fot. PAP/EPA

W okolicach Krymu Rosja gromadzi wojsko

W okolicach Krymu Rosja zgromadziła już wojsko w sile 16 tysięcy żołnierzy. Choć sytuacja w Symferopolu jest napięta to nie padł jeszcze ani jeden wystrzał. Nad okupowanymi przez uzbrojonych mężczyzn gmachami parlamentu i rządu powiewają rosyjskie. Na ulicach widać patrole.

Niespokojnie było natomiast w bazie w Belbeku. Grupa ukraińskich wojskowych zażądała, by Rosjanie wpuścili ich na teren lotniska, które zajęli. Rosyjscy wojskowi oddali kilka strzałów ostrzegawczych. Ostatecznie zgodzili się na wpuszczenie dziesięciu ukraińskich żołnierzy.

Z kolei ukraińska straż graniczna podaje, że rosyjskie okręty wojenne blokują Cieśninę Kerczeńską, która oddziela Krym od Rosji. Rosyjscy żołnierze wdarli się  też na terytorium ukraińskiego pułku rakietowego na Krymie.

Prokuratura Generalna Ukrainy zwróciła się do sądu z wnioskiem o  unieważnienie wyborów na Krymie. Chodzi o powołanie nowego premiera oraz rozpisanie referendum w sprawie rozszerzenia pełnomocnictw autonomii półwyspu. Ukraina trwa w napięciu.

– Jeśli chcesz pokoju, szykuj się na wojnę. Teraz ukraińscy mężczyźni  i armia muszą być w pełni gotowi do działań wojskowych, gotowi na najgorszy scenariusz. Dlatego musimy przygotować się do wojny. Ale wszyscy chcą pokoju – mówił jeden z mieszkańców Ukrainy.

Z analizy amerykańskiego ośrodka badawczego Stratfor wynika, że potencjał bojowy ukraińskiej armii  jest bardzo ograniczony. Choć ma 150 tys. ludzi pod bronią i milion rezerwistów to stan techniczny sprzętu jest zły a żołnierze są słabo wyszkoleni. Stratfor wskazuje też na duże ryzyku sabotażu ze strony rosyjskich agentów.

TV Trwam News

drukuj