[TYLKO U NAS] W. Repetowicz o koncentracji rosyjskich wojsk na granicy z Ukrainą: Rosyjska pozycja negocjacyjna rośnie wprost proporcjonalnie do tego, na ilu frontach atakuje
Konflikt na Ukrainie nie jest rozwiązany. Nadarzają się sprzyjające okoliczności, czyli odwrócenie uwagi i skierowanie jej na sytuację między Białorusią a Polską i krajami bałtyckimi. Myślę, że to jest bardzo groźny scenariusz, ponieważ może doprowadzić do eskalacji na naszej granicy, czyli aby pogłębić odwrócenie uwagi od Ukrainy, może dojść do konfliktu zbrojnego na naszej granicy. W tym momencie Rosja podbije stawkę negocjacyjną w odniesieniu do swoich działań na Ukrainie (…). Na im większej ilości frontów Rosja atakuje, tym jej pozycja negocjacyjna rośnie. Europa będzie skoncentrowana na kwestii migracji. Rosja może liczyć na to, jeśli dojdzie do dodatkowych wątków w tym temacie, że NATO za cenę spokoju na granicy zewnętrznej Unii Europejskiej odda Kremlowi pole na Ukrainie – mówił Witold Repetowicz, redaktor portalu Defence24, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.
Zagraniczna agencja Bloomberg podała, że Rosja może planować inwazję na Ukrainę. Stany Zjednoczone bacznie obserwują koncentrację rosyjskiego wojska przy ukraińskiej granicy. Według źródeł dziennikarskich Amerykanie ostrzegli już UE przed możliwymi scenariuszami. Wzmożoną rosyjską aktywność militarną w pobliżu Ukrainy potwierdza od dłuższego czasu wiele źródeł. Kreml cały czas twierdzi, że nie zamierza dokonywać żadnej agresji.
Scenariuszem nie jest zaskoczony red. Witold Repetowicz z portalu Defence24. Jak dodał, Rosja może wykorzystać kryzys migracyjny.
– Konflikt na Ukrainie nie jest rozwiązany. Nadarzają się sprzyjające okoliczności, czyli odwrócenie uwagi i skierowanie jej na sytuację między Białorusią a Polską i krajami bałtyckimi. Ja myślę, że to jest bardzo groźny scenariusz, ponieważ może doprowadzić do eskalacji na naszej granicy, czyli aby pogłębić odwrócenie uwagi od Ukrainy, może dojść do konfliktu zbrojnego na naszej granicy. W tym momencie Rosja podbije stawkę negocjacyjną w odniesieniu do swoich działań na Ukrainie – mówił Witold Repetowicz.
Redaktor zwrócił uwagę, że Rosja dopiero kilka dni temu zabrała głos w sprawie sytuacji na polsko-białoruskiej granicy.
– Rosja już kilka dni temu – po dłuższym okresie udowadniania, że nie jest zaangażowana w kryzys migracyjny, atak demograficzny Białorusi na Polskę – zaczęła się wypowiadać w temacie sytuacji na granicy. Jeśli wyobrazimy sobie, że dochodzi do eskalacji na naszej granicy i następnie dochodzi do walk na Ukrainie, to możliwe jest wykorzystanie sytuacji do przekierowania strumienia migracyjnego przez terytorium Ukrainy. Spowodowałoby to pojawienie się u nas uchodźców z Ukrainy i zablokowanie granicy ukraińsko-polskiej. To będzie sprzyjać napięciom między Polską a Ukrainą – podkreślił rozmówca Radia Maryja.
– Na im większej ilości frontów Rosja atakuje, tym jej pozycja negocjacyjna rośnie. Europa będzie skoncentrowana na kwestii migracji. Rosja może liczyć na to, jeśli dojdzie do dodatkowych wątków w tym temacie, że NATO za cenę spokoju na granicy zewnętrznej Unii Europejskiej odda Kremlowi pole na Ukrainie – wskazał red. Witold Repetowicz.
Wzmożony ruch rosyjskich sił przy granicy z Ukrainą widoczny był już wiosną tego roku, kiedy zgromadzono 100 tys. żołnierzy oraz jednostki pancerne i lotnicze.
RIRM/radiomaryja.pl



