Koalicyjny konflikt ws. zabijania nienarodzonych dzieci
Na korytarzach sejmowych wciąż trwa rozliczanie 24 posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy zagłosowali za ochroną życia poczętego. Poszczególni Ludowcy muszą mierzyć się z hejtem w internecie, a w rzeczywistości – z niszczeniem partyjnego mienia. Tymczasem Lewica i Koalicja Obywatelska zapowiadają składanie do skutku projektów umożliwiających wykonywanie tzw. aborcji.
Sejm w piątkowym głosowaniu odrzucił projekt nowelizacji Kodeksu karnego zakładający bezkarność za pomoc w zabiciu nienarodzonego dziecka. [czytaj więcej]
Projekt złożyła Lewica. Za opowiedziało się 215 parlamentarzystów, przeciwko było 218, a dwóch wstrzymało się od głosu. Pomimo porażki poseł Lewicy, Anita Kucharska-Dziedzic, zapowiada ponowne złożenie projektu do laski marszałkowskiej.
– Oczywiście, że będziemy składać go kolejny raz i kolejny raz będziemy przechodzić tę procedurę (…). I od nowa zacznie się przekonywanie nieprzekonanych – powiedziała Anita Kucharska-Dziedzic.
To przekonywanie skupi się na politykach Polskiego Stronnictwa Ludowego, ponieważ to dzięki 24 posłom Ludowców projekt Lewicy wylądował w koszu.
– Zachowują oni resztkę normalności w tym rządzie. Zachowują trochę tożsamości i chrześcijańskiej, i narodowej, i wiedzą, że ich elektorat to też ludzie wierzący – zauważył dr Piotr Gawryszczak, politolog.
Po głosowaniu na posłów PSL-u spłynęła fala hejtu w internecie i ze strony koalicyjnych partnerów. Doszło również do ataku na poznańską siedzibę partii; fasadę budynku oblano czerwoną farbą.
– Dziwi nas niszczenie mienia. Dziwi nas obrażanie parlamentarzystów, drugiego człowieka przez formacje, które czasami myślą, że są formacjami demokratycznymi. To błąd – skomentował Miłosz Motyka z PSL, wiceminister klimatu i środowiska.
Liberalno-lewicowa koalicja z tzw. aborcji uczyniła jeden ze swoich priorytetów. „Głosy PSL-u są nam potrzebne i musimy zrobić wszystko, by ich przekonać” – powiedział poseł PO, Marcin Bosacki.
– Potrzeba dalszych prób i potrzeba ustalenia z PSL-em, jaki kształt tej ustawy będzie dla nich do zaakceptowania, gdyż ewidentnie potrzebujemy ich głosów – wskazał polityk.
Jednak Ludowcy odpowiadają, że żadnych przepisów dotyczących tzw. aborcji nie było w umowie koalicyjnej. „Będziemy głosować zgodnie ze swoimi sumieniami” – zaznaczył poseł Andrzej Grzyb.
– Liberalizacji aborcji nie będziemy wspierać, ponieważ uważamy, że życie jest wartością samą w sobie, a ochrona życia dziecka nienarodzonego jest wartością, której chcemy bronić – akcentował poseł PSL.
Za „mobilizację” Ludowców mógłby wziąć się sam premier. Fiasko głosowania nad projektem nowelizacji Kodeksu karnego było pierwszą dużą porażką większości sejmowej dowodzonej przez Donalda Tuska. „O ile premier wyciągnął konsekwencje wobec m.in. Romana Giertycha, którego zawiesił w klubie i pozbawił funkcji wiceprzewodniczącego, tak nie może tego zrobić z PSL-em” – podkreślił dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.
– Jest to koalicjant, który jest potrzebny Tuskowi, wobec czego żadne formalne formy represji nie mogą być stosowane – mówił politolog.
Większa mobilizacja do obrony życia poczętego jest też potrzebna w Zjednoczonej Prawicy. W ostatnim głosowaniu nie wzięło udziału, z różnych przyczyn, 14 parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Zbigniew Kuźmiuk deklaruje, że przy kolejnych głosowaniach frekwencja będzie większa.
– W tej sprawie jesteśmy zdeterminowani. Jeśli rzeczywiście jest szansa na tych dwudziestu posłów PSL, to nie ulega wątpliwości, że u nas frekwencji nie zabraknie – powiedział polityk.
Posłowie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej zapowiadają do skutku walkę o prawo do zabijania nienarodzonych dzieci. Obok projektu nowelizacji Kodeksu karnego jest też projekt ustawy umożliwiający zabijanie dziecka do 3. miesiąca ciąży.
TV Trwam News



