[TYLKO U NAS] E. Siemaszko: Nie można mówić, że ludność ukraińska była prześladowana w II RP
Nie można mówić, że ludność ukraińska była prześladowana w II RP. Oczywiście odczuwała dyskomfort, ponieważ nie zostały spełnione aspiracje niepodległościowe, czyli nie było to państwo ukraińskie – powiedziała Ewa Siemaszko, badacz zbrodni wołyńskiej, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
11 lipca to bardzo smutna data dla wielu polskich rodzin, które straciły na Wołyniu swoich najbliższych. 79 lat temu, w blisko 100 miejscowościach na Wołyniu, doszło do największej fali mordów. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińska Powstańcza Armia przeprowadziły zmasowaną eksterminację polskiej ludności.
– Zbrodnia była straszna. Dominowało w niej okrucieństwo, bezwzględność i dążenie do wymordowania jak największej liczby Polaków niezależnie od wieku, płci, sytuacji ekonomicznej i roli w społeczeństwie – mówiła historyk.
Zbrodnia wołyńska to nie tylko Wołyń. To także inne tereny wspólnie zamieszkałe przez Ukraińców i Polaków.
– To południowe województwa II RP: stanisławowskie, lwowskie, tarnopolskie i pasy wschodnie Lubelszczyzny, południe Polesia. W latach 1939-1946 na tych terenach dokonano zbrodni ludobójstwa, które pochłonęło 130 tys. ofiar. Najbardziej odczuł tę zbrodnię Wołyń, gdzie zginęło około 60 tys. Polaków – zaznaczała.
Gość audycji „Aktualności dnia” odniosła się do skandalicznej wypowiedzi ambasadora Ukrainy w Berlinie, Andrija Melnyka, który wywiadzie dla niemieckich mediów zaprzeczał, jakoby Stepan Bandera był odpowiedzialny za Rzeź Wołyńską, a Polaków oskarżył o mordowanie Ukraińców.
– Wypowiedź Andrija Melnyka jest odzwierciedleniem wieloletniego procesu, w którym na Ukrainie dokonano zafałszowania historii. Od wielu lat jest prowadzona akcja gloryfikacji Stepana Bandery, który stał na czele terrorystycznej i zbrodniczej organizacji. (…) Bandera przez wiele lat przygotowywał społeczeństwo ukraińskie do tzw. rewolucji narodowej, która wyraziła się właśnie w zbrodniach ludobójstwa. Te zbrodnie były już zaplanowane daleko wcześniej, bo jeszcze przed wojną, ale nie było sprzyjających warunków do ich rozpoczęcia. Dopiero wojna umożliwiła masowe zabijanie – podkreśliła badacz zbrodni wołyńskiej.
Historyk skomentowała również inną z wypowiedzi Andrija Melnyka, który zarzucił, że Ukraińcy byli prześladowani w II RP „w sposób, który trudno sobie wyobrazić”. To oskarżenie nieuzasadnione – mówiła.
– W II RP Ukraińcy mieli swoje organizacje narodowe. Było ich bardzo wiele. Na przestrzeni 20 lat, ukazały się aż 1132 tytuły prasy ukraińskiej. Istniało uriańskie życie gospodarcze. 30 proc. wszystkich spółdzielni w Polsce to były spółdzielnie ukraińskie. Był bank ukraiński, towarzystwo kredytowe, towarzystwo rolnicze, a więc nie można mówić, że ludność ukraińska była prześladowana w II RP. Oczywiście odczuwała dyskomfort, ponieważ nie zostały spełnione aspiracje niepodległościowe, czyli nie było to państwo ukraińskie – zauważyła.
Jak wskazywała, ze strony polskiej też były popełniane błędy, choćby w szkolnictwie.
– Na początku lat 20. działało z językiem ukraińskim ponad 2400 szkół. W 1924 roku nastąpiła reforma, w wyniku której szkoły ukraińskie były zamieniane na szkoły ukraińsko-polskie. (…) Ilość szkół z językiem ukraińskim w 1931 roku zmniejszyła się siedmiokrotnie. (…) Tych błędów, nie można jednak stawiać jako uzasadnienie zbrodni ludobójstwa. Dla zbrodni ludobójstwa nie ma uzasadnienia w prawie międzynarodowym – mówiła Ewa Siemaszko.
Cała rozmowa z Ewą Siemaszko dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



