fot. PAP/Maciej Kulczyński

Komisja Wenecka skrytykowała pomysł rządu Donalda Tuska, aby by przy pomocy ustawy unieważniać powołania sędziowskie, jakie miały miejsce po 2018 roku

Komisja Wenecka krytykuje pomysł rządu, by przy pomocy ustawy unieważniać powołania sędziowskie, jakie miały miejsce po 2018 roku. Pytanie, jak na opinię odpowie resort sprawiedliwości. Będąc w opozycji, politycy obecnie rządzącej koalicji nie raz powoływali się na raporty Komisji Weneckiej, gdy dotyczyły one propozycji Prawa i Sprawiedliwości.

Minister sprawiedliwości, Adam Bodnar, w lipcu sam zwrócił się do Komisji Weneckiej. Oczekiwał, że przedstawi ona opinię o planowanych przez rząd zmianach w sądownictwie. Kilka dni temu spotkał się z przedstawicielami Komisji, którym relacjonował swoje zamiary.

„W trakcie obrad omówiono zmiany w ustawie o prokuraturze mające na celu rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Dyskutowano również kwestię sędziów powołanych po lutym 2018 roku na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa” – poinformował resort sprawiedliwości na X.

Już wtedy minister Adam Bodnar miał wiedzieć, że Komisja Wenecka ma wątpliwości co do jego planów. Kraje, które wnoszą o opinię, są o niej informowane wcześniej. Minister zapewniał, iż ma wsparcie Komisji. Zaprzeczył jednak temu raport opublikowany w poniedziałek wieczorem. Dotyczy on sędziów powołanych po 2018 roku, których status podważa rząd.

„Nie można stwierdzić w drodze ustawy, że wszystkie nominacje dokonane przez KRS w danym przedziale czasowym są nieważne” – wskazała Komisja Wenecka w opinii.

Nie można zatem z automatu zakwestionować statusu sędziów, których władza nazywa neosędziami, ale także ich wyroków.

Opinia Komisji Weneckiej nie jest po myśli ministra – mówił sędzia i rzecznik Sądu Najwyższego, prof. Aleksander Stępkowski.

– Okazało się, że wszystkie dążenia ministra sprawiedliwości, ażeby zakwestionować status sędziowski, zakwestionować wyroki wydawane przez sędziów, aby w jakiś sposób unieważnić powołania sędziowskie przy pomocy ustawy, iż one w żaden sposób nie zostały wsparte przez Komisję Wenecką – oznajmił prof. Aleksander Stępkowski.

Opinia Komisji Weneckiej nie jest co prawda wiążąca. Komisja jest ciałem doradczym. Nie ma też prawa do ingerowania w polski system prawa, ale rządzący, gdy byli w opozycji, jej opinie stawiali za wzór.

Pozostaje pytanie, jak potraktują ją dzisiaj – zauważył poseł PiS, Sebastian Kaleta.

– Oni przez lata traktowali tę Komisję jak wyrocznię. To wyrocznia orzekła, że cała koncepcja demokracji walczącej to się włos na głowie jeży i nawet ich patroni nie chcą przyklepywać naruszeń podstawowych zasad państwa prawa – powiedział poseł Sebastian Kaleta.

Dzieląc sędziów na starych i nowych – a co za tym idzie, dzieląc ich wyroki – władza zgadzała się wykonywać tylko te wyroki, które były dla niej korzystne. Gdy Sąd Najwyższy orzekł, że Dariusz Barski dalej jest Prokuratorem Krajowym, wróciły hasła o neosędziach, którzy chcą zablokować proces rozliczeń.

Poseł PiS, Zbigniew Bogucki, wskazał, że nie ma w Polsce neosędziów, a konstytucja mówi, iż są oni nieusuwalni.

– Nie może być tak, że minister sprawiedliwości, przedstawiciel władzy wykonawczej będzie mówił sędziom, że mają się przed nim kłaniać, przepraszać, składać samokrytyki, bo tu nie ma miejsca na niezawisłość i niezależność sędziowską – wskazał Zbigniew Bogucki.

To nawiązanie do planów ministra Adama Bodnara, by grupa sędziów chcących dalej orzekać biła się w piersi za to, co działo się po 2018 roku. Komisja Wenecka przygotowuje kolejną opinię o zmianach w wymiarze sprawiedliwości. Tym razem będzie ona dotyczyła Trybunału Konstytucyjnego. O tych zmianach z przedstawicielami Komisji rozmawiali we wtorek rządzący, a także politycy opozycji, wśród nich prof. Krzysztof Szczucki.

– Powiedzieliśmy, że trudno jest współpracować w zakresie ewentualnych zmian w Trybunale Konstytucyjnym z rządem, który regularnie łamie zasady praworządności, chociażby nie publikując wyroków Trybunału Konstytucyjnego – podsumował prof. Krzysztof Szczucki, poseł PiS.

Obie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w ubiegłym tygodniu znalazły się na biurku prezydenta. Andrzej Duda zdecydował o skierowaniu ich do Trybunału Konstytucyjnego. Bez zgody Trybunału nie wejdą one w życie.

TV Trwam News

drukuj