fot. Monika Bilska

W Stanach Zjednoczonych lawinowo rośnie liczba placówek prowadzących tzw. terapie zmiany płci u dzieci

Atak na płeć dziecka, z jakim mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych jest nie do przyjęcia. Konsekwencje takich działań niosą za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo – alarmują eksperci. 

W Stanach Zjednoczonych lawinowo rośnie liczba placówek prowadzących tzw. terapie zmiany płci u dzieci. Działania te polegają na podawaniu nieletnim hormonów. W wielu przypadkach dochodzi nawet do interwencji chirurgicznych. W samych Stanach takich ośrodków jest już ponad 50 i może być ich jeszcze więcej. A to wszystko za sprawą skrajnie lewicowej ustawy o równości, przegłosowanej ostatnio w amerykańskiej Izbie Reprezentantów. Dokument przewiduje dopisanie „tożsamości płciowej” i „orientacji seksualnej” do katalogu cech chronionych przez prawo federalne przed wszelką dyskryminacją. W myśl tej ustawy zabronione byłoby pomaganie dzieciom cierpiącym na tzw. dysforię płciową czyli zaburzenia tożsamości płciowej w pogodzeniu się z własnym ciałem.

Samopoczucie dziecka w kontekście tego czy jestem chłopcem czy dziewczynką, czy zainteresowanie dziecka, kształtuje się cały czas i nie jest powiedziane, w którym momencie to dziecko zdobywa taką świadomość i przekonanie, że chciałoby coś naprawdę. Tutaj rodzic w tym pomaga i rodzic nieraz może sprzyjać dziecku w podejmowaniu decyzji, ale dziecko tutaj jest pozbawione tej decyzji – podkreśla dr Sławomir Łabsz, prezes Stowarzyszenia Pacjentów RP w Gdańsku.

Konsekwencje takich działań mogą być bardzo niebezpieczne.

– Te dzieci, kiedy mając zmienioną płeć, mogą podejmować zupełnie inne decyzje w życiu dorosłym. Może nawet to prowadzić do samobójstw, albo do wystąpień przeciwko rodzicom.[…] To jest jakaś pedofilia, bo jak mogą rodzice nieświadomemu dziecku kształtować nową, inną płeć z chirurgami, albo zmianę osobowości hormonalnej. Nie jestem w stanie się z tym po prostu pogodzić – dodaje dr Sławomir Łabsz.

Zgodnie z ustawą, lekarze narażeni byliby na procesy, gdyby odmawiali osobom uznającym się za transpłciowe stosowania procedur medycznych czy hormonalnych. W szkołach publicznych dzieci uczyłyby się, że ich płeć nie jest rzeczywistością biologiczną, lecz kwestią subiektywną, zależną od postrzegania samego siebie. Podważone zostałoby prawo rodzicielskie rodziców do wychowania własnych dzieci i poszukiwania dla nich najlepszych możliwości leczenia. Teraz ustawą ma zająć się Senat. Niezależnie od jego decyzji, nowe przepisy może zawetować prezydent Donald Trump, czego oczekują od niego liczne organizacje.

TV Trwam News/RIRM

drukuj