fot. Autorstwa Marcello Casal Jr./Agência Brasil - http://www.agenciabrasil.gov.br/media/imagens/2008/02/20/1145mc0222a.jpg/view/normal, CC BY 2.5 br, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3590294

[Jestem w Kościele] Cierpienie dzieci – przemilczany horror

170 mln dzieci pracuje, często w urągających ludzkiej godności warunkach. 12 mln jest ofiarami niewolnictwa, z czego 3 mln to niewolnicy seksualni. Co najmniej 60 mln dzieci cierpi głód, a 8 mln jest na granicy śmierci. W ciągu dwóch lat (od 2020 do 2022 r.) liczba nielegalnych zdjęć i filmów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci wzrosła dziesięciokrotnie. Dlaczego o tym jest tak cicho? Dlaczego więcej uwagi poświęca się promowaniu patocelebrytów niż cierpieniu dzieci? Dlaczego dzieje się to za naszym milczącym przyzwoleniem?

Bardzo często mówi się, że żyjemy w najlepszych czasach w historii jeśli chodzi o dobrobyt, komfort życia, bezpieczeństwo, zdrowie i wolność, a także wiele innych czynników. Biorąc jednak pod uwagę los dzieci, nie tylko w krajach trzeciego świata, ale i wśród nas, trudno poprzestać na zachwycie. Krzywda najmłodszych – tych, którzy niewolniczo pracują, którzy padają ofiarami handlu ludźmi, którzy są wykorzystywani seksualnie, którzy walczą na wojnach, którzy nie mają co jeść – ich krzywda powinna być naszym wielkim wyrzutem sumienia, zwłaszcza, gdy współczesnego człowieka bardziej zajmuje los zwierzątek i roślinek (o które też należy dbać, ale we właściwym porządku).

Jak grzyby po deszczu „namnożyło się” dziś działaczy klimatycznych, aktywistów walczących o prawa społeczności LGBT czy feministek, ale kto upomina się dziś o dzieci szyjące ubrania dla wielkich korporacji (które oczywiście wszem i wobec ogłaszają, jakie to wspaniałe mają wartości), albo ryzykujące życie wydobyciem miki, którą używa się do produkcji rozświetlaczy i szminek, reklamowanych przez celebrytów.

Pewnie jednym z powodów bagatelizowania krzywdy najmłodszych jest to, że stoi za tym wspomniany wyżej wielki biznes, ale również potężne wpływy elit. Świadczy o tym chociażby pedofilska afera Epsteina, w którą zamieszani byli „wielcy” tego świata. Świadczą o tym również kłody rzucane pod nogi twórcom filmu „Sound of Freedom”, który opowiada historię handlu dziećmi. Te przerażające ciągoty elit wyszły na światło dzienne za sprawą niedawnej kampanii reklamowej luksusowej marki odzieżowej Balenciaga. Posłużono się w niej kilkuletnimi dziećmi, które trzymały misie ubrane w stroje sadomasochistyczne. Co więcej, internauci odkryli, że na jednym ze zdjęć można było dostrzec dokumenty sądowe dotyczące spraw o rozpowszechnianie dziecięcej pornografii, a na innym w tle widoczne były obrazki namalowane przez dzieci z wizerunkiem szatana i taśma z imieniem demona Baala. Żeby tego było mało, kampania ta była określona mianem bożonarodzeniowej… Nadmienię tylko, że to nie jedyne pedofilskie i zarazem satanistyczne elementy, jakie można znaleźć w przypadku tej firmy, jak zresztą wielu innych firm czy artystów.

Przeglądając karty Ewangelii można uświadomić sobie, że o ile Chrystus kocha każdego, to jednak w sposób szczególny zależy mu na dzieciach. Świadczy o tym szereg biblijnych wypowiedzi, spośród których przytoczmy tylko jedną, zapisaną w różnej formie przez trzech ewangelistów: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”. W oczach Boga więc skrzywdzenie dziecka jest jednym z najgorszych możliwych grzechów. Żeby nie było wątpliwości – jeśli popełnia je osoba duchowna, ciężar winy jest jeszcze większy.

Trudno pozostać obojętnym mając świadomość ogromu zła, które dosięga tych najbardziej niewinnych i bezbronnych. Pewnie dlatego wielu zależy na tym, aby zbytnio nie nagłaśniać tych tematów, bo naturalnie uderzyłoby to w ich interesy. Z pewnością wygodniej jest zamknąć oczy na problem, bo jeśli nie, to wymagałoby od nas podjęcia jakichś działań, np. nagłaśniania tematu, wywierania presji na korporacje wykorzystujące dzieci czy ich bojkotu. Dzieci jednak same się nie obronią, dlatego zasługują na naszą pomoc bardziej niż ktokolwiek inny.

Wojciech Grzywacz

drukuj