„Wujek przestrzegał, by nie zaprzepaścić historii Ulmów – żeby ją zapamiętać i przekazać dalej”. W Toruniu odbyło się spotkanie z krewnymi Błogosławionej Rodziny z Markowej
9 listopada w parafii św. Antoniego w Toruniu odbyło się spotkanie z krewnymi bł. Rodziny Ulmów: Anną i Tomaszem Głos oraz Edytą i Szymonem Głos. Babcia Tomasza i Szymona była kuzynką Józefa Ulmy. „Wujek Franciszek Szylar wszystkim opowiadał o rodzinie Ulmów. Przestrzegał, by nie zaprzepaścić tej historii; żeby ją zapamiętać i przekazać dalej” – mówili.
O tym, że Umowie zostali zamordowani w Markowej, bracia Tomasz i Szymon wiedzieli od wczesnego dzieciństwa, ponieważ w tej miejscowości się wychowali. Wiele usłyszeli od swojego wujka Franciszka Szylara (brata babci), który dwukrotnie uczestniczył w pochówku Błogosławionej Rodziny. To dzięki niemu wiemy, że prawdopodobnie w chwili egzekucji rozpoczął się poród siódmego dziecka Józefa i Wiktorii. Podczas ekshumacji ciał zobaczył, że główka i tułów dziecka znajdowały się już na zewnątrz.
– Wujek wszystkim opowiadał o rodzinie Ulmów. Przestrzegał, by nie zaprzepaścić tej historii; żeby ją zapamiętać i przekazać dalej – mówił jeden z braci.
Dziewięcioosobowa rodzina Ulmów została zamordowana przez Niemców 24 marca 1944 r. Przygotowania do zbrodni rozpoczęto dzień wcześniej – na posterunku w Łańcucie wydano rozkaz przyprowadzenia czterech furmanek z różnych wsi. W stronę Markowej oddział funkcjonariuszy wraz z furmanami wyruszył ok. godz. 1.00 w nocy. Po dotarciu nad ranem na miejsce Niemcy zastrzelili ośmioosobową rodzinę Żydów, która od 1,5 roku ukrywała się u Ulmów. Następnie zamordowali Józefa i Wiktorię na oczach ich dzieci. Przez chwilę zastanawiali się, co z nimi zrobić, ale dowódca posterunku Eilert Dieken zdecydował, żeby zabić również dzieci, „by wieś nie miała z nimi problemu”.
Po egzekucji posłano po sołtysa Markowej, Teofila Kielara. Kazano mu zorganizować ludzi ze wsi, by zakopać zamordowanych. Poszli z nim m.in. wspomniany wcześniej Franciszek Szylar oraz brat mamy państwa Głosów. Franciszek zapytał wówczas Niemców, czy mogą pochować oddzielnie Polaków i oddzielnie Żydów. Padały odpowiedzi typu: „Ciebie możemy razem z nimi pochować”, ale ostatecznie zgodzili się. Wykopano więc dwa doły, w których umieszczono zamordowane rodziny. W ciągu tygodnia pod osłoną nocy odkopali Ulmów i złożyli w prowizorycznie zbitych trumnach. Ostatecznie przyszli Błogosławieni w 1945 r. zostali przeniesieni na cmentarz parafialny w Markowej.
Mniej znanym faktem jest, że podczas rabunku rzeczy z domu Ulmów – już po egzekucji – w ręce Niemców wpadł zeszyt, w którym Józef notował, od kogo brał skóry do garbowania (co było wówczas zabronione). Sołtys Markowej zorientował się, jakie niebezpieczeństwo może grozić zapisanym w notesie osobom. Gdy po niedługim czasie żandarmeria niemiecka wezwała Teofila Kielara do Łańcuta w sprawie złożenia wyjaśnień dotyczących danych zawartych w zeszycie, ten zaproponował Niemcom spotkanie przy alkoholu. Następnie – ryzykując życiem – ukradkiem wyjął zeszyt z płaszcza jednego z oprawców, zabrał do domu i spalił w piecu. Tym sposobem sołtys Markowej uratował ponad 300 mieszkańców.
Zbrodniarz Eilert Dieken bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć Rodziny Ulmów – nigdy nie został osądzony. Po wojnie pracował jako policjant w rodzinnym Esens. [zobacz więcej]
Rodzina Ulmów została beatyfikowana 10 września w Markowej. Wspomnienie Błogosławionej Rodziny przypada 7 lipca – w dniu zawarcia sakramentu małżeństwa przez Wiktorię i Józefa.
Monika Tomaszek/radiomaryja.pl



