[NASZ DZIENNIK] Literatura na usługach ideologii
Sięgając po książki dla dzieci powinniśmy zachować czujność i mieć świadomość, że literatura dla najmłodszych jest dziś nośnikiem ideologii. Wiele spośród książek dostępnych na rynku zawiera elementy propagandy gender, fałszywie pojętej troski o przyrodę, promocję dewiacji, treści antykatolickie. Zamiast wychowywać, literatura nierzadko ma na celu deprawację, a zamiast pokazywać piękno, epatuje brzydotą – wskazuje red. Paulina Gajkowska na łamach „Naszego Dziennika”.
Obrazoburcze i gorszące
Możemy zaobserwować, że polskie wydawnictwa obniżają standardy książek dla dzieci. Przykładem są „Notatki samobójcy” M. T. Forda, Wydawnictwa „Nasza Księgarnia”, które opowiadają o nastolatku wracającym po próbie samobójczej do domu ze szpitala psychiatrycznego. Jak czytamy w opisie, bohater „poznaje nowych ludzi w ośrodku dla queerowej młodzieży”. Mamy więc do czynienia z promocją ideologii gender. Tak zwana literatura młodzieżowa obecnie staje się dla ideologów drogą, dzięki której mogą w łatwy i przystępny dla nastolatków sposób narzucać zafałszowany obraz ludzkiej płciowości, demoralizując młodzież.
Przykładem książek przekazujących taką zafałszowaną wizję świata jest adresowana do młodzieży powyżej 16. r.ż. seria „Rodzina Monet” – powieść o nastolatce. Po tę lekturę sięgają jednak już coraz młodsze dzieci. Zawiera ona wiele wulgaryzmów, promocję niemoralnych postaw, zaniepokojeni rodzice mówią wprost, że tego typu książki mogą być narzędziem seksualizacji młodzieży. Jak się okazuje, takich pozycji jest coraz więcej. Nierzadko pojawiają się w nich wątki homoseksualne, jak np. w książce „To wszystko rodzina” Wydawnictwa SAM. W książce jest też mowa o związkach jednopłciowych wychowujących dzieci. Także w „Opowieściach na dobranoc dla młodych buntowniczek” wydawnictwa Debit jako wzory do naśladowania dla dziewcząt stawia się osoby uważające się za transpłciowe. O różnych „typach” rodzin ma opowiadać również książka wydawnictwa Papilon „Wszystko o rodzinach” (reklamowana jako pozycja dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym), w której także wskazany jest światopogląd zgodny z ideologią środowisk LGBT.
Równie niebezpieczne są pozycje książkowe przeznaczone dla dzieci, w których forsuje się ideologię klimatyczną. Przywołana już wcześniej „Nasza Księgarnia” w jednej z książek próbuje nawet połączyć to z religią katolicką. W opisie książki Justyny Bednarek „Maryjki. Opowieści o Matce Bożej” czytamy, że wśród tematów poruszonych w niej jest m.in. „odpowiedzialność człowieka za dokonywane wybory, gościnność wobec uchodźców, a także troska o zwierzęta i całą planetę”. Pojawia się również pytanie: „Czy Maryja była pierwszą ekolożką?”. Takie ujęcie tematu wiary jest naprawdę bardzo groźne z punktu widzenia kształtowania duchowości dzieci, trywializuje to, co dla katolików święte, i sprowadza sacrum do sfery profanum. I o zgrozo ta książka jest rekomendowana przez wydawnictwo „Nasza Księgarnia” jako prezent komunijny. Jeśli chodzi o przekaz antykatolicki, to jest on dziś coraz częstszy. W książce „Mała Nina” wydawnictwa Wilga, przeznaczonej dla dzieci od 8. r.ż., jest zawarty opis profanacji – dziewczynki w jednej ze scen śmieją się z tego, że Hostia upadła na podłogę. Zatrważających treści przybywa. Dlatego musimy z wielką czujnością badać to, co podsuwa się naszym dzieciom.
W ofercie Wydawnictwa „Nasza Księgarnia” znajdują się również książki, w których sączona jest ideologia klimatyczna. Jako przykład można podać „Palmy na biegunie północnym. Wielka opowieść o zmianie klimatu”. Już od najmłodszych lat dzieciom serwuje się tezę o tym, że człowiek ma decydujący wpływ na klimat, a przecież w świecie nauki nie ma co do tego zgody. Zamiast uczyć dzieci roztropnej troski o przyrodę, narzuca się „opowieść” o zmianach klimatycznych. Autor udziela też czytelnikom wskazówek, co robić, by ratować planetę. Wśród nich przeczytamy m.in.: „miej mało dzieci (albo wcale)”, „jedz owadzie burgery”, „nie jedz nabiału” czy „bierz prysznic na spółkę”.
