium – wykonawcą woli innych. Jeżeli z takim podejściem idzie się w politykę, to później nie ma się strategii na prezydencję, tylko chce się robić pijar – wskazał poseł.

Na świecie sytuacja polityczna ulega gwałtownym zmianom: Bundestag rozwiązany, we Francji jest nowy rząd, ale bez większości w parlamencie, a w Kanadzie ze stanowiska ustępuje premier.

– W przypadku Kanady znaczenie ma „efekt Trumpa”. Oczywiście wiadomo było, że rządząca opcja liberalna w Kanadzie przegra najbliższe wybory, ale to, że Justin Trudeau oddaje władzę w przeddzień przejęcia władzy w Waszyngtonie przez Donalda Trumpa ma ze sobą związek. W Niemczech rośnie opcja prawicowa, także we Francji pojawia się centroprawica. To pokazuje, że świat dominowany przez liberałów i lewicę odchodzi trochę do lamusa. Natomiast nie znaczy to, że z tego nowego świata wyrośnie samo dobro. Aby tak było, trzeba o nie walczyć i pokazywać naszą aktywność. Tymczasem naszego ministerstwa w tym aspekcie w ogóle nie ma. Nie widać żadnej aktywnej roli w kształtowaniu nowego porządku – zaznaczył Marcin Przydacz.

W dalszej części rozmowy polityk nakreślił przyszłość relacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi oraz ocenił sytuację na pogrążonej wojną Ukrainie.

radiomaryja.pl

drukuj