fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Donald Tusk chce zawiesić prawo do ubiegania się o azyl?

Premier Donald Tusk ogłosił, że w ramach walki z nielegalną migracją tymczasowo zawiesi prawo do ubiegania się o azyl. Za tę decyzję krytykują go koalicjanci, Komisja Europejska oraz organizacje pozarządowe promujące migrację zarobkową do Unii Europejskiej. Rodzą się pytania czy szef rządu chce rozwiązać problem, czy wykorzystać temat do przedwyborczej gry.

Na sobotniej konwencji premier Donald Tusk ogłosił, że Polska musi odzyskać pełną kontrolę nad tym, kto przyjeżdża do kraju.

– Jednym z elementów strategii migracyjnej będzie czasowe terytorialne zawieszenie prawa do azylu – oznajmił szef rządu.

Realizacja tej deklaracji będzie trudna. W świetle prawa międzynarodowego zawieszenie możliwości ubiegania się o azyl jest jego pogwałceniem. Polskę obowiązuje w tym zakresie konwencja ONZ – wskazała ekspert prawa międzynarodowego i europejskiego, prof. Genowefa Grabowska.

– Musimy wypełniać obowiązki wynikające z prawa międzynarodowego. Tego zawiesić decyzją premiera – jak „potężny” by on by nie był – się nie da – zwróciła uwagę ekspert.

Negatywna ocena pomysłu premiera przyszła także z Komisji Europejskiej. Według Brukseli naruszyłoby to podstawowe prawa człowieka.

– Kraje członkowskie mają międzynarodowe i unijne zobowiązania, w tym obowiązek zapewnienia dostępu do procedury azylowej – zaznaczyła rzecznik Komisji Europejskiej, Anitta Hipper.

To oznacza, że propozycja Donalda Tuska może mieć głównie charakter propagandowy na użytek bieżącej polityki, a nie rozwiązania realnego problemu – podkreśliła opozycja.

– Kolejna bajka. On nie chce rozwiązać problemu, on chce opowiadać historie – ocenił szef Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak.

Ma to być narracja, która pozwoli Donaldowi Tuskowi wygrać wybory prezydenckie.

Polski rząd powinien pójść drogą Węgier czy Holandii, które wnioskują o zawieszenie stosowania unijnych przepisów azylowych na ich terytorium – wskazał były europoseł, Jacek Saryusz-Wolski.

– To jest ze strony premiera Donalda Tuska zagranie pod publiczkę wobec ludzi, którzy nie orientują się w zawiłościach prawa międzynarodowego i prawa europejskiego – zwrócił uwagę były eurodeputowany.

Koalicjanci Platformy Obywatelskiej nie kryli zdumienia propozycją Donalda Tuska. Polska 2050 i Lewica odcięli się od niej.

– To nie było konsultowane w ramach „Koalicji 15 października” i nie było to konsultowane z Polską 2050 – wskazał przewodniczący Klubu Parlamentarnego Polski 2050, Paweł Śliz.

– Trochę dziwię się, że pan premier to zaproponował – stwierdził poseł Tomasz Trela z Lewicy.

Z kolei Polskie Stronnictwo Ludowe zapowiedziało wspieranie premiera.

– To jest potrzebna inicjatywa, która ewidentnie będzie wzmacniała nasze bezpieczeństwo – ocenił wiceminister klimatu i środowiska, Miłosz Motyka z PSL.

W rozkroku prawno-politycznym stanął minister Adam Bodnar. Jeszcze jako Rzecznik Praw Obywatelskich bronił on prawa do nieograniczonego składania wniosków azylowych. Teraz – jako minister w rządzie Donalda Tuska – Adam Bodnar chce realizować jego wolę. Organizacje pozarządowe, które promują nielegalną migrację, krytykują deklarację premiera tak samo, jak działania rządu Zjednoczonej Prawicy.

„,Poszukiwanie lepszego życia w UE nie jest przestępstwem, które powinno być karane śmiercią w polskim lesie” – stwierdziła dyrektor Amnesty International, Anna Błaszczak-Banasiak.

Bliski współpracownik premiera poseł do Parlamentu Europejskiego, Bartłomiej Sienkiewicz, nazwał sprzeciw organizacji pozarządowych „populizmem”.

– Jest to niebywałe i tylko potwierdza, że to są ludzie kompletnie odklejeni od rzeczywistości społecznej i politycznej – powiedział eurodeputowany.

W ubiegłym roku liczba wniosków złożonych o azyl w Polsce wyniosła nieco ponad dziewięć tysięcy. Azylu udzielono tylko sześciuset osobom, które potrzebowały pomocy polskiego państwa w ucieczce przed wojną czy prześladowaniem. W ostatnich latach przez manipulacje zrównuje się prawo do azylu z oczekiwaniami migrantów zarobkowych, którzy forsują granice państw unijnych, w tym Polski.

– Świadoma polityka otwartych granic prowadziła do tego, że celowo te dwie definicje połączono i pomylono. To doprowadziło do masowej, wielomilionowej migracji – zauważył Jacek Saryusz-Wolski.

Tymczasem – na wniosek Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – ma powstać w Polsce 49 Centrów Integracji Cudzoziemców. Na ten cel ma być przeznaczonych ponad 400 milionów złotych.

TV Trwam News

drukuj