Mroczne, niemalże demoniczne treści zawiera również książka „Słowiańskie mity i opowieści w komiksie” (również Wydawnictwa „Nasza Księgarnia”). Na jednej ze stron widzimy przerażający opis „zmory”, która przychodzi „w nocy, by dusić ludzi”. Książka jest – według wydawców – przeznaczona dla dzieci w wieku 6-10 lat. Serwowanie dzieciom w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym tak strasznych i odpychających treści i ilustracji jest niedopuszczalne. Czy dzieci mają uwierzyć w zmorę i się jej bać? Czy chodzi o oswajanie ze złymi duchami? Dotykamy tutaj przecież sfery duchowej najmłodszych, która również kształtuje się pod wpływem treści, jakie są im podawane.
Formatowanie umysłów
– Obecnie prawie wszystko może być przesiąknięte ideologią politycznej poprawności. Cel jest jeden: chodzi o destrukcję cywilizacji zachodniej, a na naszym gruncie o zniszczenie polskiej kultury i tradycji. Jeśli nie chcemy ulegać manipulacji i propagandzie, jakie płyną ze strony środowisk globalistycznych, musimy sprawdzać zwłaszcza to, co podsuwane jest dzieciom i młodzieży. Ideologia przenika w wiele sfer życia, w obszarze edukacji i kultury widzimy to bardzo wyraźnie – to się dokonuje już od poziomu żłobka aż po wyższe uczelnie – zwraca uwagę prof. Piotr Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury i Podstaw Retoryki KUL.
Jak zaznacza, nie wszystko jest zainfekowane, jednak powinniśmy zachować czujność, ponieważ środowiska, które chcą sterować ludzkością, wiedzą doskonale, w jaki sposób to czynić, aby zrealizować swój cel.
– Przekaz ubrany w określoną formę może być nośnikiem niebezpiecznych treści. Na poziomie przedszkola może być to np. przekaz obrazkowy, a później będą to bardziej wyrafinowane formy. Środowiska globalistyczne ruszyły do potężnego ataku na nas i mają na to przyzwolenie różnych gremiów, które do tej pory uchodziły za neutralne albo takie, które kierują się troską o „ludzkość” – podkreśla rozmówca.
Profesor Piotr Jaroszyński wskazuje, że w istocie realizuje się scenariusz, który jest antyludzki.
– Za pomocą takich narzędzi jak literatura, w tym wypadku literatura dziecięca, uderza się w świadomość człowieka i ją na nowo kształtuje. Dochodzi do tego jeszcze inżynieria społeczna, czyli za pewne poglądy i tezy otrzymuje się nagrody i premie, a za inne, czyli takie, które przez wieki uważane były za normę, jest się karconym i skazanym na ostracyzm, utratę stanowiska, pracy itd. Przekaz jest zatem taki, że to, co dobre, to, co prawdziwe, to, co piękne, jest obecnie czymś nienormalnym, a promuje się zupełną odwrotność, czyli fałsz, zło i brzydotę. Musimy szczególną troską otoczyć dzieci, ponieważ one są najbardziej delikatne – przychodzą na świat wyposażone w pewną otwartość i zaufanie do dorosłych – podkreśla filozof.
Dodaje, że trzeba mieć świadomość procesów, które się dokonują, wówczas zachowamy czujność i będziemy w stanie obronić się przed zalewem niebezpiecznej propagandy, która dotyczy także książek dla dzieci i młodzieży. Nasz rozmówca zauważa, że prawdziwą ostoją prawdy jest Kościół katolicki, który pomaga nam się nie zgubić. Przychodzi nam z pomocą, ponieważ prezentuje aksjologię zupełnie odmienną niż współczesny globalizm, i całą swoją misję kieruje na to, aby człowieka podnosić. My również jesteśmy zobowiązani do obrony Kościoła, który jest i będzie atakowany ze wszystkich stron.
– Globalistom zależy na tym, aby nauka Kościoła była zniekształcona. Dlatego w książkach, również dla dzieci, wiara jest trywializowana albo ukazywana w zdeformowany sposób. Tak jak i wartości, które za nią idą. Takie zainfekowane ideologią książki mają olbrzymi wpływ na dzieci. Młodzi ludzie, pozostawieni sami sobie, pozbawieni więzi z rodzicami, łatwo ulegają treściom podsuwanym w złej literaturze czy kulturze. Środowiska antychrześcijańskie czują się bezkarne i liczą na obojętność rodziców i opiekunów, dlatego z taką determinacją i w tak natarczywy sposób lansują treści ideologiczne, które są dla dzieci destrukcyjne – uważa prof. Piotr Jaroszyński.
Stąd tak ważne jest, aby rodzice mieli świadomość odpowiedzialności za swoje dzieci, potrafili rozpoznawać zagrożenia.
