PAP/Bartłomiej Zborowski

Warszawa: Odbyły się Światowe Obchody 75. Rocznicy Ludobójstwa na Wołyniu 

W Warszawie odbyły się w niedzielę uroczyste Światowe Obchody 75. Rocznicy Ludobójstwa na Wołyniu. „Nie ustaniemy w wysiłkach, by wydarzenia rzezi wołyńskiej zostały godnie upamiętnione” – napisał premier Mateusz Morawiecki w odczytanym publicznie liście.

Ukraińscy nacjonaliści w latach 1943-1945 w bestialski sposób wymordowali nawet 200 tys. Polaków. Kulminacja tej zbrodni nastąpiła w niedzielę 11 lipca 1943 r. Dzień ten przeszedł do historii jako tzw. Krwawa niedziela. Zbrodnia przez długi czas była jednak ukrywana. Wiedzieli o niej jedynie świadkowie tych wydarzeń.

– Przez lata komunizmu strażnikami pamięci o bestialskich wydarzeniach na Wołyniu byli ocaleni i rodziny ofiar. Dlatego dziś mamy tym większy obowiązek głośno mówić o tym przerażającym doświadczeniu i pamięć o nim przekazywać kolejnym pokoleniom – napisał w liście odczytanym przez Michała Dworczyka na pl. Piłsudskiego w Warszawie premier Mateusz Morawiecki.

Zbrodnia wołyńska nie może być relatywizowana, lecz oparta na prawdzie – wskazywał szef polskiego rządu.

– Nie można jej usprawiedliwiać. Musimy więc udźwignąć ciężar historii ze świadomością, że nie zmienimy przeszłości, ale możemy uczynić wszystko, aby budować lepszą przyszłość – podkreślił w liście Mateusz Morawiecki.

Ukraińcy mordowali naszych rodaków z nieludzkim okrucieństwem. Za pomocą narzędzi takich jak siekiery, piły do drewna i sierpy w bolesny sposób torturowali swe ofiary.

– Mordowani byli w bestialski, okrutny, nieludzki sposób. Mordowani byli w sposób tak niewyobrażalny, że nawet dla ludzi przeżywających kolejny rok II wojny światowej to bestialstwo utrwaliło się tak głęboko w pamięci, że wywołuje wśród tych, którzy przeżyli noce bezsenne, krzyk rozpaczy do dziś – mówił szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

Cudem ocalała z wołyńskiej rzezi Janina Kalinowska do dziś wspomina moment, w którym jako dziecko zobaczyła swoją martwą, rozstrzelaną matkę oraz podpalone budynki wioski.

– Otworzyłam oczy. Ta łuna towarzyszy mi do dnia dzisiejszego. Tak jak towarzyszą mi otwarte oczy mojej mamy, która już była zabita, ale ja w swoim wieku nie wiedziałam co to się stało. Ciągałam, szarpałam za rękę, prosiłam, aby poszła. Niestety, nie wstała, nie poszła – wspomina Janina Kalinowska.

Do dziś strona ukraińska nie rozliczyła się ze swoich zbrodni. Nadal brakuje chęci pojednania i przyznania racji prawdzie – dodał Jan Józef Kasprzyk.

– Polacy są w stanie przebaczyć największe zbrodnie, ale tylko wtedy, kiedy druga strona przestanie gloryfikować bandytów, kiedy druga strona stanie w prawdzie, bo prawda wyzwala – powiedział szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Od 2016 r. 11 lipca jest Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj