Rolnicy odnotowali niższe plony
Żniwa, żniwa i po żniwach. Chociaż pola zostały już sprzątnięte, rolnicy mają inne powody do obaw – to niższe zbiory niż w ubiegłym roku i niska cena, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość polskich gospodarstw.
Tegoroczne żniwa zaskoczyły rolników. Wyjechali oni na pola znacznie wcześniej niż w latach ubiegłych.
– Te żniwa są szybciej, bo szybciej się zaczęły i są praktycznie na ukończeniu – powiedział Jacek Olkowski, rolnik z Kielna.
Jednak nie tylko tempo żniw jest w tym roku inne. Różnicę widać także w zbiorach.
„W większości województw tegoroczne plony zbóż podstawowych, czyli pszenicy, żyta, jęczmienia, owsa i pszenżyta będą niższe od ubiegłorocznych” – czytamy w komunikacie Izby Zbożowo-Paszowej opublikowanym na portalu X.
W większości województw tegoroczne plony zbóż podstawowych, czyli pszenicy, żyta, jęczmienia, owsa i pszenżyta będą niższe od ubiegłorocznych.https://t.co/YbGFOMwDrK
— Izba Zbożowo-Paszowa (@Izba_ZP) August 13, 2024
Będą one znacznie niższe – w zależności od regionu.
– Plony w skali kraju będą około 20 proc. niższe w stosunku do roku ubiegłego. Jeśli chodzi o ścianę wschodnią, a szczególnie północno-wschodnią, czyli Podlasie, te plony będą niższe prawdopodobnie aż o 30 procent – zwróciła uwagę Sylwia Szymańczak z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
Wielkość zbioru to jedno. Kolejną rzeczą, która niepokoi rolników, jest cena zbóż, która stawia przyszłość polskich gospodarstw pod znakiem zapytania.
– Pszenica była i po 1600, i po 1800 zł za tonę. Teraz jest niecały tysiąc za tonę, więc to jest (…) bardzo duża różnica. Opłacalność jest też coraz niższa – zauważył Jacek Olskowski.
Nie tylko sama cena, ale i koszty produkcji nie pozwalają rolnikom spać spokojnie.
– Produkcja rolna jest produkcją generującą duże koszty – zwłaszcza, że jest obarczona wszelkiego rodzaju obostrzeniami, które na rolników nakłada Unia Europejska. Ceny środków ochrony roślin, nawozów, poszybowały w górę, paliwo też jest drogie, więc koszty są bardzo duże i produkcja przy tych cenach dla małych gospodarstw jest już nieopłacalna – ocenił ekspert ds. finansów, Paweł Dołkowski.
To z kolei budzi niezadowolenie wśród gospodarzy, którzy już wcześniej udowodnili, że potrafią wyjść na ulice. Niewykluczone, że zrobią to po raz kolejny.
– Czy będzie protest? Rolnicy zapowiadają, że będzie protest – szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie warunki do pracy są w tej chwili fatalne. Rolnicy oczekują pomocy. Nie może być inaczej. Sami sobie nie poradzą – mówił Janusz Gargała z Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
Pomocy ze strony koalicji rządzącej – jak zaznaczył Marek Wojciechowski, wicemarszałek woj. lubelskiego – jak na razie nie widać.
– Rząd Zjednoczonej Prawicy dopłacał chociażby 500 zł do tony. Teraz nie ma żadnych dopłat, teraz rolnicy zostali pozostawieni sami sobie – wskazał lubelski marszałek.
Do tego dochodzą koszty i wymagania, jakie na rolników nakłada polityka unijna.
TV Trwam News