– Dziecko samo się nie wychowa. Niestety, wielu instytucjom nie możemy już ufać. Musimy zawalczyć o przyszłość dziecka, żeby wyrosło na szlachetnego człowieka – akcentuje filozof.
Z niepokojem na sytuację na rynku wydawniczym patrzy również Agnieszka Jackowska, pedagog.
– Już w latach 90. mogliśmy obserwować pojawianie się na rynku wydawniczym pozycji, które – mimo że wychodziły z wydawnictw katolickich – w sposób trywialny i niewłaściwy przedstawiały wiarę katolicką. Dzisiaj mamy tego bardzo dużo, również ze strony wydawnictw, które jeszcze niedawno uchodziły za pewne i godne zaufania. Niestety, również one ulegają rewolucji kulturowej i wypaczają obraz człowieka i świata u dzieci i młodzieży – zauważa Agnieszka Jackowska.
Jak wskazuje, nie ulega wątpliwości, że propaganda jest obecna w książkach dla najmłodszych.
– Jest ona związana m.in. z odwróceniem porządku hierarchii stworzeń. Według klasycznej filozofii i antropologii to człowiek stoi na szczycie stworzenia. Natomiast dziś dzieciom serwuje się fałszywą tezę, że to drzewa i zwierzęta są ponad człowiekiem, są od niego ważniejsze, a człowiek ma być ich „sługą”. Mamy tu do czynienia z realizacją zaplanowanej rewolucji kulturowej, która odwraca pojęcia. To dotyczy również płciowości człowieka, jego tożsamości, tego, kim jest. Rewolucja, która obecnie przetacza się przez media, literaturę i kulturę, ma na celu stworzenie nowej rzeczywistości, w której człowiek nie będzie wolny i rozumny, ale stanie się zniewolony i zmanipulowany. To, że poprawność polityczna „wchodzi” już nawet tam, gdzie jeszcze niedawno jej nie było, pokazuje, jak zintensyfikowany i podstępny jest ten atak – ocenia rozmówczyni.
Pedagog alarmuje również, że manipulowanie treściami związanymi z wiarą ma na celu zaburzenie w dziecku pojęcia sacrum, zniszczenie w jego małym sercu tego, co święte.
– W jednej z książek jeszcze niedawno wolnego od propagandy wydawnictwa Matka Boża przedstawiona została niemalże jak zwykła kobieta. Odcinanie dzieci od sacrum to czynienie im strasznej krzywdy, ponieważ już od najmłodszych lat są one bardzo wrażliwe na to, co transcendentne, na piękno i duchowość. Książki dla dzieci to szczególnie ważny, wymagający wiedzy o dziecku obszar. Jeśli od najmłodszych lat dziecko styka się z brzydotą, turpizmem, treściami nieodpowiednimi dla jego wieku, to w oczywisty sposób nie pozostaje to bez wpływu na nie. A ten wpływ może być w takim wypadku tylko destrukcyjny – konstatuje pedagog.
Warto przyjrzeć się temu, co jest na rynku wydawniczym, co proponuje się najmłodszym. Kolejnym bardzo niepokojącym zjawiskiem jest promowanie brzydoty w książkach dla dzieci. Upiorna estetyka, oswajanie dziecka z tym, co naturalnie obrzydza, ilustracje, które budzą strach i niepokój – to wszystko możemy znaleźć w pozycjach teoretycznie przeznaczonych dla najmłodszych. Spójrzmy, jak przedstawiani są w takich książkach bohaterowie, czyli najczęściej dzieci – nieuczesani, rozkrzyczani, niesłuchający starszych, rozbiegani, pozbawieni szacunku do rodziców. Było wiele takich serii, np. „Koszmarny Karolek” [wydawnictwo „Znak” – przyp. red. ].
– Mamy tu do czynienia z antyprzykładami, z postawami, których dzieci nie powinny naśladować – mówi Agnieszka Jackowska.
Niestety, to właśnie takie postawy są promowane we współczesnej literaturze dziecięcej, a przecież dziecko nasiąka tym, z czym styka się od najmłodszych lat.
– Nasza wrażliwość kształtuje się w dzieciństwie. Jeśli zostanie zarażona albo wręcz uformowana na modłę lewicowej ideologii, to skutki będą bardzo trudne do odwrócenia – zauważa pedagog.
Nie ma wątpliwości, że forsowanie w literaturze dziecięcej ideologii gender spowoduje trwałe zmiany w mentalności dzieci i młodzieży, które – poprzez kontakt z takim treściami – będą uważały, że niemoralność jest czymś normalnym.
– To łączy się oczywiście z ateizacją społeczeństwa, ponieważ ludzie odcięci od wiary i wynikającej z niej moralności nie będą potrafili odróżnić dobra od zła – podsumowuje rozmówczyni.
Paulina Gajkowska/Nasz Dziennik



