fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Red. W. Repetowicz: Amerykanie mają długą tradycję błędów w Afganistanie. To, co widzimy dzisiaj, jest zatrutym owocem tamtych działań

Amerykanie mają długą tradycję błędów w Afganistanie. Warto pamiętać także o tym, że Amerykanie – w celu zwalczania Związku Radzieckiego – w dużym stopniu przyczynili się do powstania żmii, która ich potem ukąsiła. To, co widzimy dzisiaj w Afganistanie, jest zatrutym owocem tamtych działań. Trzeba powiedzieć wprost, że Amerykanie mają długą tradycję błędnych ocen i decyzji w tym rejonie świata. Być może będą ją dalej kontynuować – powiedział Witold Repetowicz, redaktor portalu Defence24, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

W Afganistanie zaognia się sytuacja wewnętrzna po tym, jak wojska amerykańskie wycofały się z kraju. Wojska USA mają także wycofać się z Iraku.

– Pojawiające się porównywania wycofywania się Amerykanów z Afganistanu oraz wycofywania się z Iraku uważam całkowicie za chybione. Porównanie oddziałów szyickich w Iraku, które są częścią irackich sił bezpieczeństwa z talibami, także jest całkowitym nieporozumieniem. Z drugiej strony Państwo Islamskie, czyli siły sunnickie są w Iraku zbyt słabe, bowiem apogeum swojej siły miały w 2014 roku. To nie tylko interwencja USA powstrzymała marsz Państwa Islamskiego, ale także wojska szyickie – oznajmił red. Witold Repetowicz.

Redaktor portalu Defence24 zwrócił uwagę, że największe zagrożenie dla Europy znajduje się w Afryce Północnej

– Zwycięstwo talibów może dodać wiatru w żagle ugrupowaniom dżihadystycznym na czele z Al-Ka’idą, niemniej na Bliskim Wschodzie widzę mały potencjał w tym zakresie. Sytuacja jest jednak zupełnie inna w Afryce Północnej. Warto pamiętać, że największe zagrożenie dla Europy znajduje się w Sahelu, a nie na Bliskim Wschodzie, bo to tam Al-Ka’ida jest w tej chwili najsilniejsza. Afryka Północna jest bardzo blisko Europy, więc stamtąd płynie największe zagrożenie związane z terroryzmem, dżihadyzmem oraz terrorystycznej infiltracji – podkreślił ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Na Starym Kontynencie rosną z kolei obawy związane z możliwą kolejną falą nielegalnych migrantów.

– Państwa, które używają migrantów jako broni demograficznej, wykorzystują konflikty do sterowania ruchem migracyjnym. Sami migranci korzystają z okazji i idą, szukając lepszego życia. Generalnie możemy spodziewać się fali migracyjnej. Wszystko zależy od tego, jak rozwinie się sytuacja w Afganistanie. Grozi nam kilkumilionowy exodus Afgańczyków, natomiast – jak widzimy na naszej wschodniej granicy – istnieją państwa, które to wykorzystują. Chociażby Turcja jest kolejnym państwem znanym ze sterowania ruchem migracyjnym. Oczywiście możemy się obawiać nowych ruchów migracyjnych oraz natężenia tych, które istnieją w tej chwili – mówił rozmówca portalu Radia Maryja.

Wojnę z talibami kontynuują z kolei mudżahedini z Doliny Pandższeru (z prowincji Pandższir) w Afganistanie.

– W najbliższym czasie na pewno nie mają oni szans na odbicie Kabulu. Myślę, że mają szanse na utrzymanie się w Pandższirze, ale trzeba poczekać. Jeśli w ciągu najbliższych tygodni zdołają się utrzymać, to będzie to oznaczało, iż istnieją realne perspektywy na utrzymanie się. Skutkować to będzie istnieniem alternatywnego ośrodka władzy wobec talibów w Kabulu. Czy w przyszłości są w stanie odzyskać władzę? To jest pytanie otwarte, a odpowiedź na nie zależy w dużej mierze od tego, czy talibowie będą w stanie kontrolować różnego rodzaju grupy, które funkcjonują w ich ramach, oraz czy rozwinie się nowy etap wojny domowej. Po zamachu na lotnisko w Kabulu wiele wskazuje na to, iż wojna domowa będzie się dalej rozwijać. To stwarza pewne możliwości – w dalekiej perspektywie – również dla oddziałów w Dolinie Pandższeru – zaakcentował redaktor.

Ekspert ds. Bliskiego Wschodu zwrócił uwagę na następujące po sobie błędne decyzje USA względem Afganistanu, które poskutkowały obecnymi wydarzeniami.

– To porażka kolejnych administracji Stanów Zjednoczonych, braku strategii oraz przyjmowania złych idei wobec Afganistanu. Gdyby USA podjęło decyzję o uznaniu Islamskiego Emiratu Afganistanu, to talibowie z chęcią nawiązaliby stosunki dyplomatyczne z Amerykanami. Prawdopodobnie do tego nie dojdzie, dlatego że opinia publiczna w USA jest w szoku i nie wyobraża sobie tego. Będzie to kolejny błąd ze strony USA. Amerykanie mają długą tradycję błędów w Afganistanie. Warto pamiętać także o tym, że Amerykanie – w celu zwalczania Związku Radzieckiego – w dużym stopniu przyczynili się do powstania żmii, która ich potem ukąsiła. To, co widzimy dzisiaj w Afganistanie, jest zatrutym owocem tamtych działań. Trzeba powiedzieć wprost, że Amerykanie mają długą tradycję błędnych ocen i decyzji w tym rejonie świata. Być może będą ją dalej kontynuować – mówił.

Afganistan próbowały podbić Związek Radziecki oraz Stany Zjednoczone. Coraz częściej pojawiają się głosy sugerujące, że teraz nadeszła kolej Chińskiej Republiki Ludowej.

– To realny scenariusz, ale oczywiście nie jest on pewny. W Chinach odbyła się medialna dyskusja na ten temat. Chiny bardzo mocno obawiają się Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu, czyli Sinciangu. To okolica zamieszkana głównie przez Ujgurów. Z jednej strony sytuacja wygląda dobrze dla Chińczyków, bo mają dobre relacje z Pakistanem. Pakistan jest patronem talibów, a talibowie już obiecali Chińczykom, że wszystko będzie w porządku i nie będą ich niepokoić. Jeżeli wojna domowa w Afganistanie będzie się rozwijać i jeśli dołączymy do tego inspiracje np. Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu przez inne siły zewnętrzne, to Chińczycy w pewnym momencie mogą stanąć przed dylematem ograniczonej interwencji w Korytarzy Wachańskim. Chińczykom na pewno będzie sprzyjać to, jeżeli w Afganistanie nie będzie sił USA i państw zachodnich, bo będą mieć większą swobodę – podsumował red. Witold Repetowicz.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj