[TYLKO U NAS] Prof. J. Żaryn: Politycy mają zbiorowy defekt formacyjny, tzn. nie ma tam indywidualności, które byłyby porównywalne do R. Reagana, M. Thatcher czy W. Churchilla

Politycy mają – może to jest efekt demokracji liberalnej – zbiorowy defekt formacyjny, tzn. nie ma tam indywidualności, które byłyby porównywalne do Ronalda Reagana, Margaret Thatcher czy Winstona Churchilla –  mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Jan Żaryn, historyk, dyrektor Instytutu Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego, odnosząc się do postawy polityków Zachodu wobec wojny na Ukrainie.

Gość „Aktualności dnia” zaznaczył, że myśl polityczna Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego podpowiada nam, jak rozumieć współczesność, która wyrasta z historii.

– Nie ma determinizmu historycznego, a z drugiej strony jest bardzo wyraźna zbieżność między tym, co historia niesie, a rozwiązaniami współczesnymi, które wygrywają – wskazał historyk.

W tym kontekście rozmówca Radia Maryja zwrócił uwagę, że dwie europejskie potęgi – Niemcy i Francja – mają dylemat, jeśli chodzi o relacje z Rosją. Z jednej strony agresja Władimira Putina na Ukrainę skompromitowała go w oczach Zachodu, co każe potępiać jego działania i odcinać się od niego, a z drugiej strony starały się one utrzymywać dobre stosunki z Rosją, co doprowadziło nawet do gospodarczego i energetycznego uzależnienia od Moskwy. Szczególnie widać to na przykładzie Niemiec, które wiązały z Federacją Rosyjską dalekosiężne plany.

– Plany, które nazywamy próbą federalizacji Europy – podporządkowanie Europy strategii gospodarczej, która miała być symbolizowana przez Nord Stream 1 i Nord Stream 2 – podkreślił prof. Jan Żaryn.

Plany te zakładały, że Rosja jest państwem, z którym można prowadzić dialog międzynarodowy. W zamian za zyski z podporządkowania energetycznego całej Europy, Rosja nie miała się wtrącać w próby ustanowienia przez Niemcy nowych porządków na Starym Kontynencie.

– Wydawało się, że to jest deal tak precyzyjnie wypracowany dyplomatycznie jeszcze przez Angelę Merkel, że nic go nie naruszy, a tu nagle – ku zaskoczeniu samych Niemców – Putin zagrał va banque i postanowił z jednej strony zaatakować Ukrainę, a z drugiej domniemywał – jak można podejrzewać – że Niemcy są już tak bardzo energetycznie zniewoleni rosyjskimi kontraktami, że nie będą w stanie opuścić swojego strategicznego myślenia politycznego – mówił gość „Aktualności dnia”.

Obecna postawa Niemiec i Francji sugeruje, że Władimir Putin nie mylił się w swoich założeniach. Dodatkowo – jak zauważył historyk – na Zachodzie brakuje autorytetów politycznych, choć taką rolę próbuje odgrywać premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, wzorując się na postawie Winstona Churchilla.

– Najistotniejsze jest to, że politycy mają – może to jest efekt demokracji liberalnej – zbiorowy defekt formacyjny, tzn. nie ma tam indywidualności, które byłyby porównywalne czy do Ronalda Reagana, czy do Margaret Thatcher, czy formatu osób, które, tak jak Winston Churchill, potrafiły, mimo olbrzymich konsekwencji, wymusić na Brytyjczykach to, żeby autentycznie podjąć wojnę z III Rzeszą, z Hitlerem – zwrócił uwagę dyrektor Instytutu Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.

Niedługo może mieć miejsce sytuacja, że w analizie postawy poszczególnych państw będzie rozróżniać się to, jak zachowały się elity i to, jak zachował się naród. Szczególnie dobrze widoczna jest przemiana postawy społeczeństwa ukraińskiego, która zaczęła się już od 2014 r., czyli aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu wojny w Donbasie.

– Nabrała przyspieszenia wola uczestniczenia samych Ukraińców w przemianach własnego państwa, czyli coś, co nazywamy postawą patriotyczną wobec własnej wspólnoty. To był bardzo trudny proces – zaznaczył prof. Jan Żaryn.

Wyjaśnił, że wielu Ukraińców nie przepadało za swoim państwem ze względu na wszechobecną korupcję, bardzo złe zarządzanie i brak perspektyw. Jednak realne zagrożenie ze strony Rosji pokazało, że ojczyzna jest dla społeczeństwa ukraińskiego realną wartością.

– To jest niezwykle szybka lekcja świadomości historyczno-narodowej. Być może dzisiejsza wojna zdominuje myślenie o własnej wspólnocie narodowej. Oby tak było. Czasem ze zła powstaje dobro. Tym dobrem na pewno byłaby integracja narodu, także na poziomie językowym. Już wydaje się, że język rosyjski będzie traktowany jednoznacznie jako język okupanta – podkreślał gość „Aktualności dnia”.

Całość rozmowy jest dostępna [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj