M. Przeworska: UE kompletnie nie patrzy na to, jak gospodarki krajów przyfrontowych reagują na wzmagający się import z Ukrainy. Zdjęła cła, otworzyła granice. Według unijnych urzędników wszystko jest tak, jak być powinno
Jeżeli ukraińskie zboże trafi na nasz rynek bezpośrednio po naszych zbiorach, to niestety dojdzie do tego, iż polski rolnik nie będzie w stanie sprzedać wyprodukowanego przez siebie zboża (…). Unia totalnie pozostawia państwa przyfrontowe samymi sobie oraz zamyka oczy na problemy, które wynikają z początkowo bardzo szerokiego otwarcia granic na ukraińskie produkty rolno-spożywcze. Unia Europejska kompletnie nie patrzy na to, jak gospodarki poszczególnych krajów przyfrontowych reagują i będą reagować na wzmagający się import z Ukrainy. Oni zdjęli cła, otworzyli granice i według unijnych urzędników wszystko jest tak, jak być powinno – mówiła Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Premier Ukrainy, Denys Szmyhal, oskarżył polski rząd o populizm po tym, gdy ogłosił przedłużenie zakazu importu ukraińskich produktów rolnych do Polski [czytaj więcej].
Co istotne, Polska wcale nie zamierza zakazać tranzytu ukraińskiego zboża przez swoje terytorium. Chodzi tylko i wyłącznie o zakaz importu ukraińskich produktów na rynek polski.
– Wpis ukraińskiego premiera nie jest do końca zgodny z prawdą, a wręcz w znaczący sposób mija się z nią. Opinia wyrażona przez Denysa Szmyhala jest bardzo nieprzychylna w stosunku do Polski oraz bardzo populistyczna. Myślę, iż pan premier powinien przeprosić Polskę przede wszystkim dlatego, że sytuacja na rynku zboża – zwłaszcza na rynkach wewnętrznych państw przyfrontowych – jest naprawdę bardzo skomplikowana. Zgodnie z umową, która została wynegocjowana pomiędzy Ukrainą a krajami przyfrontowymi i Unią Europejską, do 15 września obowiązuje zakaz importu ukraińskich zbóż na terytoria tych krajów, ale jednocześnie te kraje cały czas w pełni realizują zadania związane z tranzytem zboża. Kiedy spojrzymy na statystyki, to zauważymy, iż zboża, które jest tranzytowane przez Polskę, Rumunię czy Węgry, jest naprawdę bardzo dużo. Nikt nigdy nie kwestionował tego, że funkcja tranzytowa musi być sprawowana jak najsprawniej – wskazała Monika Przeworska.
Ukraina nie pierwszy raz przyjmuje roszczeniową postawę wobec państw, które wsparły ją w kryzysie wywołanym rosyjską agresją. Nasz wschodni sąsiad domaga się, aby Polska oraz pozostałe kraje przyfrontowe zezwoliły na import ukraińskiego zboża na swoje rynki. W przeciwnym razie grozi reakcją organów unijnych.
– Jeżeli ukraińskie zboże trafi na nasz rynek bezpośrednio po naszych zbiorach, to niestety dojdzie do tego, iż polski rolnik nie będzie w stanie sprzedać wyprodukowanego przez siebie zboża. Nie mówię już nawet o cenie, która w takiej sytuacji byłaby dramatycznie niska – akcentowała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Wymowne jest także to, że na ostatnie spotkanie ministrów rolnictwa państw przyfrontowych w Warszawie zaproszony był minister z Ukrainy. Do Polski jednak nie przyjechał.
– Spotkanie ministrów rolnictwa krajów przyfrontowych było bardzo dobrą inicjatywą. Myślę, iż to było naprawdę bardzo dobre spotkanie, które zwieńczyła deklaracja, że niezależnie od tego, jakie działania podejmowałaby Unia Europejska, to blokada importu zbóż do naszych państw i tak będzie. Myślę, iż to jest bardzo potrzebna postawa, która jest niezłomna wobec bardzo szkodliwej polityki UE w tym obszarze. Na dobrą sprawę Unia totalnie pozostawia państwa przyfrontowe samymi sobie oraz zamyka oczy na problemy, które wynikają z początkowo bardzo szerokiego otwarcia granic na ukraińskie produkty rolno-spożywcze. Unia Europejska kompletnie nie patrzy na to, jak gospodarki poszczególnych krajów przyfrontowych reagują i będą reagować na wzmagający się import z Ukrainy. Oni zdjęli cła, otworzyli granice i według unijnych urzędników wszystko jest tak, jak być powinno – mówiła gość „Aktualności dnia”.
Warto zauważyć, że skomplikowaną sytuację jeszcze bardziej skomplikowało zakończenie umowy zbożowej, która pozwalała na wywiezienie zboża z portów ukraińskich przez Morze Czarne. Federacja Rosyjska już zapowiedziała, że nie zgodzi się na kontynuację umowy.
– Na chwilę obecną ta droga jest zamknięta. W związku z tym ukraińskie zboże trzeba będzie inaczej przetranzytować. Co nam teraz pozostaje? Przede wszystkim tranzyt, tranzyt i jeszcze raz tranzyt. To tranzyt jest tym, na co powinniśmy postawić, a jednocześnie na co już stawiamy. Musimy skupić się na wszystkim, co pozwoli na wywiezienie jak największej ilości zboża z Ukrainy – spuentowała gość Radia Maryja.
Polakom próbuje się wmówić z każdej strony, że pomagając Ukrainie – nawet kosztem własnych rolników – pomagamy biednym ukraińskim gospodarzom. Prawda jest jednak inna.
– Często stajemy się niewolnikami myślenia, że jak za wszelką cenę pomagamy Ukrainie w wywiezieniu zboża, to pomagamy przede wszystkim biednym ukraińskim rolnikom. Najczęściej nie jest to prawda, bowiem właścicielami największych ilości zbóż są oligarchowie, którzy najczęściej nie mają nawet ukraińskiego pochodzenia, ale są Holendrami, Niemcami czy Francuzami. To jest ten lobbing, który sprawia, że Unia Europejska staje się głucha na potrzebny zwyczajnych europejskich rolników – podsumowała Monika Przeworska.
Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem Moniki Przeworskiej można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



